Reklama

Jeff Daniels: Kiedyś był głupszy

Kadr z przymarzniętym do metalowej rury językiem jego bohatera z "Głupiego i głupszego" do dziś mrozi krew w żyłach! Obchodzący 19 lutego 65. urodziny Jeff Daniels stworzył jednak w trakcie trwającej ponad cztery dekady kariery wiele lepszych kinowych ról.

Kino, telewizja, muzyka, scena - Jeff Daniels wszędzie radzi sobie doskonale

Kinowym debiutem Jeffa Danielsa był występ w filmie "Ragtime" Milosa Formana (1981), dwa lata później aktora oglądaliśmy w oscarowym hicie "Czułe słówka".

Reklama

Pierwszą główną rolę zagrał jednak w 1985 roku w "Purpurowej róży z Kairu" Woody'ego Allena, za którą z miejsca otrzymał nominację do Złotego Globu. Wcielił się w pełnego werwy archeologa Toma Baxtera, bohatera filmu, który ogląda w kinie grana przez Mię Farrow Cecylia. Zaintrygowany kobietą, postanawia opuścić celuloidową rzeczywistość i schodzi do niej z ekranu.

Rok później Danielsa oglądaliśmy u boku seksownej Melanie Griffith w "Dzikiej namiętności" Jonathana Demme'a. Tym razem zagrał wiodącego monotonne życie młodego biznesmena, który poznaje zwariowaną dziewczynę - razem wyruszają w jej rodzinne strony. Kolejna interesująca rola i... kolejna nominacja do Złotego Globu!

W 1990 roku Daniels wystąpił w horrorze Franka Marshalla "Aranchofobia", gdzie z łopatą w ręku bronił małe amerykańskie miasteczko przed atakiem jadowitych pająków z Ameryki Południowej. Rola ta przyniosła mu statuetkę Saturna dla najlepszego aktora.

Cztery lata później Daniels wystąpił w komedii, za sprawą której zyskał światową sławę. Wraz z Jimem Carreyem zagrali w "Głupim i głupszym" Petera i Bobby'ego Farrellych, opowieści o dwóch nierozgarniętych przyjaciołach, dla których misja oddania walizki zostawionej przez piękną kobietę, okazuje się początkiem przygody życia. 20 lat później bracia Farrely nakręcili sequel swojej produkcji - "Głupi i głupszy bardziej" - ale nie odniósł on już tak dużego sukcesu.

W latach 90. - już po sukcesie "Głupiego i głupszego" - Daniels pojawił się też w szeregu innych popularnych produkcji: "101 dalmatyńczykach", "Miasteczku Pleasantville" czy "Moim przyjacielu Marsjaninie".

Równocześnie z karierą aktorska Jeff Daniels rozwijał też działalność muzyczną. Wydał dotąd sześć płyt, ostatnią jest "Days Like These" z 2014 roku. "Myślałem, że poświęcę się muzyce całkowicie, ale cały czas dostawałem propozycje nowych ról" - żartował w rozmowie z "New York Timesem".

Trzeba przyznać, że w trakcie kariery Daniels przeszedł niebagatelną metamorfozę. Ostatnie kilkanaście lat było dla niego bardzo pomyślne pod względem zawodowym. Grał w broadwayowskich hitach, takich jak "Bóg mordu" czy "Zabić drozda", i w niezależnych produkcjach, jak "Walka żywiołów" czy "Wszechwiedzący". Nie stronił też od głównego nurtu, o czym świadczą role w obrazach: "Godziny", "Good Night and Good Luck", "Stan gry", "Looper - pętla czasu", "Marsjanin" czy "Steve Jobs".

Co ciekawe, największe sukcesy przyszły jednak za sprawą ról w serialach. Za kreację prezentera telewizyjnych wiadomości Willa McAvoya, którą w 2012 roku stworzył w serialu "Newsroom", aktor otrzymał nagrodę Emmy i był nominowany do Złotego Globu.

Z kolei za kreację Franka Griffina, okrutnego zbrodniarza terroryzującego Dziki Zachód w poszukiwaniu byłego członka swojej bandy, w miniserialu Netfliksa"Godless", otrzymał nagrodę Emmy za najlepszą rolę drugoplanową.

Jeśli chodzi o życie osobiste, to Daniels wyróżnia się na tle innych hollywoodzkich gwiazd. Od czterdziestu lat jest mężem Kathleen Rosemary Treado, koleżanki ze szkoły średniej, z którą ożenił się 13 lipca 1979 roku. Mają troje dzieci: dwóch synów - 35-letniego Benjamina i 32-letniego Lucasa oraz 29-letnią córkę Nellie.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Jeff Daniels

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje