Reklama

TVP: Nasi pracownicy stali się ofiarami nagonki

Tragedia ostatnich dni jest wykorzystywana przez ludzi nieodpowiedzialnych do bezprzykładnej agresji. Pracownicy TVP stali się ofiarami niczym nieuzasadnionej nagonki. Wszelkie tego typu zachowania są zgłaszane do właściwych organów - czytamy w oświadczeniu TVP.

Jacek Kurski może się zacząć obawiać o swoją posadę?

"Telewizja Polska jako nadawca publiczny zawsze jest z Polakami w najważniejszych momentach. Także tych tragicznych, jak zabójstwo prezydenta Gdańska i związana z nim żałoba. Niestety tragedia ostatnich dni jest wykorzystywana przez ludzi nieodpowiedzialnych do bezprzykładnej agresji. Bezsensowna zbrodnia, która miała miejsce w Gdańsku nie może być powodem do eskalacji nienawiści" - napisano w oświadczeniu.

Podkreślono w nim, że pracownicy i współpracownicy TVP stali się ofiarami "niczym nieuzasadnionej nagonki i agresji". "Pod adresem niektórych z nich i ich rodzin kierowane są groźby. Zarząd TVP informuje, że wszelkie tego typu zachowania są zgłaszane do właściwych organów" - zaakcentowano w piśmie zamieszczonym w środę, 16 stycznia, na stronie TVP.

Reklama

"Jednocześnie Zarząd oświadcza, że pojawiające się bezprawne ataki na przedstawicieli TVP, a także próby przypisywania Telewizji Publicznej jakiejkolwiek odpowiedzialności za wydarzenia z Gdańska są kierowane na drogę sądową. Zarząd Telewizji Polskiej w pełni wspiera pracowników i współpracowników TVP w ich ciężkiej i odpowiedzialnej pracy oraz apeluje o solidarność z ofiarami każdego przypadku agresji i nienawiści" - zaznaczono w piśmie.

Tymczasem wielu Polaków chce, by Jacek Kurski zapłacił posadą za treści, jakie pojawiały się w ostatnim czasie w TVP, przede wszystkim w "Wiadomościach". Ich poniedziałkowe wydanie spotkało się z ostrą krytyką nie tylko w kręgach opozycji, ta popłynęła też z wnętrza partii rządzącej. Chodzi szczególnie o materiał, w którym przypomniano ostre wypowiedzi głównie polityków Platformy pod adresem PiS.

Jak donosi "Rzeczpospolita", prezes PiS Jarosław Kaczyński, mimo nacisków, nie zdecydował jednak o odwołaniu prezesa TVP.

W niedzielę wieczorem prezydent Gdańska Paweł Adamowicz został zaatakowany nożem w centrum miasta przez 27-letniego Stefana W., który podczas finału WOŚP wtargnął na scenę. Samorządowiec trafił do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku, gdzie w poniedziałek po południu zmarł. Adamowicz zostanie pochowany w sobotę w Bazylice Mariackiej w Gdańsku.


PAP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: TVP

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje