Reklama

Jesus Christ Black Superstar

To pierwszy przypadek w historii amerykańskiego kina, kiedy Chrystus został pokazany jako... Murzyn. Kontrowersyjny "Color of the Cross'' Jean-Claude'a LaMarre'a, który 27 października wchodzi do wybranych amerykańskich kin, to opowieść o ostatnich 48 godzinach przed ukrzyżowaniem Chrystusa. Jedyne, co różni głównego bohatera od dotychczasowych przedstawień, to kolor skóry.

To, że Chrystus jest Murzynem, ma niebagatelny wpływ na znaczenie filmu LaMarre'a.

"To bardzo ważne, ponieważ film przedstawia Jezusa w taki sposób, że afroamerykańska społeczność Stanów Zjednoczonych dostrzeże w jego postawie sprzeciw wobec rządom białego człowieka" - powiedział profesor religioznawstwa Stephenson Humphries-Brooks.

To, jak w rzeczywistości wyglądał Chrystus, od lat jest żywo dyskutowanym wśród teologów zagadnieniem. W różnych kulturach istnieją wielorakie jego przedstawienia.

"W Japonii Jezus jest trochę podobny do Japończyka, w Afryce - jest Murzynem" - mówi Stephen Prothero z wydziału religioznawstwa uniwersytetu w Bostonie.

Reklama

"W Stanach Zjednoczonych jednak zawsze miał biały kolor skóry" - dodaje naukowiec.

Jean-Claude LaMarre nie tylko wyreżyserował swój obraz, ale także napisał do niego scenariusz i zagrał główną rolę.

"Ludzie o czarnym kolorze skóry to jedyna rasa, która czci Boga, który jest do nich niepodobny" - zauważa reżyser, dodając że przedstawienie Chrystusa, jako przedstawiciela czarnej rasy, to według niego jedyny sposób, by rozpocząć publiczną debatę na temat znaczenia koloru skóry we współczesnym świecie.

Czy film łamie religijne tabu?

"To może być rewolucyjne, bo przez cztery stulecia czarni byli postrzegani jako przedstawiciele najniższych warstw społeczeństwa. Myślę, że to wpłynęło na traumatyzację Ameryki w negatywnym postrzeganiu czarnej rasy" - dodaje Prothero.

Dlaczego jednak kolor skóry ma aż tak duże znaczenie w przypadku historii Jezusa?

"Artystyczne i estetyczne aspekty wiary są tak samo ważne, jak słowa wypowiadane przed księdza podczas nabożeństwa. Wszyscy bowiem chodzą do kina. Nie wszyscy zaś należą do tego samego Kościoła" - skwitował Humphries-Brooks.

Reżyser jest dobrej myśli i jest przekonany, że wejście filmu na ekrany może przynieść jedynie pozytywny skutek.

"Przesłanie tego filmu jest proste. Jeśli chodzi o wiarę, nie liczy się kolor skóry" - kończy LaMarre.

Guardian
Dowiedz się więcej na temat: jean | chrystus | Black
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy