Oscary coraz bliżej, a w Hollywood trwa najbardziej intensywny tydzień w roku. Wśród wydarzeń poprzedzających galę odbywają się liczne spotkania, kolacje i przyjęcia dla nominowanych twórców. Jednym z nich jest Neil Corbould, legenda efektów specjalnych i laureat Oscara, który w tym roku ponownie walczy o statuetkę za swoją pracę przy filmie "Jurassic World".
W tym roku nominacja Corboulda ma również polski akcent. Twórca efektów specjalnych niedawno otrzymał polskie obywatelstwo.
- Moja żona jest Polką, moje dzieci są w połowie Polakami, więc było to dla mnie naturalne - tłumaczy. - Bardzo się z tego cieszę i jestem z tego dumny.
Dzięki temu ewentualne zwycięstwo w kategorii efektów specjalnych oznaczałoby kolejny polski akcent podczas gali.
W Los Angeles Corbouldowi towarzyszy Weronika Rosati, od lat związana z branżą filmową.
Dla Rosati Oscary od zawsze były wyjątkowym wydarzeniem.
- Oglądałam tę galę od dziecka, jeszcze w Europie, często w środku nocy - wspomina. - Dlatego możliwość przeżywania tego wszystkiego tutaj, na miejscu, jest naprawdę niezwykła.
Droga do samej gali to dla nominowanych kilka dni intensywnych spotkań i branżowych wydarzeń. Neil Corbould przyznaje, że przygotowania zaczynają się jeszcze przed przyjazdem do Los Angeles.
- Przylecieliśmy w środę i od razu zaczęły się wydarzenia związane z nominacją. Jednym z pierwszych była kolacja dla nominowanych w kategorii efektów specjalnych w Soho House. To bardzo miłe spotkanie, bo wszyscy mogą się poznać i porozmawiać przed samą galą.
Następnego dnia odbył się także lunch organizowany przez British Film Institute oraz kolejne przyjęcia branżowe.
- To naprawdę przyjemny czas - mówi Corbould. - Pogoda w Los Angeles też sprzyja, więc atmosfera jest bardzo dobra.
Jednym z najczęściej poruszanych tematów w rozmowach branżowych podczas tegorocznego oscarowego tygodnia jest rozwój sztucznej inteligencji. Corbould podkreśla, że technologia AI na pewno zostanie w branży filmowej.
- Nie zniknie, więc trzeba się z nią oswoić i nauczyć się korzystać z niej w odpowiedni sposób - mówi. - Ale nie powinna zastępować wszystkiego.
Jego zdaniem film pozostaje przede wszystkim sztuką opartą na ludzkiej kreatywności.
- Kino musi pozostać ludzkie. AI może wyglądać imponująco, ale często jest w tym coś bezduszonego. Potrzebujemy w filmach emocji i tego ludzkiego elementu.
Weronika Rosati przyznaje jednak, że w Hollywood rosną także obawy związane z tą technologią.
- W środowisku aktorów dużo się o tym mówi - mówi aktorka. - Zwłaszcza w związkach zawodowych, takich jak SAG, toczy się dyskusja o tym, jak wyznaczyć granice dla AI. Bo w pewnym momencie może się okazać, że branża przestanie potrzebować ludzi.
Jednocześnie Rosati wierzy, że widzowie zawsze będą szukać autentyczności.
- W filmach jest coś takiego jak ludzka dusza. I publiczność naprawdę to czuje.
Corbould zwraca uwagę, że mimo rozwoju technologii klasyczne kino wciąż pozostaje ponadczasowe.
- Prawdziwe filmy się nie starzeją - mówi. - Można wracać do takich tytułów jak "Przeminęło z wiatrem" i nadal robią ogromne wrażenie.
Choć efekty specjalne rozwijają się w błyskawicznym tempie, jego zdaniem całkowite zastąpienie aktorów technologią byłoby błędem.
- Aktorzy wnoszą do filmu emocje, napięcie i prawdziwe życie. Tego nie da się w pełni zastąpić.
Nostalgia i magia kina
Weronika Rosati podkreśla, że widzowie wciąż szukają w kinie emocji i doświadczeń, które pamiętają z dzieciństwa.
- Kiedy zobaczyłam pierwszy "Jurassic Park", miałam może osiem albo dziewięć lat. To było absolutnie niezwykłe doświadczenie. Nigdy wcześniej nie widzieliśmy czegoś takiego jak dinozaury na ekranie.
Dziś efekty wizualne stały się znacznie bardziej zaawansowane, ale magia kina wciąż polega na czymś więcej niż technologii.
- Kiedy coś jest naprawdę dobre, widzowie to czują - mówi Rosati. - Nawet największe budżety nie są w stanie kupić tej autentyczności.













