Reklama

Reklama

Homofobiczne komentarze? Olivia Wilde w ogniu krytyki

Olivia Wilde dekadę temu rozpoczęła przygodę z reżyserią, która trwa do dziś. Najnowszym projektem gwiazdy serialu "Dr House" jest thriller psychologiczny "Don’t Worry Darling", w którym wystąpi m.in. jej obecny życiowy partner, Harry Styles. Nad odnoszącą za kamerą coraz większe sukcesy artystką zgromadziły się tymczasem czarne chmury. Wszystko za sprawą starych wywiadów, w których porównała ona zmianę zawodowej ścieżki do coming outu dokonywanego przez osoby homoseksualne. Fani, delikatnie mówiąc, nie są zachwyceni.

Olivia Wilde dekadę temu rozpoczęła przygodę z reżyserią, która trwa do dziś. Najnowszym projektem gwiazdy serialu "Dr House" jest thriller psychologiczny "Don’t Worry Darling", w którym wystąpi m.in. jej obecny życiowy partner, Harry Styles. Nad odnoszącą za kamerą coraz większe sukcesy artystką zgromadziły się tymczasem czarne chmury. Wszystko za sprawą starych wywiadów, w których porównała ona zmianę zawodowej ścieżki do coming outu dokonywanego przez osoby homoseksualne. Fani, delikatnie mówiąc, nie są zachwyceni.
Olivia Wilde /Kyle Grillot/Bloomberg /Getty Images

Olivia Wilde szerszej publiczności dała się poznać jako charyzmatyczna dr Remy Hadley z serialu "Dr House". Od tamtej pory amerykańską aktorkę oglądać mogliśmy w takich filmach, jak "Tron: Dziedzictwo", "Richard Jewell" czy "Wyścig z czasem". Prawdziwe uznanie w branży Wilde zdobyła jednak nie ze względu na aktorskie dokonania, a reżyserskie projekty.

Za swój pełnometrażowy debiut, czyli komedię "Szkoła melanżu", otrzymała statuetkę Independent Spirit oraz nominację do nagrody Gotham. Najnowszym filmem nakręconym przez Wilde jest nadchodzący thriller psychologiczny "Don’t Worry Darling", w którym u boku Florence Pugh i Chrisa Pine’a wystąpi życiowy partner reżyserki, znany wokalista Harry Styles.

Reklama

Wilde musi się tymczasem zmierzyć z falą nieprzychylnych komentarzy, które pojawiły się po tym, jak użytkownicy Twittera dotarli do jej starych wywiadów. Szczególne niezadowolenie internautów wzbudziły wypowiedzi gwiazdy na temat jej zmiany zawodowej ścieżki. Rozpoczęcie kariery reżyserki porównała ona bowiem do coming outu, jakiego dokonują osoby homoseksualne.

Gniew członków społeczności LGBT+ wywołał również nonszalancki komentarz Wilde, która wyznała przed laty, że zanim poznała byłego już narzeczonego Jasona Sudekisa w 2011 roku, rozważała zaangażowanie się w "miękki rodzaj związku lesbijskiego". Przypomniane przez internautów wypowiedzi gwiazdy stały się przedmiotem zażartej dyskusji w mediach społecznościowych. Zarzucono jej brak wrażliwości, a nawet homofobię.

"Zawsze szanowałem Olivię Wilde, ale to, co powiedziała, jest po prostu okropne. Jestem zniesmaczony" - skomentował sprawę jeden z użytkowników Twittera. "Jak śmiesz trywializować doświadczenia osób LGBT+ w taki sposób. Porównałaś zmianę pracy do wyjścia z ukrycia i konieczności zmierzenia się z nienawiścią, pogardą i kpinami, czego notorycznie doświadczają geje i lesbijki decydujący się przyznać do swojej orientacji seksualnej. Czy można być bardziej nieczułym?" - wtórował mu inny odbiorca. "Jestem niesamowicie poruszona. Jako queerowa kobieta nie spodziewałam się usłyszeć czegoś tak homofobicznego z ust kogoś, kogo obserwowałam i podziwiałam od lat" - dodała kolejna (była?) fanka Wilde. Gwiazda jak na razie nie odniosła się do zarzutów.

PAP life
Dowiedz się więcej na temat: Olivia Wilde

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL