Reklama

Reklama

Najlepsze horrory na Halloween. Filmy, które cię przerażą [TOP 10]

Zbliża się Halloween, święto duchów, strachów i potworów, podczas którego wiele osób sięga po filmy grozy. Oto kilka propozycji dla tych, którzy chcieliby zaznać odrobiny niepokoju w ostatni wieczór października. Sprawdźcie 10 najlepszych horrorów!

"Egzorcysta" to jeden z najslynniejszych horrorów w historii kina

TOP 10 najbardziej przerażających filmów na Halloween

"Egzorcysta" (1973)

Horror, który wywołał sensację jeszcze przed premierą. Na stołku reżyserskim zasiadł William Friedkin, twórca obsypanego Oscarami "Francuskiego łącznika". Produkcja szybko otrzymała status przeklętej - na planie dochodziło do licznych wypadków, a do czasu premiery zmarło dziewięć osób związanych z realizacją, w tym dwójka aktorów. Gdy film wszedł do kin, zaczęły krążyć legendy o widzach, którzy mdleli podczas seansu. Wszystko z powodu scen, które dziś są kultowe - głowy opętanej dziewczynki obracającej się o 360 stopni oraz obfitych zielonych wymiotów w czasie egzorcyzmu. Film okazał się ogromnym hitem kasowym, otrzymał także 10 nominacji do Oscara, zwyciężając ostatecznie w dwóch kategoriach - za scenariusz adaptowany i dźwięk.

Reklama

"Halloween" (1978)

Dzieło Johna Carpentera dało życie nowemu podgatunkowi horroru - slasherowi, w którym zamaskowanych morderca powoli eliminował młodych ludzi bawiących się na przedmieściach lub letnim obozie. W "Halloween" czystym złem jest Michael Myers, który powraca do swojego rodzinnego miasteczka, w którym kiedyś dokonał strasznej zbrodni. Ukrywający swoją twarz pod białą maską, za ofiarę obierze opiekunkę Laurie (Jamie Lee Curtis). Ich walkę będziemy oglądać przez ponad czterdzieści lat w różnych wariacjach. Seria doczekiwała się coraz to nowych kontynuacji, które ignorowały poprzednie filmy. Jej najnowsza odsłona, "Halloween zabija", wejdzie na ekrany kin już 22 października 2021 roku.

"Coś" (1982)

Kolejny film Johna Carpentera na tej liście, jednak tak bardzo różny od "Halloween". Reżyser zamienił amerykańskie przedmieścia na bazę badawczą, położoną gdzieś na Antarktydzie. Jej personel natrafia na istotę pochodzącą z kosmosu, która roznosi się niczym wirus - potrafi zainfekować każdego, a w razie co zmienić jego ciało w monstrualną bestię. Szybko okazuje się, że załoga będzie musiała powstrzymać organizm - inaczej w ciągu kilku dni zakazi on wszystkich ludzi na świecie. Główną rolę w filmie grał Kurt Russell.

"Coś" zachwyca klimatem - do końca nie wiadomo, kto jest jeszcze sobą, a kto został zainfekowany. Atmosfera nieufności i paranoi szybko udziela się widzom, a potęgują ją nagłe pojawienia się groteskowych bestii. Sceny z zębiskami wyrastającymi z brzucha jednego z bohaterów oraz głową z pajęczymi odnóżami zapewniły dziełu Carpentera stałe miejsce wśród najlepszych horrorów w historii. W 2011 roku powstał prequel horroru "Coś".

"Koszmar z ulicy Wiązów" (1984)

Do 1984 roku kinowi mordercy byli głównie bezszelestnymi zabójcami, którzy zakradali się do nic niespodziewających się ofiar, by zadać im szybką śmierć - jak Michael Myers z "Halloween" lub Jason Voorhees z serii "Piątek trzynastego". Wtem pojawił się Freddy Krueger, który na zawsze odmienił oblicze filmowej grozy. Brawurowo zagrany przez Roberta Englunda morderca nie imponował gabarytami. Spośród innych ekranowych zabójców wyróżniały go metody działania i wisielczy humor. Ubrany w charakterystyczny sweter i kapelusz oraz rękawicę zakończoną nożami Krueger napadał na nastolatków w ich snach, a przed zadaniem ostatecznego ciosu zmuszał ich do sadystycznej gry. Mimo prawie czterech dekad na karku "Koszmar z ulicy Wiązów" wciąż imponuje gęstą atmosferą - czy bohaterowie są jeszcze bezpieczni, czy też znajdują się w krainie snów, w której czyha na nich Freddy?

Podobnie jak w przypadku innych popularnych slasherów, także "Koszmar z ulicy Wiązów" doczekał się licznych sequeli, a Krueger powoli wychodził na pierwszy plan, a jego kreatywność nie znała granic. Najlepszym przykładem będzie trzecia część serii o podtytule "Wojownicy snów" (1987), w której Freddy robi z jednego z nastolatków żywą marionetkę, a za sznurki służą mu żyły biedaka.

"Dom w głębi lasu" (2011)

Horror totalny. Są tu zombie, zaklęte księgi, morderczy klaun, skrywające złowieszczą moc sześciany, potwory wodne, jednorożce i tytułowa chatka w środku lasu, a w jej środku niejedna tajemnica. Twórcy filmu biorą na warsztat wszystkie ograne schematy i postanawiają dorobić do nich ideologię. Dlaczego w grupie zawsze musi znajdować się głupiutka blondynka, mięśniak, ćpun, intelektualista i dziewica? Dlaczego przed każdym złowieszczym miejscem mieszka szalony dziadek, zwiastujący śmierć nowoprzybyłym? Dlaczego każda piwnica skrywa pradawne i przeklęte artefakty? W końcu: co się stanie, jeśli któraś z reguł horroru nie zostanie zachowana?

Najlepsze horrory na Halloween

"Coś za mną chodzi" (2014)

Przyjęło się, że jeśli ktoś uprawia seks w horrorze, to na pewno zaraz odejdzie z tego świata w makabrycznych okolicznościach. David Robert Mitchell potraktował te założenia dosłownie. W jego "Coś za mną chodzi" bohaterowie tropieni są przez powoli sunącą za nimi istotę. Jedynym sposobem, by się jej pozbyć, jest stosunek seksualny, będący jednocześnie przekazaniem przekleństwa. Oczywiście spokój jest jedynie chwilowy - gdy istota dopadnie jednego z nosicieli, zaraz skupia się na poprzednim nosicielu klątwy.

"Coś za mną chodzi" bierze najlepsze tradycje horrorów Johna Carpentera i ubiera ja w nowoczesne szaty. Kamera niepokojąco podąża za bohaterami, co chwilę sprawdzającymi, czy tajemnicze zło nie czai się za ich plecami. Wszystko to w zrujnowanym mieście, w którym czas zdaje się stać w miejscu i w akompaniamencie niezapomnianej, niepokojącej muzyki autorstwa Disasterpeace.

"Czarownica: Bajka ludowa z Nowej Anglii" (2015)

Debiut Roberta Eggersa był jednocześnie początkiem wielkiej kariery Anyi Taylor-Joy, gwiazdy "Gambitu królowej". Aktorka wcieliła się w Thomasin, najstarszą córkę małżeństwa, które wraz z piątką dzieci zostaje wygnane ze swojej kolonii z powodu różnic religijnych. Rodzina osiedla się obok lasu, w którym czają się nieczyste siły. Wkrótce najbliżsi dziewczyny stają się ich ofiarami. Natomiast dla niej samej przewidziano inną funkcję.

Korzystając z oszczędnych środków, Eggersowi udało się stworzyć jeden z najbardziej przerażających filmów ostatnich lat. Zamiast straszyć co chwilę, reżyser powoli buduje napięcie - a gdy wszystkie figury są na swoich miejscach, wtedy uderza z taką siłą, jak niegdyś "Dziecko Rosemary" lub "Egzorcysta".

"Krzyk" (1996)

Czas na horror samoświadomy. Nastoletni bohaterowie "Krzyku" padają po kolei ofiarami zabójcy w masce ducha, który przed zadaniem śmiertelnego ciosu raczy je grą w "jaki jest twój ulubiony straszny film". Morderca zna reguły rządzące horrorem - ale osoby, które obrał na cel, także obejrzały setki produkcji grozy i w decydującym momencie wiedzą, co się święci.

Wes Craven bawi się formułą slashera I tym samym tworzy pastisz gatunku. Wszystko igra tutaj ze schematem i nawiązuje do innych filmów. Sam reżyser pojawia się w jednej ze scen jako woźny w znoszonym swetrze w paski i kapeluszu. Gdy okazuje się, że na imię mu Fred, wszyscy wiedzą, do którego ze swoich wcześniejszych dzieł odnosi się twórca "Ostatniego domu po lewej".

"Suspiria" (1977)

Arcydzieło włoskiego mistrza Dario Argento potrafi przestraszyć także dziś, niemal 45 lat po swej premierze. Historia jest pretekstowa - młoda tancerka Suzy (Jessica Harper) trafia do ekskluzywnej niemieckiej szkoły baletu. Jej przybycie zbiega się z brutalnym zabójstwem jednej ze studentek i jej współlokatorki. W kolejnych dniach dochodzi do innych przerażających zdarzeń - ofiar jest coraz więcej, na baletnice spada deszcz larw, a Suzy zaczyna podejrzewać, że szkołą władają siły nieczyste.

Podczas seansu Argento testuje wytrzymałość widzów, atakując ich zmysły kakofonią dźwięków i barw. W połączeniu z umownym aktorstwem i przerażającą ścieżką muzyczną (na czele z motywem przewodnim, będącą wyjętą z koszmarów kołysanką) sprawia, że obok "Suspirii" nie można przejść obojętnie.

"Dziedzictwo. Hereditary" (2018)

Kolejny horror o opętaniu? A może nieznający kompromisów film psychologiczny o traumie i utracie najbliższej osoby? W swoim pełnometrażowym debiucie reżyser Ari Aster przez dłuższy czas nie daje widzom jasnej odpowiedzi. Jednak ani przez chwilę nie rozluźnia uścisku na ich gardłach, przedstawiając kolejne dramatyczne sceny z życia rodziny Grahamów, która po śmierci seniorki rodu jest świadkiem kolejnych potwornych wydarzeń. Aster nie ma litości dla swoich bohaterów i widzów, co udowadnia w przerażającym finale.

Czytaj więcej:

"Batman": Nowy zwiastun filmu z Robertem Pattinsonem [trailer, obsada, premiera]
Sylvester Stallone odchodzi z "Niezniszczalnych". Aktorzy są już za starzy!
"Nie cudzołóż i nie kradnij": Julia Wieniawa jako nierządnica
"Co się stało, Brittany Murphy?": Poznamy prawdę o śmierci aktorki? Dokument na HBO

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: horrory | Halloween

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje