Reklama

​Agata Kulesza wróży mu wielką karierę

Nadchodzi czas Macieja Musiałowskiego. Utalentowany aktor zagrał główną rolę w filmie Jana Komasy "Sala samobójców. Hejter", można go też oglądać w serialu TVN "Kod genetyczny", a na premierę czeka już kolejny film z jego udziałem: "Polot". Partnerująca Musiałowskiemu w filmie Komasy Agata Kulesza jest przekonana, że młodego aktora czeka świetlana przyszłość.

Maciej Musiałowski i Agata Kulesza w scenie z filmu "Sala samobójców. Hejter"

"Jestem zachwycona Maćkiem Musiałowskim. Jest niezwykle utalentowany. Śpiewa, tańczy, umie grać i na dodatek cieszy się tym, że ma talent. I to jest wspaniałe. Myślę, że przed nim wiele wspaniałych ról" - mówi Agata Kulesza w rozmowie z PAP Life. Jednocześnie podkreśla wpływ Jana Komasy na dalszy rozwój kariery młodych aktorów występujących w jego filmach.

Reklama

"Janek ma dobrą rękę do młodych ludzi. Wie, jak ich wybrać, wie, jak ich obsadzić, wie, jak ich poprowadzić w filmie. I to widać" - chwali aktorka.

Agata Kulesza w filmie "Sala samobójców. Hejter" wciela się w rolę Beaty Santorskiej, właścicielki agencji marketingowej, która specjalizuje się w niszczeniu wizerunku celebrytów i polityków. To jedyna postać łącząca obydwie części "Sali samobójców", bo Santorska to matka Dominika z pierwszej części filmu.

"To jedyny taki przypadek, gdy wskoczyłam po dziesięciu latach w buty tej samej postaci. Dziesięć lat temu kręciliśmy 'Salę samobójców', a ja jestem jedyną postacią, która ma kontynuację w filmie 'Sala samobójców. Hejter'. To ciekawe doświadczenie, bo okazało się, że Beata Santorska bardzo się zmieniła. Choć, jako człowiek, oceniam, że nie w tę stronę, w którą powinna" - ocenia swoją postać Agata Kulesza.

"Nie chcielibyśmy mieć takiego szefa jak ona. Nigdy takiego nie miałam i nie życzę tego nikomu. Nie jest to osoba miła. Czerpie jakąś niezdrową radość z poniżania innych, z mobbingu. W moim przekonaniu Beata Santorska mści się na sieci za to, że odebrała jej syna" - dodaje.

W rozmowie z PAP Life aktorka odniosła się też do tematyki podejmowanej przez film Jana Komasy. "Chcemy tym filmem wzbudzić pewną refleksję. Chcemy, żeby ludzie zaczęli ze sobą rozmawiać. Brakuje nam rozmowy o odpowiedzialności za słowo, o kulturze dialogu, o bezsensowności bezinteresownego hejtu, o tym, jak okropny wpływ może to mieć na każdego człowieka oraz na nasze życie. Trzeba zacząć rozmawiać i uświadamiać, bo nic dobrego z tego nie wynika" - tłumaczy.

PAP life

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Maciej Musiałowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje