Już od miesiąca możemy cieszyć się nową odsłoną "Nagiej broni". W kontynuacji kultowej serii możemy oglądać Liama Neesona, który wcieliła się w syna Franka Drebina (Leslie Nielsen). Na ekranie partneruje mu Pamela Anderson - jest jego kochanką na wzór niezapomnianej Priscilli.
Media mówiły o romansie. Od początku to był marketing?
Od dnia premiery nowego filmu media wprost huczały od plotek o rzekomym romansie głównego duetu. Osoba z bliskiego otoczenia przekazała magazynowi "People":
"To rozwijający się romans w początkowej fazie. Jest szczery i wyraźnie widać, że są sobą zauroczeni".
Domysły były podsycane przez pełne uznania komentarze Neesona kierowane w stronę Pameli Anderson.
"Jeśli chodzi o Pamelę - przede wszystkim, jestem w niej szaleńczo zakochany. Praca z nią to czysta przyjemność" - powiedział Neeson w 2024 roku w tym samym magazynie.
Anderson podkreślała, że Neeson to "prawdziwy dżentelmen", który "wydobywa z człowieka to, co najlepsze... z szacunkiem, życzliwością i ogromnym doświadczeniem. To był absolutny zaszczyt z nim pracować".
Wielu fanów nie dało się jednak ponieść emocjom i sceptycznie odnosili się do tych doniesień. Jak przekazał serwis TMZ, "ukradkowe pocałunki", pełne miłości spojrzenia i trzymanie za dłonie, były elementem starannie zaplanowanego marketingu, co potwierdziło źródło bliskie produkcji.
"Pamela i Liam nigdy nie jedli kolacji sam na sam. Za każdym razem, kiedy się spotykali, przy sąsiednim stoliku zasiadali ich asystenci. To relacja czysto biznesowa, zero romansu".
Co ciekawe, aktorski duet miał nie wiedzieć się przez praktycznie rok - od momentu zakończenia zdjęć do filmu, do początku trasy promocyjnej.
Cóż, nawet jeśli było tylko sprytny marketingowy zabieg, to najwyraźniej zadziałał - nowa "Naga broń" zarobiła w pierwszy weekend 28,5 miliona dolarów i wciąż cieszy się zainteresowaniem i zbiera wiele pozytywnych recenzji.










