Reklama

Edward Żebrowski: Mentor

Edward Żebrowski był jedną z najważniejszych i jednocześnie najbardziej enigmatycznych postaci polskiego kina. Jego filmy - jak sam je określał - "pełne są gwałtownych zdarzeń, ale chłodne formalnie".

Po zdiagnozowaniu u Żebrowskiego bolesnej choroby Buergera, która przeszkodziła reżyserowi w karierze filmowej, zajął się pracą pedagogiczną

Wydział reżyserii Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi ukończył w 1965 r. W czasie studiów mieszkał na stancji razem z Krzysztofem Zanussim. Zaczynał jako aktor i pisarz. Był twórcą zaledwie trzech filmów fabularnych, ale niezwykle istotnych dla polskiego kina: "Ocalenie" (1972), "Szpital Przemienienia" (1978) i "W biały dzień" (1981). Współtworzył też scenariusze do pierwszych filmów Zanussiego, m.in. "Struktury kryształu", a także telewizyjnych: "Zaliczenie", "Twarzą w twarz" i "Za ścianą". Autor opublikowanych w 1976 r. scenariuszy filmowych "Nowele filmowe" (wraz z Krzysztofem Zanussim).

Reklama

W jednym z wywiadów Edward Żebrowski opowiadał: "Mówi się często, że film jest metaforą życia. Otóż metaforą życia jest już sam proces powstawania filmu. Trzeba coś spełnić, od początku do końca, w czasie, który jest nam dany. Coś się dokonało, i to już zostaje. I nic już nie można zmienić. Życie zostaje przeżyte, idzie pod sąd świata. Reżyser wprawdzie jest w sytuacji dowódcy czy nawet trochę Pana Boga, ale i on przeżywa swój wymierzony w czasie los".

Edward Żebrowski debiutował w latach 50. jako poeta. W młodości podróżował po Polsce razem z Markiem Hłaską. Kilkanaście lat później Hłasko w "Pięknych dwudziestoletnich" wspomina: "Edward był piękny jak młody bóg i czytając 'Biesy', myślę zawsze o nim. Podczas gdy ja miotałem się przez całe życie, on był wyjątkowo i przerażająco spokojny". Hłasko wspomina też, że Żebrowski potrafił z pamięci cytować całe rozdziały z Dostojewskiego i jednym ciosem powalić nawet największego tura. 

W 1966 r. Edward Bernstein, bo tak brzmiało jego prawdziwe nazwisko i tak podpisywał swoje wczesne etiudy filmowe, zostaje aresztowany z oskarżenia o gwałt w wyniku prowokacji SB wymierzonej w jego przyjaciela Ireneusza Iredyńskiego, a następnie po ośmiu miesiącach zwolniony. Po wyjściu z więzienia działał pod nazwiskiem Żebrowski - od nazwiska panieńskiego matki. Anna Żebrowska była pianistką.

Pierwszym autorskim filmem Edwarda Żebrowskiego, który przyniósł mu rozgłos, była telewizyjna, niespełna półgodzinna "Szansa" z 1970 r. Jak pisał krytyk Tadeusz Sobolewski: "To w niej Zbigniew Zapasiewicz po raz pierwszy kreował postać egotycznego intelektualisty, który w sytuacji ostatecznej wychodzi poza krąg swego 'ja' i dostępuje duchowego ocalenia. Wiedziony nagłym impulsem decyduje się oddać nerkę choremu pacjentowi. I mimo że z powodów medycznych okazuje się to niemożliwe, sama gotowość ofiary przynosi ulgę i go odmienia". W filmie oprócz Zbigniewa Zapasiewicza, zagrali Maja Komorowska i Aleksander Bardini. 

Pierwszym pełnometrażowym fabularnym filmem Żebrowskiego jest "Ocalenie" z 1972 r., niejako rozwinięcie "Szansy", wywiedzione z własnych doświadczeń szpitalnych reżysera. Obraz opowiada o upokorzonym przez chorobę egocentryku. Ponownie Zbigniew Zapasiewicz zagrał biologa - jak to określił krytyk Rafał Marszałek: "wcielenie habilitowanej pychy" - który w szpitalu przechodzi lekcję człowieczeństwa.

W 1978 r. Żebrowski realizuje swój drugi film fabularny "Szpital Przemienienia" na podstawie powieści Stanisława Lema. To traktat moralny, którego akcja rozgrywa się na początku hitlerowskiej okupacji w likwidowanym przez Niemców szpitalu psychiatrycznym; podejmuje problematykę odpowiedzialności w warunkach totalitarnego zagrożenia.

W trzeciej fabule "W biały dzień" z 1980 r. na podstawie książki Władysława Terleckiego, Żebrowski znów w centrum stawia młodego człowieka, tym razem rewolucjonistę, który dostaje zadanie zabicia oskarżonego o zdradę pisarza i publicystę. Postać wzorowana jest na Stanisławie Brzozowskim. Żebrowski nie koncentruje się jednak na szczegółowym odtworzeniu sprawy. Skupia się na tragicznym rozdarciu młodego socjalisty, któremu zlecono wykonanie wyroku.

Wojciech Marczewski w jednym z wywiadów dla "Gazety Wyborczej" wspominał: "Uznawaliśmy, że Edward to najmądrzejszy człowiek z naszego środowiska. To był taki, cichy z wyboru, mentor. Prawdziwy autorytet. Potrafił być bardzo surowy w ocenie scenariusza czy filmu, ale jednocześnie pomocny. Sprawiał wrażenie szorstkiego, jednak gdy się go lepiej poznało, wiedziało się, że jest ciepły i lojalny. Nie miał zbyt wielu przyjaciół. Selekcjonował ich, u niego na przyjaźń, którą uważał za rzecz niezwykle ważną, trzeba było zapracować". 

PAP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Edward Żebrowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje