Reklama

Czy "Króla Lwa" czeka królewskie otwarcie?

Twórcy remake'u animacji "Król Lew" zacierają ręce. Według szacunków w weekend otwarcia film może zarobić 150 mln dolarów.

Kadr z filmu Jona Favreau "Król Lew"

Liczba ta może się wahać w nadchodzących tygodniach, ponieważ Disney przyspiesza działania marketingowe. Jednak już dziś twórcy mają powody do optymizmu. Serwis Fandango donosi, że bilety oferowane w przedsprzedaży cieszą się rekordowym zainteresowaniem, wyprzedzając inne remake'owe produkcje Disneya - "Piękną i Bestię", "Aladyna" czy "Księgę Dżungli".

Reklama

W obsadzie nowego "Króla Lwa" znaleźli się: Donald Glover, którego głosem przemówi Simba, Beyonce jako Nala, Chiwetel Ejiofor jako Skaza oraz Billy Eichner i Seth Rogen jako Timon i Pumba. James Earl Jones powraca jako Mufasa, któremu użyczył głosu w oryginalnym filmie animowanym, debiutującym nieco ponad 25 lat temu.

Biorąc pod uwagę poprzednie, odświeżone adaptacje słynnych produkcji Disney'a, "Król Lew" ma spore szanse na kasowy sukces. "Księga Dżungli" zarobiła na całym świecie 966 milionów dolarów. Studio odniosło także ogromny sukces dzięki adaptacji "Pięknej i Bestii" z Emmą Watson - film zarobił 1,2 miliarda dolarów. Biorąc pod uwagę rozmiar i zasięg budzącego nadzieję hitu, "Króla Lwa" czeka królewskie rozdanie. Premiera filmu 19 lipca.


PAP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Król Lew (film)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje