Reklama

Brie Larson: Przez większość życia czułam się brzydka

Laureatka Oscara w najnowszym wywiadzie wyjawiła, że przez wiele lat borykała się z niską samooceną. Gwiazda filmu "Kapitan Marvel" stwierdziła, że sporo czasu zajęło jej zaakceptowanie swojego wyglądu. I zapewniła, że nie czuje już potrzeby dopasowywania się do hollywoodzkich standardów urody. "Nie sądzę, aby istniał jeden określony wzorzec piękna" - zaznaczyła Brie Larson.

Brie Larson długo czekała na aktorską szansę

Nagrodzony Oscarem występ we wstrząsającym dramacie "Pokój" spowodował, że Brie Larson trafiła do aktorskiej pierwszej ligi. Dziś pochodząca z Sacramento gwiazda zaliczana jest do grona najbardziej utalentowanych aktorek swojego pokolenia.

Reklama

Zanim jednak udało jej się zawojować Hollywood, Larson zmagała się z mocno zaniżoną samooceną. Choć może wydawać się to cokolwiek zaskakujące, podziwiana obecnie zarówno na ekranie, jak i czerwonych dywanach gwiazda przez większość swojego życia czuła się nieatrakcyjna, a zaakceptowanie swojego wyglądu zajęło jej mnóstwo czasu.

Brie Larson zapewnia jednak, że dziś nie przywiązuje już wagi do hollywoodzkich standardów urody, do których nie ma zamiaru się dopasowywać.

"Prawdę mówiąc, nie sądzę, aby istniał jeden określony wzorzec piękna. Przez większość życia walczyłam z poczuciem bycia brzydką. Czułam się wyrzutkiem. Doskonale rozumiem młode osoby, które mają wrażenie, że nie przystają do obowiązujących kanonów. Ja się tak czułam przez wiele lat. I sporo czasu zajęło mi zaakceptowanie tego, kim jestem i jak wyglądam. Pomogło mi uświadomienie sobie, że mogę być tym, kim chcę. Świadomość, że tak wielu ludzi nie czuje się bezpiecznie w swoich własnych ciałach, łamie mi serce. Życzę sobie, żeby każdy miał swobodę w wyrażaniu siebie i czuł się ze sobą dobrze" - wyznała Larson w wywiadzie udzielonym "W Magazine".

Gwiazda filmu "Kapitan Marvel" wyjawiła również, że ma tendencje do wpadania w pracoholizm i bardzo trudno jest jej poświęcić choćby odrobinę czasu na odpoczynek. Zmianę podejścia do życia wymusił na niej wybuch pandemii.

"Z biegiem czasu musiałam nauczyć się stawiać więcej granic w pracy, bardziej o siebie dbać. Wcześniej myślałam: Nie mam czasu na dbanie o siebie. Teraz wiem, że przeznaczenie kilku minut na relaks jest kluczowe dla zdrowia ciała i umysłu. Staram się medytować, wykonuję ćwiczenia oddechowe. Innym razem ugotuję obiad albo wyjdę do ogrodu. Pandemia skłoniła mnie do zatrzymania się" - zaznaczyła Larson.

PAP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Brie Larson

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje