Reklama

Jerzy Trela: Legendarny polski aktor zmarł rok temu

W poniedziałek mija rok od śmierci Jerzego Treli. Do historii polskiego kina przeszły jego role w filmach "Anioł w Krakowie", "Quo vadis", "Śmierć jak kromka chleba", "Człowiek z żelaza" czy "Sól ziemi czarnej". "W moim przekonaniu jest to człowiek dotknięty palcem bożym, nieświadomy wartości swego talentu" - mówił o nim Jerzy Bińczycki.

W poniedziałek mija rok od śmierci Jerzego Treli. Do historii polskiego kina przeszły jego role w filmach "Anioł w Krakowie", "Quo vadis", "Śmierć jak kromka chleba", "Człowiek z żelaza" czy "Sól ziemi czarnej". "W moim przekonaniu jest to człowiek dotknięty palcem bożym, nieświadomy wartości swego talentu" - mówił o nim Jerzy Bińczycki.
Jerzy Trela /Wacław Klag /Reporter

Jerzy Trela mawiał, że "aktor jest, i prorokiem, i błaznem jednocześnie. Teatr jest i będzie iluzją, teatr to nie życie. Oczywiście, im bliżej jesteśmy życia, tym bardziej potrafimy go dotknąć, otrzeć się o nie na scenie, ale to nigdy nie będzie prawda. Przecież ja nie gram dla siebie. To jest, owszem, moja satysfakcja i przyjemność, ale głównym celem jest stworzenie jak najbardziej wiarygodnej iluzji dla widza, którego chcę przekonać, poruszyć, wzruszyć, a czasem rozśmieszyć, nigdy ogłupić".

Reklama

Jerzy Trela: Początki

Trela urodził się 14 marca 1942 roku w Leńczach, koło Krakowa. Swoją aktorską karierę zaczynał w nowohuckim Teatrze Lalek w 1961 roku. Był wtedy tuż po ukończeniu liceum plastycznego, tuż po maturze. Na początku zajmował się scenografią, ale gdy zatrudnił się w Teatrze Groteska, postanowił spróbować swoich sił jako aktor i zdawał do krakowskiej PWST.

W 1969 ukończył studia teatralne i rozpoczął pracę w krakowskim Teatrze Rozmaitości (dzisiejszej Bagateli), jednak tylko na jeden sezon. Od 1970 roku z powodzeniem gra na deskach Starego Teatru. Debiutem teatralnym aktora była rola Filipa w "Mięsopuście" Rymkiewicza. Jednak najbardziej w pamięci zapisały się jego niepowtarzalne kreacje Gustawa-Konrada w "Dziadach" Mickiewicza oraz Konrada w "Wyzwoleniu" Wyspiańskiego.

Jerzy Trela doskonalił swój warsztat aktorski pod okiem najlepszych. Zagrał w wielu spektaklach Jerzego Jarockiego. Nikt inny nie wcieliłby się tak doskonale i realistycznie w postaci Czeladnika z "Wesela" Wyspiańskiego, Jaszy z "Wiśniowego sadu" Czechowa, Ziemlanika w "Rewizorze" Gogola, czy Mefistofelesa w "Fauście" Goethego.

Jerzy Trela: Kinowe role

W kinie zadebiutował rolą w "Dniu oczyszczenia" Jerzego Passendorfera. Potem nastąpiły zawodowe spotkania z Kazimierzem Kutzem przy okazji "Soli ziemi czarnej", Andrzejem Wajdą przy obrazie "Człowiek z żelaza", Jerzym Hoffmanem, u którego zagrał w "Znachorze" i "Starej baśni". Wybitne kreacje aktor stworzył w filmach "Quo vadis" Jerzego Kawalerowicza i "Anioł w szafie" Stanisława Różewicza. Współpracował także z Krzysztofem Kieślowskim, Filipem Bajonem i Agnieszką Holland.

Na początku XXI wieku mogliśmy oglądać Jerzego Trelę w różnorodnych rolach: jako kloszarda Szajbusa w komedii "Anioł w Krakowie" i "Zakochany Anioł", jako szefa gangu o pseudonimie Cygaro w sensacyjnym filmie "Skorumpowani".

Aktor zagrał również w filmie "Trick", a w 2011 roku wystąpił w obrazie "Być jak Kazimierz Deyna". Pojawił się też w oscarowej "Idzie" (2013), "Ziarnie prawdy" (2014) Borysa Lankosza czy "Królu życia" (2015). Nie mogło go zabraknąć w rozgrywającym się w środowisku teatralnym serialu "Artyści" (2016).

Sam jednak przyznawał, że w filmach obsadzany jest "po najmniejszej linii oporu, czyli po warunkach zewnętrznych" i że lepiej czuje się na deskach teatru. "Miałem możliwość grania w scenariuszach Dostojewskiego, Szekspira, Eurypidesa, Sofoklesa, Mrożka. To oni mnie w teatrze zatrzymali. W filmie rzadko trafiałem na dobrą rolę" - wyznał w jednym z wywiadów.

Jerzy Trela: Nagrody

Był laureatem wielu nagród filmowych i teatralnych, zarówno za pojedyncze role, jak i za całokształt twórczości. W 2002 roku otrzymał Orła dla najlepszego aktora drugoplanowego za rolę w "Quo vadis". Miał również na koncie aktorski triumf na FPFF w Gdyni za drugoplanowy występ w "Autoportrecie z kochanką" (1996). W 2011 roku został uhonorowany przez Prezydenta Bronisława Komorowskiego Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski.

W 2016 roku Trela został laureatem nagrody teatralnej im. Zygmunta Huebnera. "Dla mnie to wyróżnienie ma symboliczne znaczenie. Przeszedłem długą drogę w teatrze, a zaczynała się ona w Starym Teatrze. (...) Po odejściu pana, panie Zygmuncie, z tego teatru. Ale przyszedłem do zespołu, który pan stworzył. Do teatru, który ściągnął wybitnych reżyserów, stworzył wybitny zespół aktorski i przede wszystkim ludzki, w którym dane mi było przez tyle lat pracować" - powiedział Trela.

Jerzy Trela do ostatnich chwil pozostawał aktywny zawodowo. W 2022 roku pojawił się na planie filmu "Prawdziwe życie Aniołów", w którym ponownie wciela się w Szajbusa. W produkcji Artura Więcka "Barona" spotkały się takie gwiazdy polskiego kina, jak Krzysztof Globisz, Kinga Preis, Jan Frycz i Anna Dymna.

W tym samym roku ofertę Netfliksa wzbogacił serial "Wielka woda" Jana Holoubka, w którym wcielił się w ojca bohatera granego przez Ireneusza Czopa.

Jerzy Trela: Życie prywatne

Niestety, w przeciwieństwie do życia zawodowego, życie prywatne Jerzego Treli było pełne dramatycznych wydarzeń. Tragiczna śmierć ojca, choroba nowotworowa i strata ukochanej żony to były ciosy, z którymi aktor musiał sobie poradzić.

Kiedy Jerzy Trela miał 9 lat, tragicznie zginął jego ojciec, który był kolejarzem. "Tata zginął, prowadząc pociąg. To było latem, ja byłem na wakacjach u wujka. O jego śmierci dowiedziałem się godzinę przed pogrzebem i był to dla mnie szok" - mówił aktor w rozmowie z "Gazetą Wyborczą". Po śmierci ojca rodzinie nie wiodło się najlepiej. Jednak Treli udało się ukończyć szkołę, studia i zrobić karierę.

Kolejny cios przyszedł dużo później. Ponad 20 lat temu Jerzy Trela zachorował - okazało się, że to nowotwór. Aktor nigdy nie poruszył tego tematu. "Aktor ma być zdrowy i wychodzić na scenę, niezależnie, czy ma zapalenie płuc, czy jąder. Widza nie obchodzi, co mu dolega" - mówił w 2017 roku w rozmowie z "Newsweekiem". W tym samym roku aktor przeszedł też operację. "Jurek dostaje interesujące propozycje. Musi odmawiać na prośbę lekarzy, którzy kazali mu się oszczędzać" - donosił "Dobry Tydzień".

Jednak największą tragedią była śmierć ukochanej żony aktora. Swoją żonę, Georgetę, Jerzy Trela poznał jeszcze w liceum plastycznym. Byli nierozłączni, ślub wzięli w 1965 roku w Krakowie. Doczekali się dwójki dzieci - Piotra i Moniki. Żona Jerzego Treli była pielęgniarką, niezwykle oddaną swojej pracy. "Każda śmierć pacjenta, a zwłaszcza dziecka, pogrążała mnie w rozpaczy" - mówiła. Gregoreta Trela zmarła w 2015 roku.

Jerzy Trela odszedł siedem lat później. O śmierci wybitnego aktora poinformował jego syn. Msza święta w intencji zmarłego artysty odbyła się w kościele oo. dominikanów w Krakowie. Po nabożeństwie zgromadzeni udali się na cmentarz w Leńczach w powiecie wadowickim, gdzie odbyła się ceremonia pochówku. Aktor spoczął tam w rodzinnym grobowcu, obok swej ukochanej żony.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Jerzy Trela
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy