Reklama

Reklama

Mel Gibson ojcem Leonarda DiCaprio? "Szykowała się wspaniała obsada"

Wraz z długo oczekiwaną premierą najnowszego filmu zatytułowanego "Elvis", jego reżyser Baz Luhrmann ("Moulin Rouge") bryluje teraz z mediach, gdzie ochoczo opowiada o swojej twórczości. Podczas jednego z ostatnich wywiadów, pochodzący z Australii Luhrmann zdradził szczegóły jednego ze swoich projektów, który niestety nie doczekał się realizacji. W biograficznym filmie o Aleksandrze Wielkim rolę tę miał u Luhrmanna zagrać Leonardo DiCaprio. Do roli ojca Aleksandra Wielkiego przymierzany był zaś Mel Gibson.

Wraz z długo oczekiwaną premierą najnowszego filmu zatytułowanego "Elvis", jego reżyser Baz Luhrmann ("Moulin Rouge") bryluje teraz z mediach, gdzie ochoczo opowiada o swojej twórczości. Podczas jednego z ostatnich wywiadów, pochodzący z Australii Luhrmann zdradził szczegóły jednego ze swoich projektów, który niestety nie doczekał się realizacji. W biograficznym filmie o Aleksandrze Wielkim rolę tę miał u Luhrmanna zagrać Leonardo DiCaprio. Do roli ojca Aleksandra Wielkiego przymierzany był zaś Mel Gibson.
Leonardo DiCaprio i Mel Gibson w 2013 roku /Alberto Rodriguez/NBC/NBCUniversal /Getty Images

Jak przypomina portal The Playlist, na początku XXI wieku, za sprawą oscarowego sukcesu "Gladiatora", duże studia filmowe zwiększyły swoje zainteresowanie historycznymi widowiskami. Powstała wtedy "Troja" Wolfganga Petersena, "Królestwo niebieskie" Ridleya Scotta oraz "Aleksander" Olivera Stone’a. Twórca "JFK" nie był jednak jedynym reżyserem zainteresowanym pokazaniem losów macedońskiego króla na dużym ekranie.

Reklama

Dlaczego Baz Luhrmann nie nakręcił filmu o Aleksandrze Wielkim?

W 2002 roku wydawać się mogło, że wieloletnie marzenia Luhrmanna o nakręceniu filmu o Aleksandrze Macedońskim w końcu się ziszczą. Projektem takiego filmu historycznego zainteresowane były studia Universal Pictures i 20th Century Fox. Produkcją filmu miał zająć się legendarny producent Dino de Laurentiis, a w głównej roli tego planowanego ze zdjęciami w Maroku filmu miał wystąpić Leonardo DiCaprio. Byłaby to jego druga rola u Luhrmanna po głośnym filmie "Romeo i Julia".

"Dino de Laurentiis zbudował w Maroku studio, w którym można było kręcić filmy, w tym również mój. Nie byłem jednak co do tego przekonany, bo opowiedzeniem swojej wersji tej historii zainteresowany był również Oliver Stone. A ja nie lubię się ścigać. Nie potrafię tak pracować. Dodatkowo staraliśmy się z żoną o dzieci, więc znalazłem się w takim momencie, w którym musiałem wybrać, co jest dla mnie najważniejsze" - mówi Luhrmann w podcaście "Happy Sad Confused".

W tej samej rozmowie Luhrmann potwierdził plotki sprzed dwudziestu lat. "Szykowała się wspaniała obsada. Mel Gibson miał zagrać rolę ojca Aleksandra, szalonego króla" - wyjawia reżyser. Co ciekawe, mniej więcej w tym samym czasie, Gibson zainteresowany był wyreżyserowaniem dla HBO 10-odcinkowego serialu poświęconego właśnie Aleksandrowi Wielkiemu. Mówiło się, że będzie to wysokobudżetowy projekt porównywalny w swojej skali z "Kompanią braci".

Biograficzny "Aleksander"  wyreżyserowany przez Olivera Stone’a okazał się spektakularną finansową klapą, co z pewnością stanowiło dodatkowy kubeł zimnej wody na głowy twórców zainteresowanych pokazaniem historii Aleksandra Wielkiego. Wśród nich był również Martin Scorsese, który w głównej roli chciał obsadzić... Leonarda DiCaprio.

Zobacz też:

"Buzz Astral": Podróż w kosmos z zaciągniętym hamulcem [recenzja]

"Kobieta na dachu": Pomykała superstar [recenzja]

"Po miłość / Pour l'amour": Kobieta w potrzasku [recenzja]

"IO": Z kamerą wśród zwierząt [recenzja]

Więcej newsów o filmach, gwiazdach i programach telewizyjnych, ekskluzywne wywiady i kulisy najgorętszych premier znajdziecie na naszym Facebooku Interia Film.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Mel Gibson | Leonardo DiCaprio | Baz Luhrmann

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL