Reklama

Miliarderzy i bankruci. Za kulisami Hollywood

Piękne wille w Beverly Hills, luksusowe auta, egzotyczne podróże - przyzwyczailiśmy się już, że dla hollywoodzkich gwiazd to norma. Na biznesie filmowym są zbudowane fortuny wielu amerykańskich bogaczy. Nie bez powodu. Choć nieraz dziwimy się, że ktoś jest gotowy wydać nawet 200 milionów dolarów na jeden film, nie ryzykowałby tak, gdyby się to nie opłacało. Sumy, jakie na kinowych megahitach zarabiają producenci, reżyserzy czy aktorzy, potrafią przyprawić o dreszcz nawet największych rozrzutników. Oto filmowe majątki, przy których miliony Patryka Vegi wydają się jedynie kieszonkowymi.

"Avengers: Koniec gry" to najbardziej dochodowy film w historii kina

Sekrety hollywoodzkiej machiny

W lipcu 2019 roku świat obiegła informacja, że superprodukcja Disneya "Avengers: Koniec gry" stała się najbardziej dochodowym filmem w historii, zarabiając na całym świecie blisko 2,8 miliarda dolarów. Finał serii poświęconej marvelowskim superbohaterom pobił tym samym o kilka milionów rekord "Avatara" Jamesa Camerona z 2009 roku.

Reklama

Kwota to oczywiście zawrotna, ile jednak z tych pieniędzy faktycznie trafiło do kieszeni twórców? To rodzaj informacji, którymi wielkie hollywoodzkie wytwórnie dzielą się zdecydowanie mniej chętnie. Oczywiście, nie są to zazwyczaj tak wysokie sumy, jak ogólny dochód filmu z kin, bo należy odjąć od przychodów wszelkie możliwe koszty, lecz nie raz i nie dwa na koncie bankowym pozostaje z tego okrągła kwota liczona w dziesiątkach czy nawet setkach milionów, wiadomo, dolarów.

I tak według szacunkowych informacji z 2,8 miliarda, które "Avengers: Koniec gry" zarobiło w kinach, wytwórnia Disney wyciągnęła na czysto zawrotne 890 milionów. To suma, która spokojnie wystarczy na sfinansowanie kolejnych sześciu widowisk z bohaterami Marvela. Dla porównania szacując średni koszt polskiego filmu (7 milionów złotych) w przeliczeniu na obecny kurs dolara - można by z tej kwoty wyprodukować... 495 rodzimych hitów pokroju "Botoksu", "365 dni" czy "Planety singli". Nie bez przyczyny Hollywood uważa się za fabrykę nie tylko marzeń, ale i pieniędzy. A stawki polskich gwiazd w porównaniu do zagranicznych wydają się... cóż, skromne.

Czemu jednak ta kwota nie jest jeszcze większa, skoro film zarobił ponad 3 razy więcej pieniędzy w kinach? Otóż, w zestawieniu z polską produkcją filmową rosną nie tylko przychody, ale i wydatki - poczynając od produkcji filmu, przez promocję, aż po dystrybucję. Trudno bowiem postawić obok siebie tytuł, który trafia jedynie do kilkuset polskich kin, z tym, który oprócz ponad 4 tysięcy amerykańskich jest emitowany także na kilkunastu tysiącach na całym świecie. Skala niemal nieporównywalna.

Czwarta odsłona "Avengers" zarobiła ponad 858 milionów w USA, 614 milionów w Chinach i blisko 1,33 miliarda w pozostałych krajach - w tym w całej Europie i Ameryce Południowej. Z tej sumy jednak do producenta trafiło "tylko" 1,18 miliarda. Pozostałą część kwoty zgarnęli kiniarze i lokalni dystrybutorzy. W zależności od państwa, twórcy otrzymują zwykle niespełna 50% przychodu z kas kin - choć w przypadku największych marek zdarzają się wyjątki. Przy "Końcu gry" Disney wynegocjował aż 65% od amerykańskich multipleksów, a tylko 25% wpływów otrzymał z Chin, które odmówiły wypłacania Hollywood więcej pieniędzy ze sprzedanego biletu. Do tej sumy możemy doliczyć kolejne ogromne kanały dystrybucji - telewizję oraz DVD i streamingi warte łącznie w przypadku finału "Avengers" ok. 600 milionów dolarów. Przychód rośnie więc szybko do blisko 1,8 miliarda dolarów.

Dopiero od tej kwoty odliczamy wydatki, takie jak kolosalny budżet produkcji (356 milionów), reklamę, produkcję wideo, a wreszcie... bonusy dla twórców i gwiazd. W amerykańskim systemie to nieodłączny i bardzo znaczący element produkcji filmu. Obok podstawowej stawki za występ, najbardziej znane nazwiska mogą także liczyć na dodatki w przypadku sukcesu superprodukcji w światowych kinach.

I tak przy "Końcu gry" gwiazdorska obsada i reżyserski duet - bracia Russo otrzymali łącznie do podziału... ponad 275 milionów dolarów. Co ciekawe, najwięcej z tych pieniędzy - dzięki świetnej umowie z Disneyem - zarobił wcielający się Tony'ego Starka (aka Iron Mana) Robert Downey Jr. - oprócz 20 milionów, które otrzymał jeszcze przed wejściem filmu do kin, dostał bonusowe 55 milionów z zysków przy dystrybucji. Ot, jeden film wzbogacił aktora o blisko 300 milionów złotych.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje