Reklama

Jack Nicholson: Dzięki tej roli zarobił fortunę

19 czerwca minęło 30 lat od premiery "Batmana" w reżyserii Tima Burtona, niezapomnianej produkcji z Jackiem Nicholsonem w roli Jokera. Co ciekawe, aktor najpierw odrzucił propozycję udziału w filmie. Dzięki temu, że zmienił zdanie, zarobił krocie - około 90 milionów dolarów.

Jack Nicholson raczej nie żałuje, że przyjął rolę u Tima Burtona

Kiedy Nicholson jako chłopiec kolekcjonował komiksy, właśnie Joker był jego ulubioną postacią. Niemniej, gdy gwiazdorowi zaproponowano rolę głównego przeciwnika człowieka-nietoperza, powiedział "nie". Do tej roli rozważano też Willema Dafoe i Robina Williamsa. Producent "Batmana" Peter Guber, z którym rozmawiał autor biografii Nicholsona, Marc Eliot, rzucił nieco światła na kulisy powstawania tego projektu.

Reklama

"Miał to być pierwszy wielki film o superbohaterze nakręcony nieco inaczej niż Superman, głównie z powodu zatrudnienia Tima Burtona, który miał przekształcić go w coś, czego nikt nigdy nie widział. Wszyscy szydzili, że nikt powyżej siódmego roku życia nie będzie chciał go oglądać. Ale ja wiedziałem, że aby to przedsięwzięcie się udało, należało zatrudnić kultowego wśród dorosłych aktora, by zagrał najważniejszą rolę, czyli czarny charakter" - stwierdził Guber.

Do Nicholsona trafił w końcu argument, że rolą Jokera mógłby przysporzyć sobie nowej, młodej generacji fanów. Była też i przynęta finansowa: pięć milionów dolarów zaliczki i spory procent od zysku. Gwiazdor przyjął też rolę Jokera kuszony perspektywą bliższego poznania Kim Basinger. Aktorka opisała później jego zachowanie na planie, jako "szalone, ohydne i najbardziej nacechowane seksualnie ze wszystkich ludzi, których znam".

Warto był wejść w ten interes. "Batman" stał się największych sukcesem kasowym roku. Szacuje się, że na filmie gwiazdor zarobił ok. 90 mln dolarów. Nicholson spożytkował czek za rolę, kupując m.in. kilka obrazów Picassa, Matisse'a i Łempickiej do swojej kolekcji.

W jego domu pojawiło się też coś jeszcze... "Jack kochał swoją charakteryzację i swoje kostiumy na tyle (żółtą perukę, czerwone usta, świecący zielony kolor stroju), że zapłacił produkcji 70 tys. dolarów, by zabrać je do domu. Pomyślał, że mogą mu się kiedyś przydać, na przykład na jakimś przyjęciu" - dowiadujemy się z książki zatytułowanej po prostu "Nicholson" (Axis Mundi).


PAP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Jack Nicholson

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje