Reklama

Reklama

​David Harbour: Po roli w "Stranger Things" zapragnął mieć dzieci

Często jest tak, że aktorzy, kreując jakąś postać, korzystają ze swoich doświadczeń z życia prywatnego. Inaczej było w przypadku Davida Harboura. Rola uwielbianego przez widzów Jima Hoppera w serialu "Stranger Things" okazała się dla niego przełomem nie tylko w karierze, ale i w życiu osobistym. Jak ujawnił w najnowszym wywiadzie mąż Lily Allen, wcielając się w cynicznego komendanta policji, który decyduje się wziąć pod swoją opiekę nastoletnią dziewczynkę, doznał olśnienia. "Uświadomiłem sobie, jak wątła była moja egzystencja bez rodziny" - zdradził aktor.

​David Harbour

David Harbour przypomniał o sobie szerszej widowni, wcielając się w jednego z głównych bohaterów "Stranger Things". Rolą Jima Hoppera w bijącym rekordy popularności serialu Netflixa, 46-letni aktor skradł serca widzów i zdobył uznanie krytyków. Za swój występ otrzymał nominacje do Złotego Globu i nagrody Emmy.

Ale produkcja ta jest dla Harboura ważna nie tylko ze względów zawodowych. Jak ujawnił, goszcząc w podcaście "That Scene with Dan Patrick", portretując cynicznego komendanta policji, który biorąc pod opiekę nastoletnią dziewczynkę odkrywa w sobie na nowo ojcowskie powołanie, sam doznał podobnego olśnienia.

Reklama

"Zawsze byłem typowym nowojorskim mieszczuchem. Podobała mi się wolność, niezależność. To się zmieniło pod wpływem 'Stranger Things'. Ten serial otworzył moje serce na wiele różnych sposobów, a jednym z nich było uświadomienie sobie, jak wątła była moja egzystencja bez rodziny. Zagranie człowieka, który dojrzewa do roli ojca sprawiło, że moja podświadomość zaczęła krzyczeć, bym poszedł w jego ślady. Hopper miał w sobie tę wielką, nieuświadomioną potrzebę posiadania rodziny. Kiedy zacząłem pracować nad tą rolą, zrozumiałem, że bardzo go przypominam" - wyznał gwiazdor.

David Harbour: Dojrzewanie do rodziny

To pragnienie posiadania rodziny Harbour szybko zrealizował. We wrześniu ubiegłego roku poślubił piosenkarkę Lily Allen i teraz wspólnie z nią wychowuje dwie córki artystki z jej poprzedniego związku - 8-letnią Marnie Rose i 9-letnią Ethel Mary. Jak podkreślił aktor, goszcząc w programie "Jimmy Kimmel Live!", to właśnie dzieci ukochanej uświadomiły mu, że pragnie się z nią ożenić.

"Pewnego dnia pojechaliśmy na wycieczkę rowerową. Kiedy młodsza córka Lily nazwała mnie tatą, starsza zdenerwowała się - co absolutnie rozumiem - i powiedziała: 'On nie jest naszym ojcem! Jest po prostu jakimś facetem w naszym życiu'. Wtedy dotarło do mnie, że pora zrobić kolejny krok, że nadszedł ten czas" - wyjawił Harbour, którego obecnie można oglądać w superprodukcji "Czarna Wdowa".

Czytaj więcej:

David Harbour i Anthony Mackie u twórcy "Śmierć nadejdzie dziś"

PAP/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: David Harbour | Stranger Things | Czarna Wdowa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje