"Co bym robił na ich miejscu? Oczywiście odpowiadam sobie w duchu, że bym walczył, ale tak naprawdę jedyne co dziś możemy zrobić, to pamiętać i dbać, żeby inni nie zapominali" - kontynuuje w poście Antoni Królikowski unikając oceny, czy wybuch powstania był na pewno najlepszym wyborem.
To nie jest pierwszy raz, kiedy Antoni Królikowski nawołuje do pamiętania o tym, co wydarzyło się 1 sierpnia na terenie Warszawy. Aktor każdego roku nie tylko wspomina rolę w filmie Jana Komasy, ale też przypomina, że wolność, która teraz wydaje się nam stanem oczywistym, w 1944 roku wcale taka nie była. I kosztowała życie. Tym bardziej należy ją szanować i właściwie wykorzystać. Czytaj więcej! Za co Antoni Królikowski kocha Polskę?









