Reklama

​Judi Dench: Kryzys ma poważny wpływ na nas wszystkich

Słynna brytyjska aktorka Judi Dench nie kryje niepokoju związanego ze skutkami pandemii, która odcisnęła wyraźne piętno na branży teatralnej. W najnowszym wywiadzie 85-letnia gwiazda znana z roli M w serii filmów o Jamesie Bondzie powiedziała, że według niej ponowne otwarcie teatrów może nie nastąpić za jej życia.

Judi Dench jest najstarszą osobą, jaka pojawiła się na okładce magazynu "Vogue"

Judi Dench to jedna z najbardziej uznanych brytyjskich aktorek filmowych i teatralnych. Na przestrzeni lat stworzyła szereg pamiętnych kreacji - zarówno na dużym ekranie, jak i na deskach teatrów.

Reklama

Największą popularność zdobyła dzięki roli M w serii filmów o Jamesie Bondzie. Jest laureatką nagród BAFTA, dwóch Złotych Globów oraz Oscara za występ w "Zakochanym Szekspirze", choć w tym filmie na ekranie była obecna zaledwie przez... osiem minut. Przez większość życia związana była jednak z teatrem, występując na najbardziej prestiżowych scenach Londynu.

W najnowszym wywiadzie gwiazda podzieliła się swoimi obawami związanymi ze skutkami pandemii, która poważnie zagroziła tej branży. Przyznała, że bez finansowego wsparcia teatry mogą nie przetrwać.

"Czujemy się zdesperowani. Czy teatry kiedykolwiek się otworzą? Nie wiem tego. Obawiam się, że może to nastąpić już nie za mojego życia" - wyznała Dench goszcząc w programie Channel 4 News.

Podczas wirtualnej rozmowy aktorka zaznaczyła, że choć jest to dla niej bardzo bolesne, ma świadomość, że dziś ludzi nurtuje wiele pilniejszych problemów.

"Nie twierdzę, że społeczność teatralna powinna mieć większy priorytet. Kryzys ma poważny wpływ na nas wszystkich" - dodała.

W maju Old Vic Theatre, jeden z najstarszych i najbardziej prestiżowych teatrów w Londynie, ogłosił, że jest w "niebezpiecznej sytuacji finansowej" z powodu pandemii COVID-19. To właśnie na jego scenie Dench debiutowała w roli Ofelii w 1957 roku.

Dyrektor artystyczny placówki Matthew Warchus przyznał, że, podobnie jak Shakespeare's Globe Theatre i Royal Albert Hall, teatr ten posiada "znaczącą wartość kulturalną, a zarazem brak adekwatnego wsparcia ze strony rządu". Jak zaznaczył Warchus, zdoła on utrzymać się najwyżej przez kilka miesięcy.

Ponowne otwarcie brytyjskich teatrów nastąpi tymczasem nieprędko. Tamtejsze władze nie ogłosiły jeszcze, kiedy artyści będą mogli wrócić na scenę. Producent teatralny Cameron Mackintosh, współtwórca najbardziej kasowych musicali w historii, takich jak "Upiór w Operze" czy "Les Miserables", prognozuje w rozmowie z dziennikiem "The Daily Telegraph", że nastąpi to nie wcześniej niż w przyszłym roku.

W Polsce teatry i inne instytucje kultury zostały otwarte 6 czerwca, ale działają na nowych zasadach - spektakle z udziałem publiczności mogą odbywać się przy maksymalnie połowie zajętych miejsc na widowni.



PAP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Judi Dench

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje