"Kler" nie będzie pokazywany w Ostrołęce?

Czy "Kler Wojtka Smarzowskiego będzie można zobaczyć w Ostrołęce? "W dniu premiery ogólnopolskiej film prawdopodobnie nie będzie wyświetlany, a czy później - tego nie wiem. Nie jesteśmy do końca zdecydowani" - portal polsatnews.pl cytuje dyrektora Ostrołęckiego Centrum Kultury Bogdana Piątkowskiego.

Jacek Braciak w filmie "Kler"

O tym, że nowego filmu Wojtka Smarzowskiego nie będzie można zobaczyć w Ostrołęce, poinformował portal moja-ostroleka.pl.

Reklama

W zapowiedziach repertuarowych należącego do Ostrołęckiego Centrum Kultury kina " Jantar" brakuje "Kleru". Ogólnopolska premiera dzieła Smarzowskiego zaplanowana jest na najbliższy piątek, 28 września.

"Decyzje dotyczące repertuaru są dynamiczne. Może się okazać, że tytuł będzie w repertuarze w połowie października. Traktujemy ten film jak każdy inny tytuł, a próbuje się go wciągać w kontekst polityczny" - tłumaczy w rozmowie z polsatnews.pl Piątkowski.

To nie pierwszy przypadek, kiedy kino "Jantar" rezygnuje z premierowego wprowadzenia na swoje ekrany filmu, który krytykowany jest przez Kościół. W 2015 roku w repertuarze kina na próżno było szukać na premierowych pokazach jednej z najbardziej kasowych produkcji sezonu "Pięćdziesięciu twarzy Greya".

Przypomnijmy, że "Kler" - wyróżniony na zakończonym w sobotę Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni Nagrodą Specjalną Jury - wywołuje kontrowersje jeszcze przed wejściem obrazu do kin.

Dzień przed zakończeniem gdyńskiej imprezy Radio Gdańsk postanowiło zrezygnować z przyznawanej co rok nagrody Złotego Klakiera, wręczanej twórcom najdłużej oklaskiwanego na festiwalu filmu. Wyróznienie miało powędrować do twórców "Kleru".

"W związku z zaistniałą sytuacją, uniemożliwiającą obiektywną ocenę prawidłowości przeprowadzonych pomiarów długości oklasków publiczności po poszczególnych pokazach filmów, prezentowanych podczas trwającego Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, po konsultacji z Kolegium redakcyjnym Radia Gdańsk, podjąłem decyzję o nieprzyznawaniu w tym roku nagrody Złotego Klakiera" - napisał w specjalnym oświadczeniu prezes Radia Gdańsk Dariusz Wasielewski.

Problem, o którym wspomina Wasielewski, dotyczy sytuacji przerywania przez prowadzącą galę oklasków po konkursowych seansach w Teatrze Muzycznym.

"Dziennik Bałtycki" sugeruje jednak, że nagła i zaskakująca decyzja o rezygnacji z wręczenia Złotego Klakiera może mieć związek właśnie z wysunięciem się na czoło klakierowej stawki "Kleru" Smarzowskiego.

"Problem w rozgłośni pojawił się dopiero wtedy, gdy okazało się, że na pozycję lidera, czyli filmu najdłużej oklaskiwanego przez publiczność, wysunął się 'Kler' Wojciecha Smarzowskiego. Na antenie Radia Gdańsk można było o tym jeszcze usłyszeć dziś w porannym serwisie informacyjnym" - czytamy w "Dzienniku Bałtyckim".

Gazeta informuje, że początkowo kierownictwo stacji miało sugerować dziennikarzom radia, by informacją o Złotym Klakierze dla "Kleru" nie epatować na antenie. Ostatecznie podjęto decyzję o nieprzyznawaniu wyróżnienia.

"Kler" otrzymał jednak w Gdyni Nagrodę Dziennikarzy. Film Smarzowskiego uhonorowano również Nagrodą Specjalną Jury.

"Myślałem, że może tym razem nagrodę wręczy mi prezes TVP" - powiedział Smarzowski, odbierając wyróżnienie, a uczestnicy gali finałowej wybuchnęli śmiechem i rozległy się gromkie oklaski.

Wypowiedź reżysera została jednak "wycięta" z telewizyjnej transmisji gali.

Sprawę skomentował na Twitterze wywołany do tablicy Jacek Kurski. Jak stwierdził, to nie była "cenzura, a nadgorliwość i głupota".

Prezes TVP zapowiedział, że "osoba odpowiedzialna za samowolne wycięcie" wypowiedzi Smarzowskiego "poniesie surowe konsekwencje". Dodał również, ze wycięte zdanie reżysera "Kleru" pojawi się w telewizyjnym dzienniku "Wiadomości".

Wypowiedź Jacka Kurskeigo skomentował na Facebooku aktor Maciej Stuhr.

"Prezes Kurski tłumaczy wycięcie Wojtka Smarzowskiego z relacji gdyńskiej nie cenzurą, a głupotą. Myślę, że to akurat może być prawda. I myślę, że z taką głupotą będziemy się coraz częściej spotykać. Głupotą dziennikarzy państwowych mediów, dyrektorów Radia Gdańsk, wszelakich działaczy różnego szczebla, urzędników, biznesmenów, prezesów, a także sędziów, adwokatów, prokuratorów,itd. Głupotą podszytą strachem przed władzą. Żeby przypadkiem nie podpaść wszechmocnej władzy, i nie musieć potem odpowiadać za jeden niesłuszny żart za daleko... W takim państwie dziś żyjemy" - napisał Stuhr.

Dowiedz się więcej na temat: Kler

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje