Zmarły 20 lat temu Henryk Machalica nigdy nie krył, że jego pierwsze małżeństwo rozpadło się, bo bywał w domu gościem. Aktor latami jeździł "za pracą" po całej Polsce - występował na scenach w Bielsku-Białej, Jeleniej Górze, Białymstoku, Poznaniu, Bydgoszczy i Szczecinie - a jego żona zajmowała się dziećmi i... czekała na niego.
"Mama zajmowała się codziennością. Była wspaniałą, ciepłą osobą, która nigdy na nic się nie skarżyła. Za wiecznie pracującym ojcem tęskniliśmy, brakowało go nam" - wyznał w wywiadzie dla "Vivy!" syn aktora, nieżyjący już Piotr Machalica.
"Nigdy nie powiedziała na ojca złego słowa. Zawsze przedstawiała go jako superfaceta. Bardzo go kochała. Kochała do końca" - powiedział, wspominając mamę.
Pod koniec lat 60. Henryk Machalica wreszcie na dobre osiadł w Warszawie, ale jego małżeństwa z Marylą nie dało się już uratować. W 1967 roku dostał rozwód, a wkrótce potem zakochał się w Danucie, która została jego drugą żoną i u boku której spędził resztę życia.
Henryk Machalica: Stracił głowę dla uroczej dziennikarki
Danuta - śliczna dziennikarka - była jeszcze żoną Romana Wilhelmiego, gdy zakochała się z wzajemnością w Henryku Machalicy. Co prawda jej małżeństwo z Romanem już jakiś czas wcześniej okazało się młodzieńczą pomyłką i istniało tylko na papierze, ale jednak... trwało. Wilhelmi zgodził się na rozwód, bo miał już na oku inną dziewczynę - Węgierkę Marikę Kollar, z którą wkrótce się ożenił, a dwa lata po ślubie doczekał jedynego syna Rafała. Z pierwszą żoną Roman utrzymywał po rozstaniu przyjazne stosunki, choć jej nowego ukochanego - swojego kolegę po fachu - starał się obchodzić szerokim łukiem. Chyba nigdy nie pogodził się z tym, że przegrał z Henrykiem "walkę" o kobietę...
Danuta Wilhelmi-Machalica nie była szczęśliwa u boku cieszącego się opinią zadufanego w sobie i bardzo nieodpornego na kobiece wdzięki odtwórcy roli Olgierda w serialu "Czterej pancerni i pies".
"Po naszym ślubie Roman ulokował się w pracowni krawieckiej teatru Ateneum, a ja tułałam się po różnych sublokatorskich pokojach. To był okropny czas. Zaglądałam w oświetlone okna, zazdroszcząc ludziom czterech ścian i drzwi, które można za sobą zamknąć. W końcu, po dwóch latach, zamieszkaliśmy razem w teatrze, w maszynowni, wysoko pod sceną" - opowiadała wiele lat później autorowi książki "Roman Wilhelmi. I tak będę wielki!".
U boku Henryka nie musiała się o nic martwić. Drugi mąż zapewnił jej to wszystko, czego nie dostała od pierwszego - poczucie bezpieczeństwa, stabilizację, bezgraniczną miłość.
Henryk Machalica: Wyciągnął wnioski z błędów popełnionych w pierwszym małżeństwie
Danuta Wilhelmi-Machalica okazała się idealną partnerką dla Henryka Machalicy. Aktor, pytany w wywiadach o ideał kobiety, zawsze bez zastanowienia mówił: "Moja żona".
"Dzięki niej dojrzałem. Przestałem jeździć po całym kraju, stałem się domatorem. Tak, wyciągnąłem wnioski z błędów popełnionych w pierwszym związku" - wyznał w wywiadzie dla "Halo".
Henryk i Danuta stworzyli razem ciepły, pełen miłości dom. Aktor twierdził, że nie mógłby pracować, gdyby nie miał "zaplecza" w postaci rodziny. Państwo Machalicowie wkrótce po ślubie powitali na świecie najpierw Magdę, później Paulinę.
"Niestety, widujemy dzieci bardzo rzadko. Moi synowie z pierwszego małżeństwa i nasze córki są rozrzuceni po świecie. Zostaliśmy z żoną sami, ale wkrótce obchodzić będziemy okrągłą rocznicę naszego ślubu i zamierzamy wtedy zrobić zjazd rodzinny" - powiedział "Tele Tygodniowi" tuż przez jubileuszem 30-lecia swego małżeństwa z Danutą, nie przypuszczając, że będzie to ostatni raz, gdy spotka się ze wszystkimi dziećmi, siedmiorgiem wnucząt i czworgiem prawnucząt.

Henryk Machalica: Żonę cenił za kobiecą mądrość i dbałość o rodzinę
Ostatnie lata swojego życia Henryk Machalica spędził z żoną na wsi, dokąd uciekł z gwarnej Warszawy. Mieszkał, jak żartował, rzut beretem od Złotopolic...
"Wieś daje mi przede wszystkim odmianę, która była mi bardzo potrzebna. Miasto ogranicza, nie ma w nim przestrzeni, jest zamknięte między murami. W mieście nie da się korzystać ze wszystkich uroków życia" - opowiadał w rozmowie z "Echem Dnia".
"Chciałbym, jeśli jeszcze zdążę w życiu, mieć własnego konia. To wyzwanie, bo trzeba się koniem opiekować i poświęcać mu dużo czasu, a ja przecież ciągle jeszcze dużo pracuję. Nie chcę żonie zostawiać na głowie jeszcze tego" - powiedział.
Henryk Machalica codziennie jeździł konno. Był znakomitym jeźdźcem. W maju 2003 roku - podczas jednej z przejażdżek - uległ poważnemu wypadkowi. Spadł z konia tak niefortunnie, że uszkodził sobie rdzeń kręgowy. Przez prawie pół roku lekarze walczyli o jego życie. Niestety, nie udało się im uratować aktora. Zmarł 1 listopada 2003 roku.
Niespełna dwa lata wcześniej odtwórca roli Dionizego w "Złotopolskich" wyznał w wywiadzie, że jest bardzo szczęśliwym mężczyzną, bo ma u boku niezwykłą kobietę.
"W Danusi fascynuje mnie jej rzetelność, wierność, kobieca mądrość, dbałość o rodzinę, ciągła aktywność zawodowa. Przeżyliśmy ze sobą 30 lat i to jest kapitał, który procentuje i przynosi zyski nam obojgu" - zwierzył się dziennikarzowi "Echa Dnia".

Zobacz też:
Był miłością życia Krystyny Jandy. "Obiecał, że nie umrze przed mną"
"Ballerina": Ana de Armas pobita przez Keanu Reevesa? "Jestem posiniaczona"








!["Ekipa zwierzaków" [trailer]](https://i.iplsc.com/000MNYGRAVLBT8NK-C401.webp)
