Reklama

Reklama

Blue Monday? 5 filmów na poprawę humoru

17 stycznia obchodzimy Blue Monday, czyli ten dzień w całym roku, który uchodzi za najsmutniejszy. Z tej okazji proponujemy pięć filmów na poprawę nastroju.

Seans "Poradnika pozytywnego myślenia" niemal każdemu poprawi humor

"Poradnik pozytywnego myślenia"

"Poradnik pozytywnego myślenia" to adaptacja powieści amerykańskiego pisarza Matthew Quicka. Komediodramat w reżyserii Davida O. Russella otrzymał aż osiem nominacji do Oscara i przyniósł statuetkę występującej w jednej z głównych ról Jennifer Lawrence.

Głównym bohaterem filmu Russella jest były nauczyciel, Pat Solitano (Bradley Cooper), który znalazł się na życiowym zakręcie. Po tym, jak stracił pracę, dom oraz żonę, ostatnie osiem miesięcy spędził w szpitalu psychiatrycznym. W wyjściu na prostą pomagają mu rodzice - Patrick senior (Robert De Niro) i Dolores (Jacki Weaver). Pat jest zdeterminowany, by po okresie separacji odbudować relacje z żoną i wrócić do niej. Wszystko jednak się komplikuje, kiedy spotyka na swojej drodze tajemniczą i samotną Tiffany (Jennifer).

Reklama

Na początek krótka wyliczanka, czego możecie się po "Poradniku" spodziewać. Załamanie nerwowe spowodowane niespodziewanym zdarzeniem - jest. Epizodzik w psychiatryku lekko odchylonej od normy jednostki - odhaczony. Próba powrotu do społeczeństwa przy pomocy rodziny i przyjaciół - nie inaczej. Dotknięta przez los ekscentryczna dziewczyna, która daje bohaterowi siłę, aby mógł zwalczyć swoje problemy - obecna. I wreszcie obowiązkowo - publiczny występ stanowiący rodzaj katharsis.

Siłą Russella i największą wartością jego filmu jest fakt, że z tych dosyć zużytych zmiennych potrafił stworzyć nową jakość. Amerykański reżyser w sztampowe rozwiązania tchnął bowiem życie, dzięki czemu jego obraz, mimo że nie wnosi nic ożywczego w kwestii relacji międzyludzkich, to mimo wszystko potrafi uwieść i oczarować widza.

"Forrest Gump"

"Forrest Gump" to jeden z największych kinowych hitów lat 90. XX wieku. Obraz Roberta Zemeckisa zarobił ponad 677 milionów dolarów i otrzymał wiele prestiżowych nagród - w tym sześć Oscarów, między innymi za film, reżyserię, scenariusz i główną role męską dla Toma Hanksa. Jednak przede wszystkim udało mu się zdobyć miłość i sympatię widzów na całym świecie.

W 2011 roku obraz został uznany za skarb narodowy Ameryki, a słynna kwestia: "Życie jest jak pudełko czekoladek - nigdy nie wiesz, na co trafisz" została unieśmiertelniona, dzięki największemu na świecie archiwum filmu i dźwięku.

Głównym bohaterem "Forresta Gumpa" jest tytułowy młody człowiek, który nie grzeszy inteligencją, ale za to ma wielkie serce i zdolność do odnajdywania się w największych wydarzeniach w historii USA, począwszy od swego dzieciństwa w latach 50. Po tym, jak staje się gwiazdą footballu, odznaczonym bohaterem wojennym i odnoszącym sukcesy biznesmenem, główny bohater zyskuje status osobistości, lecz nigdy nie rezygnuje z poszukiwania tego, co dla niego najważniejsze - miłości swej przyjaciółki, Jenny.

"Nietykalni"

Oparta na prawdziwych wydarzeniach francuska komedia "Nietykalni" w reżyserii Oliviera Nakache i Erika Toledano na przełomie 2011 i 2012 roku biła w Europie rekordy popularności i kilka lat później doczekała się nawet hollywoodzkiego odpowiednika.

Tytułowymi "Nietykalnymi" jest osobliwy duet: sparaliżowany od szyi po palce u stóp milioner Phillippe (posiadający fizys Dustina Hoffmana François Cluzet) oraz pełniący obowiązki jego opiekuna, mający kilkakrotne zatargi z prawem, mieszkaniec ponurego blokowiska Driss (Omary Sy przypominający z wyglądu znanego francuskiego piłkarza Patrice'a Vieirę). Z czasem relacja między pochodzącymi z tak odmiennych środowisk bohaterami nabiera charakteru przyjacielskiego: energiczny i bezpośredni Driss jest dla Phillipe'a uosobieniem szaleństwa, którego nigdy nie zdoła osiągnąć. Film Nakache i Toledano jest więc na ogólnym poziomie wzruszającym obrazem o męskiej przyjaźni.

- Ale prawdziwa wartość "Nietykalnych" tkwi głębiej, pod podszewką wypełniających kolejne minuty gagów. Twórcy filmu umiejętnie opowiadają nam bowiem o współczesnej Francji, biegunowo rozpostartej między nieprzyzwoicie bogatą arystokracją a imigracyjnym plebsem. Bohaterowie obrazu Nakache i Toledano wywodzą się bowiem ze skrajnie nieprzystawalnych światów; ich "docieranie się" jest w symbolicznym ujęciu próbą dialogu między elitarnością kultury wysokiej a powszechnością taniej rozrywki - pisał o filmie nasz recenzent.

"W pogoni za szczęściem"

Od dawna wiadomo, że najlepsze scenariusza pisze życie i tak też jest w przypadku opartego na faktach filmu "W pogoni za szczęściem" w reżyserii Gabriele Muccino.

To historia borykającego się z przeciwnościami losu Chrisa Gardnera (Will Smith) i jego rodziny. Kiedy Linda (Thandiwe Newton), matka 5-letniego Christophera (Jaden Smith, syn Willa) ugina się pod ciężarem finansowych trudności i opuszcza rodzinę, mężczyzna musi poradzić sobie ze znalezieniem dobrze płatnej posady oraz zapewnieniem dziecku dachu nad głową. Po wielu próbach Chris otrzymuje propozycję odbycia bezpłatnego stażu w prestiżowej firmie brokerskiej. Zdesperowany, bez środków do życia, Gardner decyduje się skorzystać z propozycji.

Nie mając jednak żadnego zabezpieczenia finansowego, Chris i jego syn zostają eksmitowani z mieszkania i zmuszeni do nocowania w schroniskach, na dworcach autobusowych i wszędzie tam, gdzie znajdzie się dla nich miejsce. Mimo problemów, Chris ciągle pozostaje kochającym i troskliwym ojcem, który stara się nie zawieść zaufania, jakie pokłada w nim jego syn.

"Tym, co bardzo przyciągnęło mnie do tego projektu była desperacka chęć przeżycia, jaką wykazywał główny bohater oraz to, że najcenniejsze w tym wszystkim było dla niego ochraniania dziecka. Ten film to opowieść o rodzinie, która staje się w swoim wymiarze bardzo epicka, dotyka bowiem wielu uniwersalnych wartości" - mówił o "W pogoni za szczęściem" Gabriele Muccino, dla którego był to anglojęzyczny debiut. Poruszająca kreacja Willa Smitha w roli Chrisa Gardnera zapewniła mu nominację do Oscara.

"W głowie się nie mieści"

Patrzycie czasem na kogoś i zastanawiacie się, co mu siedzi w głowie? Jakie ma myśli, marzenia, plany, lęki, nadzieje? To może być ciekawe, prawda? Taki właśnie jest punkt wyjścia nagrodzonej Oscarem animacji "W głowie się nie mieści".

Do zgłębienia tajemnic ludzkiego umysłu zainspirował reżysera Pete'a Doctera burzliwy okres dorastania jego własnej córki Ellie. To właśnie ona stała się pierwowzorem Riley, jedenastoletniej miłośniczki hokeja wiodącej zasadniczo szczęśliwe życie w małej, spokojnej mieścinie w Minnesocie, której idyllę niszczy przeprowadzka całej rodziny do wielkiego i przerażającego San Francisco.

Docter tłumaczył, że chciał zbadać abstrakcyjny twór, jakim jest umysł, a nie konkretny, jakim jest mózg. Stwierdził, że to idealny temat na animację, a pomysł na przedstawienie emocji w formie postaci dał początek scenariuszowi do "W głowie się nie mieści".

- To niewiarygodne, jak wiele udało się zmieścić w tej trwającej niecałe sto minut, szalenie intensywnej, superszybkiej i hiperfajnej animacji. Tonacja filmu zmienia się tak płynnie jak nastrój Riley: dziecięcy zachwyt ściga się ze śmiechem, adrenalina mocuje się z grozą, a gdzieś z tyłu snuje się czekający na ukojenie żal - pisał o animacji nasz recenzent.

Zobacz również:

W latach 90. była wielką gwiazdą. Powróci na szczyt?

Jego nagie zdjęcia obiegły świat. Skandal ciągnął się latami!

Kto zagra nowego Bonda? Jest siedmiu kandydatów!

Więcej newsów o filmach, gwiazdach i programach telewizyjnych, ekskluzywne wywiady i kulisy najgorętszych premier znajdziecie na naszym Facebooku Interia Film.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: blue monday 2022

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy