Reklama

Reklama

Jerzy Duszyński: Pierwszy amant PRL-u rozkochał w sobie dwie aktorki?

Był jednym z największych amantów kina powojennego. Kobiety go kochały i oglądały się za nim na ulicy, co wzbudzało zdziwienie u jego żony. "Był czymś więcej niż aktorem – był gwiazdorem, zadatkiem na legendę" - powiedział o nim krytyk Krzysztof Teodor Toeplitz. Biografia Jerzego Duszyńskiego nadaje się na scenariusz filmowy.

Aktorstwo wbrew ojcu

Jerzy Duszyński urodził się w Moskwie w 1917 r. Po zakończeniu I wojny światowej wraz z rodzicami (Feliks i Maria Duszyńscy) oraz bratem przeniósł się pod Warszawę. Był jeszcze dzieckiem, gdy na jego rodzinę spały niewyobrażalne tragedie. Najpierw zmarła matka aktora, później jego starszy brat popełnił samobójstwo. Ojciec oddał chłopca pod opiekę ciotki, ponownie się nim zajął dopiero po ślubie z kolejną partnerką. Za sprawą macochy Aleksandry Jerzy wrócił do Mińska Mazowieckiego, gdzie ukończył szkołę średnią. 

Po maturze zdawał bezskutecznie zdawał na architekturę. Ostatecznie dostał się na polonistykę równocześnie uczył się w Miejskiej Szkoły Sztuk Zdobniczych i Malarstwa w Warszawie, w której wytrzymał zaledwie rok. Jego prawdziwą pasją było aktorstwo. W 1936 zdał na Wydział Sztuki Teatralnej Państwowego Instytutu Sztuki Teatralnej. Feliks Duszyński nie popierał planów syna. Stanowczo sprzeciwił się jego wyborowi i odciął go od pieniędzy. Młody student aktorstwa musiał imać się różnych prac dodatkowych, by się utrzymać.

Reklama

Zobacz również:

W młodości były przyjaciółkami, a potem... ledwie się tolerowały

W PRL-u Polska przodowała w nagich filmach i serialach!

Teresa Tuszyńska i Adam Pawlikowski: Wyniszczająca miłość

Wszystko zaczęło się w Wilnie

Na studiach poznał przyszłe gwiazdy polskiego kina - Hannę Bielicką i Danutę Szaflarską. Z legendarną wielbicielką kapeluszy już na studiach połączyła ich głęboka przyjaźń. "Hania, jakbym się miał ożenić, to tylko z tobą" - miał żartować Duszyński, który był w tym czasie związany z kimś innym. "Ja byłam jego powiernicą. Myślałam jednak nad jego słowami i dotarło do mnie, że jestem w nim zakochana. Ale nie dałam po sobie poznać, co czuję" - wyznała po latach Hanna Bielicka. Latem 1939 r. dyplomy odebrali Irena Brzezińska, Czesław Kulak, Danuta Szaflarska oraz Hanka Bielicka i Jerzy Duszyński. Pod koniec sierpnia wszyscy znaleźli się w wileńskim Teatrze na Pohulance, gdzie dyrektor Leopold Kielanowski dał im angaże. Właśnie tam zadebiutowali na scenie i właśnie tam zastał ich wybuch II wojny światowej. 

Okres wileński był przełomowym w życiu młodych aktorów. Nie było im łatwo, co tylko ich do siebie zbliżyło. "W czasach wileńskich było nam wszystkim bardzo ciężko. Zarabialiśmy grosze, postanowiliśmy więc zamieszkać razem, żeby mniej płacić. Danusia zajęła jeden pokój, a ja z Jurkiem drugi... Wszyscy wiedzieli, że od dawna ze sobą sympatyzujemy" - pisała Hanka Bielicka na kartach autobiografii "Uśmiech w kapeluszu". Innym razem przyznała, że ich małżeństwo zostało wymuszone przez wojnę - jako dobrze wychowanej damie nie wypadało dzielić pokoju z kimś, kto nie był jej mężem. Ślub odbył się 1 lipca 1940 roku w dawnym kościele garnizonowym św. Ignacego w Wilnie, które już zostało zajęte przez Rosjan. Świadkową została Danuta Szaflarska. Skromne przyjęcie weselne urządziła im w swoim domu Hanka Ordonówna. 

Latem 1939 roku Duszyński pracował nad filmem "Hania" w reżyserii Józefa Lejtesa. Miał to być jego debiut na dużym ekranie, ale z powodu wybuchu wojny zdjęcia zostały przerwane. Do 1941 roku razem z żoną i Danutą Szaflarską występowali na scenie Teatru na Pohulance. Po jego zamknięci, jak inni młodzi aktorzy, pracowali w restauracji jednego z wileńskich hoteli. W styczniu 1945 r., kiedy stało się jasne, że Wilno pozostanie w ZSRR, Jerzy Duszyński i Hanka Bielicka jednym z pierwszych transportów repatriacyjnych wrócili do Polski. Zatrzymali się w Białymstoku, potem przenieśli do Łodzi. W końcu wrócili do Warszawy, gdzie zamieszkali razem z siostrą oraz matką Bielickiej. 

"Zakazane piosenki" zrobiły z niego gwiazdę

W stolicy małżonkowie zaczęli rozwijać swoje kariery. Bielicka na deskach teatrów, Duszyński na planach filmowych. Po wojnie zagrał w przełomowych "Zakazanych piosenkach". To właśnie ten film zrobił z niego prawdziwą gwiazdę. "Może za przystojny w skali życiowej, twarz zbyt piękna, poprawna, obrazkowa, za szlachetna; sylwetka niecodzienna, zbyt wysoka; jednym słowem - amant niepowszedni. Ale właśnie tłum lubi takie ideały nieosiągalne, wykończone do ostatniej nitki. Jako aktor grał z umiarem, co jest wysoką klasą wartościowania artystycznego" - tak o aktorze pisał Jalu Kurek w "Dzienniku Polskim".

Jerzy Duszyński stał się ulubieńcem widzów. Na ekranie często spotykał się z Danutą Szaflarską. W 1948 roku spotkali się też na planie "Skarbu", a dwa lata później zagrali razem w "Warszawskiej premierze". Niespodziewanie duet Szaflarska-Duszyński stał się tak popularny, że wszyscy byli przekonani, że aktorka i aktor są parą także prywatnie... Podobno Hanka Bielicka nie mogła tego znieść! "Musiałam nawet zastrzec numer telefonu, bo ciągle jakieś podlotki dzwoniły z pytaniem: 'Jurek jest?'. Wszyscy myśleli, że jestem jego żoną, a gdy w końcu dowiadywali się, że Duszyński jest mężem Hanki, pomstowali, że... załatwią Bielicką za to, że zabrała mi Jurka" - opowiadała w wywiadzie Danuta Szaflarska.

Małżeństwo z przyjaźni

W małżeństwie aktorów nie działo się zbyt dobrze. Przez pracę niemal się nie widywali. "Tylko wpadałam do domu i wychodziłam, wpadałam i wychodziłam. Myśmy się z Jurkiem prawie nie widywali. Nawet mamusia, która z nami mieszkała, powiedziała kiedyś: podejdź tu, moja kochana, usiądź naprzeciwko. O, dobrze wyglądasz..." - wyznała aktorka po latach. Przyznała również, że łączyła ich przyjaźń, niekoniecznie miłość. 

Hanka Bielicka w końcu zrozumiała, że popełniła życiowy błąd, wychodząc za - jak określiła w wywiadzie swego męża - pięknisia wiecznie obleganego przez dziewczyny. Doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że mąż nie jest jej wierny: "Myślę, że zdradził mnie już na trzeci dzień po ślubie. Jak wypił, to chodził na baby, wiedziałam o tym". W trakcie trwania ich małżeństwa Duszyński zakochał się bez pamięci w Irenie Malkiewicz. Dla piękniej aktorki był gotów zacząć nowe życie. Ona jednak nie chciała odchodzić od męża, Jerzego Pichelskiego.

W końcu po 13 latach małżeństwa, Bielicka rozwiodła się z Jerzym Duszyńskim. Nie podobało się to jej matce, która uwielbiała przystojnego zięcia. "Tkwiliśmy tak długo w tym nieudanym związku może z wygodnictwa, może z przyzwyczajenia. I tak to przyjacielskie małżeństwo trwało, niepotrzebnie i za długo. Poza tym moja mama była w Jurku zakochana, dogadzała mu, rozpieszczała go. Powielała model z naszego domu, gdzie wokół mężczyzny się skakało, podtykało mu najlepsze kąski. A Jurkowi to się podobało. Ja nie byłam taka opiekuńcza, miałam w sobie więcej egoizmu" - mówiła aktorka. Byli małżonkowie nie mieli do siebie urazy. Przez kilka lat nadal mieszkali w tym samym bloku. Do końca życia aktora utrzymywali przyjazne kontakty. 

O ile w życiu prywatnym aktora z czasem zaczęło się układać, to gorzej było z jego karierą. Niektórzy twierdzili, że winna była temu ponadprzeciętna uroda Duszyńskiego oraz upaństwowienie kinematografii. Dla przystojnego amanta nie było miejsca w ówczesnym kinie. Pierwszy plan musiał oddać innym aktorom, sam zaczął grywać głównie drugo i trzecioplanowe role. "Z taką urodą i łatką amanta nie mógł grać murarzy i kierowców ciężarówek" - przyznała jego ekranowa partnerka, Danuta Szaflarska. Jego ostatnią istotną rolą filmową była postać Józefa Piłsudskiego w "Śmierci prezydenta" w reżyserii Jerzego Kawalerowicza z 1978 roku.

Narodziny syna odmieniły jego życie

Dziesięć lat po rozwodzie z Bielicką Duszyński poślubił miłość swojego życia. Helena Urbaniak była kelnerką w kultowym klubie aktora SPATiF. To ona wspierała aktora, gdy załamała się jego kariera. Nie przeszkadzała jej 20 letnia różnica wieku. Jerzy Duszyński był niezwykle szczęśliwy u boku młodej żony. "Kiedy mnie pytają, czy jestem żonaty, odpowiadam: 'tak!'. A czy żona też aktorka? 'Nie, normalna!'" - mówił ze śmiechem w rozmowie z magazynem "Ekran". 

W listopadzie 1965 roku na świat przyszedł jedyny syn aktora Marcin. Urodziny dziecka zmieniły jego życie. "Moje hobby to mój syn, Marcin" - mówił szczęśliwy ojciec. "Syn odnowił jego życie, jego stan ducha. Był w nim nieprzytomnie zakochany i rozpieszczał go wbrew podstawowym regułom wychowania" - wspominała Helena Urbaniak w biografii aktora "Jerzy Duszyński. Sława i przemijanie".

Pod koniec lat 70. żona Duszyńskiego wyjechała za granicę w celach zarobkowych, a aktor został w kraju z synem. Latem 1978 roku Jerzy Duszyński zasłabł podczas nagrania w radiu. Został przewieziony do szpitala, gdzie zdiagnozowano u niego nowotwór płuc. Przy jego szpitalnym łóżku niemal od razu pojawiła się... Hanna Bielicka. Była żona podobno zaproponowała, że zabierze go do swojego mieszkania, gdzie zapewni mu odpowiednią opiekę. Jednak aktor się nie zgodził. Jerzy Duszyński zmarł 23 lipca 1978 roku w jednym z warszawskich szpitali. Miał 61 lat.

Znajomi artysty wspominali go jako serdecznego, wrażliwego faceta o ogromnym poczuciu humoru. Miał niewątpliwie wielką klasę. "Życzliwy, serdeczny i ogromnie lubiany, łagodził wszelkie konflikty i napięcia. Znakomicie wychowany, delikatny, wrażliwy, o dużym poczuciu humoru - wnosił ze sobą dobry nastrój i dobrą atmosferę. Uwielbiał opowiadać kawały, sypał nimi jak z rękawa. Żartował, ale nigdy nikogo nie obrażał. Robił wszystko z klasą" - cytuje słowa Witolda Sadowego portal Plejada. 

INTERIA

Reklama

Reklama

Reklama