Alec Baldwin znów usunął konto na Twitterze. Kuriozalny powód
Pod koniec zeszłego roku internauci zarzucili żonie Aleca Baldwina, że kłamie na temat swojego hiszpańskiego pochodzenia i mówi ze sztucznym południowym akcentem. Znany hollywoodzki aktor, broniąc ukochanej Hilarii, po raz kolejny dolał oliwy do ognia. Zasugerował on na Twitterze, iż posługiwanie się przez aktorkę Gillian Anderson dwoma akcentami - amerykańskim i brytyjskim - jest podobnym przypadkiem. Baldwin natychmiast zderzył się z falą krytyki i w końcu usunął swoje konto.
Alec Baldwin ma ostatnio gorszy okresKris ConnorGetty Images
Gwiazda "The Crown" zaskoczyła fanów oglądających transmisję tegorocznej ceremonii wręczenia Złotych Globów. Odbierając nagrodę za swój występ w tym serialu, Anderson wygłosiła przemówienie posługując się amerykańskim akcentem. Wywołało to spore poruszenie w sieci. Nie wszyscy bowiem wiedzą, że znana z brytyjskich produkcji aktorka jest Amerykanką. Urodziła się w Chicago, jako dziecko mieszkała z rodzicami w Anglii, a w wieku 11 lat wraz z rodziną przeprowadziła się do Stanów Zjednoczonych.
Jej zdolność do zmiany akcentu z amerykańskiego na brytyjski od dawna fascynuje widzów. W wywiadzie udzielonym przed kilkoma laty dziennikowi "The Telegraph" Anderson wyznała, że nie ma nad tym kontroli. "Chciałabym móc to kontrolować, ale nie potrafię. Po prostu zaczynam mówić z jednym albo drugim akcentem. Kiedy przeprowadziłam się do Stanów, starałam się trzymać brytyjskiego akcentu, bo mnie wyróżniał" - zaznaczyła. Do tego swoistego talentu Anderson odniósł się teraz Alec Baldwin, który zasugerował, że sytuacja ta jest podobna do niedawnej afery z udziałem jego żony, Hilarii. Przypomnijmy, że została ona oskarżona o sfałszowanie swojego hiszpańskiego pochodzenia i posługiwanie się nienaturalnym, wykreowanym przez siebie południowym akcentem.
Amerykański aktor Alec Baldwin obchodzi właśnie 60. urodziny. Mimo wielu pamiętnych ról w historii show-biznesu zapisał się jednak głównie dzięki pozaartystycznym skandalom - burzliwemu rozstaniu z Kim Basinger, aferze na pokładzie samolotu American Airlines oraz konfliktowi z... Donaldem Trumpem.
Karierę rozpoczynał na początku lat 80. w sitcomie "The Doctors" (na zdjęciu).
Kinowym debiutem Baldwina była drugoplanowa rola w filmie "Twoja na zawsze, Lulu" (1987), jednak ekranową obecność znacząco zaznaczył dopiero rok później w "Soku z żuka" Tima Burtona (na zdjęciu). Collection ChristophelEast News
W 2011 roku Baldwin został bohaterem prasowego skandalu, kiedy musiał opuścić samolot linii American Airlines tuż przed wylotem z lotniska w Los Angeles.
Gwiazdor naraził się załodze samolotu, odmawiając wyłączenia sprzętu elektronicznego.
"Stewardessa wyprowadziła mnie na siłę za to, że grałem w 'Words With Friends', kiedy samolot stał jeszcze na lotnisku. Nic dziwnego, że linie American Airlines bankrutują" - skomentował całe zajście aktor.
"Alec tak bardzo uwielbia te grę, że zgodził się wyjść z samolotu, by dalej w nią grać. Poleciał potem kolejnym lotem linii American Airlines" - dodał rzecznik Baldwina.
Do dziś nie wiadomo, czy była to nietypowa kampania reklamowa wspomnianej gry, czy aktora rzeczywiście poniosła dziecięca fantazja.
Alex GoodlettGetty Images
Po koniec lat 90. Baldwina mogliśmy oglądać w kilku kiczowatych thrillerach (zagrał m.in. tytułową postać w filmie "Cień"), w nowy wiek wkroczył z przytupem występem w superprodukcji "Pearl Harbor" - do dziś film Michaela Baya pozostaje najbardziej kasowym obrazem, w jakim wystąpił Baldwin.Splash NewsEast News
Od niedawna Baldwina można oglądać w roli Donalda Trumpa w skeczach w kultowym programie satyrycznym "Saturday Night Live".
Prezydent USA stwierdził na Twitterze, że Baldwin, "którego umierająca, mierna kariera została ocalona dzięki potwornemu parodiowaniu mnie w programie SNL, teraz mówi, że granie mnie było agonią. Alec, to była agonia dla tych wszystkich, którzy zostali zmuszeni do oglądania".
Znany z lewicowych poglądów aktor ma być także autorem i odtwórcą głównej roli w musicalu o Trumpie na Broadwayu, a w listopadzie ubiegłego roku wydał książkę, która ukazała się pod znamiennym tytułem "Beze mnie nie wiedzielibyście nawet jak napisać ‘Ameryka’".NBCmateriały prasowe
Ostatnimi czasy Baldwin oswajał się z faktem, że z gwiazdora pierwszego planu - którym to statusem cieszył się w latach 80. - przeistoczył się w aktora charakterystycznego.
Dzisiaj Alec gra głównie role drugoplanowe, przy czym często są to partie wybitnie komediowe - a jego nazwisko kojarzone jest przede wszystkim z postacią szefa produkcji w stacji telewizyjnej Jacka Donaghy'ego z bijącego rekordy popularności serialu "Rockefeller Plaza 30". Rola Jacka nie tylko tchnęła nowe życie w jego aktorską karierę, ale też przyniosła mu dwie nagrody Emmy.NBCEast News
Jedyną w karierze nominację do Oscara otrzymał Baldwin za drugoplanową rolę w filmie "Cooler" (2003). W komedii w reżyserii Wayne'a Kramera wcielił się w dyrektora kasyna w Las Vegas. CONTENTFILM/DOG POND FILMS/FURST FILMS/VISIONBOXEast News
Kolejnym krokiem w aktorskiej karierze Baldwina była główna rola Jacka Ryana w filmie Johna McTiernana "Polowanie na Czerwony Październik" (1990)Collection ChristophelEast News
W 1990 roku na planie komedii romantycznej "Zawód pan młody" Baldwin poznał partnerującą mu na ekranie Kim Basinger. Trzy lata później para wzięła ślub, w 1995 roku na świat przyszła ich córka Ireland Baldwin (dziś modelka i aktorka). Małżeństwo przetrwało jednak tylko 9 lat zakończyło się długotrwałą batalią o prawo do opieki nad jedynym dzieckiem pary. To właśnie wtedy Alec - wybuchowy i nie stroniący od soczystych powiedzonek - stał się ulubieńcem tabloidów.Mary Evans Picture LibraryEast News
Słynny aktor opublikował na Twitterze post, w którym zamieścił link do opisującego reakcje na wystąpienie Anderson artykułu, jaki ukazał się na stronie CNN. "Zmienianie akcentu? To brzmi... fascynująco" - napisał ironicznie Baldwin. Odbiorcy natychmiast ruszyli z wyjaśnieniami, przekonując gwiazdora, że przypadek Anderson różni się od historii jego ukochanej. I nie ma w istocie nic wspólnego z kierowanymi pod jej adresem zarzutami.
"Gillian Anderson jest Amerykanką. Urodziła się w Chicago. Poza tym, że grała w brytyjskich produkcjach, nigdy nie udawała, że jest Brytyjką. Wcielenie się w Margaret Thatcher było po prostu jej rolą. Te dwie sytuacje są diametralnie różne. Powinieneś o tym wiedzieć" - napisał jeden z użytkowników Twittera.
"Hilaria udawała swój hiszpański akcent, roszcząc sobie prawo do hiszpańskiego dziedzictwa i kultury, fałszując własne pochodzenie. Uwierz, że to nie jest to samo, co mówienie z amerykańskim akcentem przez Gillian Anderson, która nie kłamie na temat tego, że jest Amerykanką, bo naprawdę nią jest" - wtórował mu kolejny. "Gillian jest aktorką, od której praca wymaga niekiedy mówienia z brytyjskim akcentem. Nie ma w tym nic dziwnego - połowę życia spędziła w Anglii" - dodał inny komentator.
Po zderzeniu się z falą krytyki Baldwin skapitulował i, zamiast wdawać się w internetowe dyskusje, po raz kolejny usunął swoje konto na Twitterze.