Reklama

Reklama

"Blondynka": Gwiazda filmu pod ostrzałem. Jest "niewystarczająco biała"?!

"Blonde" to jeden z najbardziej oczekiwanych filmów ostatnich miesięcy. Produkcja oparta jest na bestsellerowej książce Joyce Carol Oates, opowiadającej o wewnętrznym życiu Marilyn Monroe. W legendarną blondynkę wcieliła się kubańska aktorka Ana de Armas. Casting ten wywołał oburzenie w sieci. Internauci zarzucają aktorce, że nie jest wystarczająco... biała! Na tym krytyka się nie kończy.

"Blondynka" na nowo i odważnie pokazuje życie jednej z największych ikon Hollywood - Marilyn Monroe. Począwszy od jej burzliwej młodości, przez zdobycie sławy, aż po jej romantyczne uwikłania - głosi oficjalny opis dzieła Dominika. Film zaciera granice między faktami a fikcją, by zbadać stale pogłębiający się rozłam pomiędzy publicznym wizerunkiem Monroe i jej życiem prywatnym.

W ubiegłym tygodniu Netflix niespodziewanie przesunął na 2022 rok premierę oczekiwanego filmu. Według relacji Jordana Ruimy'ego (portal World of Reel) powodem nagłej zmiany daty premiery miały być szokujące erotyczne sceny, które znalazły się w filmie australijskiego reżysera. Film w reżyserii Andrew Dominika jest pierwszą oryginalną produkcją Netfliksa, która otrzymała kategorię wiekową NC-17. Oznacza to, że widzowie do 17. roku życia mogą go oglądać jedynie w towarzystwie opiekunów. Premiera obrazu zaplanowana jest na 23 września 2022.

Reklama

Kubańska piękność jako Marilyn Monroe

"To była najbardziej intensywna praca, jaką kiedykolwiek wykonywałam jako aktorka" - powiedziała Ana de Armas w rozmowie z magazynem "Entertainment Weekly". "Przygotowanie się do tego filmu zajęły mi rok. Czytanie materiałów źródłowych, praca nad akcentem, wieczne rozmowy z Andrew Dominikiem. To były trzy miesiące kręcenia bez przerwy, szalony harmonogram" - dodała aktorka.

"To jednocześnie najpiękniejsza rzecz, jaką kiedykolwiek zrobiłam. Nie mogę się doczekać, kiedy to trafi na ekrany. To wyjątkowy film, a Andrew jest geniuszem. Jest jednym z najlepszych filmowców, z jakimi kiedykolwiek pracowałam" - przyznała gwiazda. "Rola Marilyn Monroe jest zupełnie inna niż wszystko, co do tej pory robiłam - emocjonalnie, psychicznie i fizycznie" - opowiadała aktorka.

Aby upodobnić się do jednej z najsłynniejszych hollywoodzkich ikon, de Armas nie tylko pilnie studiowała biografię Monroe i pracowała nad fizyczną przemianą, ale także doskonaliła akcent oraz szlifowała wokalne umiejętności. Jak wyznała w wywiadzie udzielonym w styczniu "The Sunday Times", musiała włożyć w to mnóstwo wysiłku. "Przez dziewięć miesięcy wytężonej pracy ćwiczyłam z trenerami dialektu i wokalu. To była niezwykle wyczerpująca tortura. Czułam, że mózg mi się usmażył" - wyznała z rozbrajającą szczerością aktorka.

Ana de Armas jako Marilyn Monroe w filmie "Blonde": "Najpiękniejsza rzecz, jaką kiedykolwiek zrobiłam"

Ana de Armas krytykowana w sieci

Trud włożony w przygotowane do roli jest widoczny na pierwszych materiałach promocyjnych. De Armas w charakteryzacji jest niemal kopią legendarnej gwiazdy kina. Jednak nie wszyscy są zadowoleni z tego castingu. Kiedy zwiastun "Blondynki" zadebiutował w sieci, wybuchła prawdziwa burza, która wciąż trwa. Najwięcej zarzutów pojawiło się pod adresem jej akcentu, który według miłośników ikony kina lat 60. zbyt odbiegał od sposobu, w jakim mówiła Monroe. 

Aktorka jest krytykowana za pochodzenie. Wiele osób nie kryje swojego oburzenia wyborem Kubanki do roli ikony Hollywood. Woleliby w tej roli aktorkę amerykańskiego pochodzenia. Według niektórych Ana de Armas nie jest wystarczająco... biała. Do tego doszła również krytyka kolorów włosów. De Armas jest bowiem brunetką, a Monroe była znana ze swojej burzy blond włosów. Nie wszyscy jednak pamiętają, że zanim legendarna aktorka zyskała sławę miała ciemnokasztanowe włosy. 

W obronie Any de Armas stanęli m.in. spadkobiercy dawnej gwiazdy funkcjonujący w ramach organizacji Marilyn Monroe Estate. "Marilyn Monroe to unikalna ikona Hollywoodu i popkultury, która istnieje ponad pokoleniami i historią" - powiedział Marc Rosen z firmy Authentic Brands Group, która zarządza Marilyn Monroe Estate. "Każda aktorka, która przyjmuje jej rolę, wie, że czeka ją nie lada wyzwanie. W oparciu o sam zwiastun widać, że Ana była świetnym wyborem i uchwyciła urok, osobowość i czułość Marilyn. Nie możemy doczekać się obejrzenia filmu w całości!".

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Ana de Armas | Marilyn Monroe

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL