Cillian Murphy marzył o karierze muzycznej. Co poszło nie tak?
Oprac.: Tomasz Bielenia
Gwiazdor "Peaky Blinders i "Oppenheimera" od dziecka marzył o tym, by odnieść sukces w branży muzycznej. I to marzenie mogło się spełnić, bo założony przez Murphy'ego zespół został dostrzeżony i miał propozycję kontraktu płytowego. Teraz irlandzki gwiazdor wyjawił, dlaczego nie skorzystał z tej oferty i ostatecznie porzucił karierę muzyczną.
Cillian Murphy do swojej przygody z muzyką wrócił pamięcią w wywiadzie dla serwisu NME. Opowiedział w nim, że już jako kilkulatek śpiewał i grał na gitarze, a w przyszłości chciał być gwiazdą muzyki. Najbardziej inspirowali go John, Paul, George i Ringo z The Beatles. Jednak nie tylko oni. Zespół, który założył wraz bratem Páidim, nazwali The Sons of Mr Green Genes - na cześć utworu Franka Zappy z albumu "Hot Rats". Zappę do dziś ceni za to, że jego piosenki były eksperymentalne i wypełnione "zwariowanymi tekstami oraz niekończącymi się solówkami gitarowymi".
Cillian Murphy marzył o karierze muzycznej
Zespół braci Murphych zyskał uznanie. Gdy jednak londyńska wytwórnia Acid Jazz Records zaproponowała im kontrakt na nagranie pięciu albumów, odrzucili ją, powołując się na... niezależność artystyczną. Tak naprawdę nie chcieli się zgodzić na przekazanie wytwórni praw do swoich kompozycji za marne - zdaniem Cilliana - pieniądze. Potem Cillian postanowił, że całkowicie rezygnuje z kariery muzycznej.
Jak wyjawił w wywiadzie dla serwisu NME, podjął tę decyzję, bo uznał, że... nie jest w tym dość dobry. A jeśli już się za coś bierze to tylko z myślą, by dotrzeć na szczyt. I stara się w życiu skupiać tylko na tej jednej rzeczy.
Później Murphy próbował swoich sił jako scenarzysta w krótkometrażówce "Watchmen" z 2002 roku. Ostatecznie jednak skupił się wyłącznie na aktorstwie. Zapytany, czy jest taka możliwość, że powróci do tworzenia muzyki i filmów, stwierdził, że jest to "mało prawdopodobne".
Irlandzki aktor Cillian Murphy obchodzi w środę, 25 maja, 40. urodziny.
W 1996 roku zadebiutował na profesjonalnej scenie Triskel Theatre we wstrząsającej sztuce Endy Walsh „Disco Pigs” i zebrał znakomite recenzje, dzięki którym zaczął grać w filmach. Larry BusaccaGetty Images
Kolejnym ekranowym występem Murphy'ego była rola w psychologicznym thrillerze "Red Eye" (2005) w reżyserii mistrza horroru Wesa Cravena. W rozgrywającym się niemal w całości na pokładzie samolotu filmie irlandzki aktor zagrał z bezbłędnym amerykańskim akcentem postać bezwzględnego wykonawcy morderczej intrygi - Jacksona Rippnera.
Role dostał... dwa dni przed ślubem, kiedy zdecydował się przylecieć do USA na spotkanie z Wesem Cravenem.
"Na początku filmu, Jackson jest czarującym młodym człowiekiem, a jego przemiana dokonuje się na wysokości kilkudziesięciu tysięcy stóp. Prawdziwym wyzwaniem, było zagranie tego w taki sposób, aby ponad 150 pasażerów nie zwróciło na Jacksona uwag" - opowiadał aktor.
"Na pierwszy rzut oka trudno uwierzyć, że Cillian mógłby zagrać kogoś takiego jak Jackson. Jest po prostu bardzo sympatyczny. Kiedy, jednak rusza kamera, okazuje się, że całkowicie się zmienia. Jest bardzo skupiony, co czasem było przerażające" - dodawał jego ekranowa partnerka Rachel McAdams.
DreamWorks/ Everett CollectionEast News
Do 2013 roku jedynym telewizyjnym epizodem w karierze Murphy'ego była rola w miniserialu "The Way We Live Now" (2001).
Od ponad dwóch lat możemy oglądać go jako główną gwiazdę gangsterskiego dramatu BBC "Peaky Blinders", w którym wciela się w postać Thomasa Shelby'ego - przywódcy tytułowego gangu działającego po I wojnie światowej na terenie Birmingham.BBCmateriały prasowe
Do współpracy z Dannym Boyle'em Murphy powrócił w 2007 roku rolą w thrillerze sci-fi "W stronę Słońca". Wcielił się w członka załogi statku kosmicznego, którego misja polega na dostarczeniu na Słońce ładunku jądrowego mającego pobudzić gasnącą aktywność gwiazdy.
Murphy został obsadzony w roli Capy, pokładowego fizyka i jedynego członka załogi, który naprawdę wie, jak posłużyć się bombą, w jaką został wyposażony statek.
"Szukaliśmy aktora, który pomógłby widowni ogniskować jej nadzieje i lęki w trakcie projekcji, a Cillian posiada tę rzadki talent - zauważa Boyle. - Wynika to po części z doświadczenia, a po części z zaufania, ale ma on w sobie to coś, bez czego trudno byłoby nakręcić taki film. To siła napędowa wynikająca z pracy z dobrymi reżyserami i dobrymi ludźmi"- chwalił aktora Danny Boyle.
DNA FILMS/INGENIOUS FILM PARTNERS/MOVING PICTURE COMPANY/UK /ALEX BAILEY East News
Kolejną pamiętną kreacją Murphy'ego była drugoplanowa rola w "Broken" Rufusa Norrisa. W obrazie, który uznano Najlepszym Brytyjskim Filmem Niezależnym 2012 roku, irlandzki aktor zagrał chłopaka opiekunki 11-letniej bohaterki "Broken".
"Cały materiał, który z nim nakręciliśmy, nadawał się do filmu. Nie ma w nim żadnego egocentryzmu, poza tym, który jest konieczny do budowania roli. Ma fantastyczne poczucie humoru, doskonale się z nim pracuje" - komplementował aktora reżyser "Broken". BBC FILMSEast News
Najbardziej brawurową aktorską kreacją w karierze Cilliana Murphy'ego pozostaje z pewnością rola Patryka/Kici w "Śniadaniu na Plutonie" Neila Jordana.
"Odkąd zobaczyłem po raz pierwszy Cilliana Murphy’ego, był dla mnie jedyną możliwą osobą do tej roli" - zwierzał się reżyser filmu.
Główny bohater rozgrywającej się w latach 70. opowieści to ekscentryczny chłopiec, któremu od najmłodszych lat największą frajdę sprawia przymierzanie sukienek wychowującej go macochy. Kiedy w miasteczku zabraknie miejsca dla jego ekstrawagancji, Patrick wyruszy w zaskakującą i nieoczekiwaną podróż do serca Londynu.Everett CollectionEast News
W 2006 roku Cilliana Murphy'ego zobaczyliśmy w głównej roli w nagrodzonym Złota Palmą na festiwalu w Cannes dramacie Kena Loacha "Wiatr buszujący w jęczmieniu" - próbie rozliczenia się z przeszłością i hołdzie złożonym uczestnikom walk o niepodległość Irlandii.
Murphy zagrał Damiena - młodego lekarza, który porzuca karierę i w ślad za bratem wstępuje do partyzantki IRA.
"Damien jest realistą. Zdaje sobie sprawę, że musi stosować przemoc, choć tego nie chce. Ma świadomość, że może zginąć. Jest gotów walczyć o sprawę do śmierci, ale nie chce być męczennikiem" - tak aktor charakteryzował swojego bohatera.Pathe Films/ Everett CollectionEast News
W 2005 roku aktora zobaczyliśmy w filmie Christophera Nolana "Batman: początek" inicjującego nową trylogię o człowieku-nietoperzu. Murphy wcielił się w postać doktora Jonathana Crane'a - młodego psychiatry i szefa więziennego oddziału w szpitalu psychiatrycznym w Gotham. W trakcie filmu prezentuje również diaboliczne alter ego – Stracha na Wróble w szkaradnej masce.
"Uważaliśmy, że pragnienie Crane'a, aby manipulować ludźmi poprzez strach, stanowi bardzo ciekawe porównanie z drogą, w jaką wyrusza Bruce Wayne z postacią Batmana" - mówił reżyser Christopher Nolan a producentka filmu Emma Thomas dodawała: "Gra Cilliana w roli Crane'a sprawia, że skóra cierpnie" mówi Thomas. "Świetnie prezentuje się na ekranie, a gdy odtwarza postać Crane'a w jego oczach pojawia się coś niepokojącego".
Murphy powtórzył kreację Crane'a/Stracha na Wróble także w kolejnych częściach trylogii: "Mroczny rycerz" i "Mroczny rycerz powraca"; zagrał też w następnym filmie Christophera Nolana "Incepcja".
Warner Bros/ Everett CollectionEast News