Reklama

Reklama

Brittany Murphy: Jak doszło do śmierci aktorki?

Choć od śmierci aktorki Brittany Murphy minęło już prawie 12 lat, to wciąż niejasne są okoliczności tego tragicznego wydarzenia. I - jak często bywa w takich przypadkach - pojawia się na ten temat wiele spekulacji i teorii spiskowych. Plotki na temat ostatnich dni życia aktorki może ukrócić nowy film dokumentalny, który będzie miał premierę 14 października na HBO Max. Rzuca on nowe światło na okoliczności śmierci gwiazdy.

Brittany Murphy (30 lipca 2009)

Piękna, utalentowana, ciepła i pełna charyzmy. Brittany Murphy przepowiadano wielką karierę w Hollywood. Swój aktorski potencjał pokazała w takich filmach jak "Przerwana lekcja muzyki", "Clueless. Słodkie zmartwienia" czy "8. mila". Gdy niespodziewanie zmarła w grudniu 2009 roku, miała tylko 32 lata i wielkie plany.

Brittany Murphy: Tajemnicza śmierć gwiazdy

Tuż przed śmiercią w jednym z wywiadów powiedziała, że chce się przenieść do Nowego Jorku, zostać mamą i zacząć nowy etap w swojej karierze. Nie zdążyła zrealizować żadnego z tych postanowień. W niedzielę 20 grudnia źle się poczuła, upadła w łazience i dostała napadu duszności. Ostatkiem sił zadzwoniła do matki, by jej powiedzieć, że umiera. Karetka zabrała aktorkę do szpitala, jednak jej życia nie udało się uratować.

Ta tajemnicza śmierć wciąż niepokoi fanów gwiazdy. Na część zadawanych przez nich pytań odpowie film film dokumentalny HBO Max "What Happened, Brittany Murphy?" w reżyserii Cynthii Hill, który ujawnia wiele nowych szczegółów dotyczących ostatnich dni życia gwiazdy. Autorka dokumentu porusza m.in. kwestię tego, że policja uznała śmierć Murphy za nieszczęśliwy wypadek, a wyniki sekcji zwłok pokazały, że przyczyną zgonu były nieleczone zapalenie płuc, anemia i wybuchowa mieszanka leków. Jednak od lat pojawiają się także teorie, że aktorka została otruta tymi lekami albo że do jej śmierci przyczyniła się toksyczna pleśń obecna w jej mieszkaniu.

Reklama

W dokumencie o ostatnich dniach życia aktorki opowiadają osoby z jej otoczenia. Wizażystka Trista Jordan, która pracowała z gwiazdą przy jej ostatnim filmie o znamiennym tytule "Złego coś się skrada", wyjawiła, że wygląd i zachowanie Brittany były bardzo niepokojące. "Jej oczy były tak zapadnięte, a ona wydawała się taka smutna. Nie była sobą. Tak bardzo cierpiała. Miała bardzo spuchnięte nogi, jak Bambi, nie mogła wstać z krzesła" - zdradziła.

Bittany Murphy: Toksyczny związek

Bardzo wiele miejsca w filmie poświęcono też toksycznemu związkowi Murphy z jej mężem Simonem Monjackiem, który zmarł pięć miesięcy później w tym samym mieszkaniu, z podobnymi objawami. Reżyserka Cynthia Hill tak skomentowała rolę, jaką w ostatnich dniach życia Brittany odegrał Monjack. "Był bardzo niepokojącą osobą, był przyzwyczajony do oszukiwania ludzi. Brittany była jedną z jego ostatnich ofiar. Miał wzorzec zachowania, który stał się dla mnie bardzo oczywisty, gdy dłużej badaliśmy tę sprawę" - powiedziała w rozmowie z "People". Jeszcze bardziej dosadnie wyraził się o nim przyrodni brat Brittany Tony Bertolotti. Powiedział, że jego zdaniem to Monjack jest odpowiedzialny za śmierć aktorki. "Spędziłem lata, patrząc na to, co się działo w jej życiu, i tłumiąc gniew. Myślę, że Brittany została zabita. Nie umarła z przyczyn naturalnych" - przekonywał.

Jakie jeszcze tajemnice odkrywa dwuczęściowy dokument "What Happened, Brittany Murphy?", można się będzie przekonać 14 października, gdy film ukaże się na platformie HBO Max.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Brittany Murphy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje