Reklama

Reklama

"Ślub od pierwszego wejrzenia" odcinek 9. Co się wydarzyło?

W 9. odcinku "Ślubu od pierwszego wejrzenia" pary wyruszyły w podróż do swoich rodzinnych miejscowości. Dla jedynych oznacza to rozłąkę, dla innych początek wspólnego życia. Pytanie tylko, czy pary są na to gotowe?

Kadr z programu "Ślub od pierwszego wejrzenia"

W 9. odcinku programu "Ślub od pierwszego wejrzenia" podróż poślubna Anety i Roberta dobiegła końca. Te kilka dni w górach dla tej pary były zdecydowanie znaczące. Każdą wolną chwilę spędzali razem. Robert dał się poznać Anecie ze swojej romantycznej strony, która bardzo się jej spodobała. Zanim para wyruszyła w podróż do rodzinnych stron, zatrzymała się w Ogrodzieńcu. Anecie coś wyraźnie zaszkodziło i nie była w stanie jechać dalej. Przejęty Robert postanowił wynająć pokój i pomóc swojej żonie dojść do siebie.

Reklama

Widać było, że para czuje się bardzo swobodnie w swoim towarzystwie. Patrząc na Anetę i Roberta, można by było powiedzieć, że są ze sobą ładnych parę lat. Pan młody dołożył wszelkich starań, by jego małżonka poczuła się lepiej. Miętowa herbatka, leki, kocyk i dużo czułości…

Następnego dnia panna młoda poczuła się znacznie lepiej i para postanowiła wykorzystać ostatnie chwile w Ogrodzieńcu. Wybrali się na zamek, by powspominać swój ślub. Widać było po Anecie, że mur emocjonalny, o którym wcześniej mówiła przy Robercie, wyparował.

Po przystanku para udała się do Strzelna, czyli rodzinnej miejscowości pana młodego. Podczas podróży nie szczędzili sobie czułości. Robert cały czas trzymał Anetę za rękę i nawet zmiana biegów nie oderwała go od dotyku żony. W mieszkaniu Roberta na parę czekał komitet powitalny. Na saksofonie wybrzmiał marsz Mandelsona, który pozytywnie zaskoczył Anetę, wywołując na jej twarzy uśmiech. Niespodzianka zaskoczyła również pana młodego, który niczego nie podejrzewał. Rodzina Roberta bardzo serdecznie powitała nowożeńców. W radosnej atmosferze młoda para rozgościła się w mieszkaniu, ciesząc się z przygotowanej przez bliskich powitalnej kolacji. Całe mieszkanie było ozdobione zdjęciami ślubnymi Anety i Roberta, którzy nie mogli być już bardziej szczęśliwi.

"Ślub od pierwszego wejrzenia": Dystans rośnie

Paweł nie jest typem samotnika. Od razu po powrocie do swojego domu skierował kroki do przyjaciół. Gdy tylko przekroczył próg ich mieszkania, zaczęli go wypytywać o związek z Kasią. Paweł z pewnością w głosie stwierdził, że pomiędzy nim a jego żoną układa się świetnie. Jedyny problem to straż związku, które na razie jest za krótki. Paweł zachwalał Kasię. Widać było, że jest zapatrzony w swoją żonę jak w obrazek. Wyznał nawet swojemu przyjacielowi, że dosłownie na dniach ma zamiar poruszyć z Kasią temat wspólnego mieszkania. Chociaż on do tego pomysłu podchodził bardzo entuzjastycznie, z tyłu głowy dalej miał obawy swojej żony.

Paweł podczas rozmowy z przyjaciółmi wyznał, że rodzina Kasi ostrzegła go, iż zdobycie jej zaufania będzie wymagało od niego wiele wysiłku. Pan młody jednak nie był zniechęcony tą myślą i z optymizmem patrzył na ich wspólną przyszłość.

Kasia czas bez męża postanowiła spędzić w towarzystwie rodziny. Wcześniej zgrabnie omijała temat relacji z Pawłem, teraz jednak przyszła pora na konfrontację z niewygodnymi pytaniami. Kasia nie bardzo wiedziała, co może powiedzieć o swoim mężu, w końcu znali się zaledwie 7 dni. Kasia bardzo wymijająco opowiadała o swojej relacji z Pawłem. Zdobyła się jednak na wyznanie i przyznała, że ma w planach zaproszenie swojego męża do siebie, by mogli razem posmakować wspólnego życia. Panna młoda była bardzo podekscytowana pomysłem zaproszenia Pawła do swojego domu. Widać było, że powoli powraca do niej uczucie, które towarzyszyło jej podczas ślubu i wesela.

"Ślub od pierwszego wejrzenia" 6: Wymarzony zięć

Tuż po swojej podróży poślubnej Julia i Tomasz wybrali się do Ciechanowa, by odwiedzić ojca panny młodej. Widać było, że Tomasz bardzo swobodnie czuję się w domu swojej żony. Ojciec Julii bardzo polubił swojego zięcia i chętnie zabawiał go rozmową.

Para młoda w towarzystwie rodziców Julii wybrała się na zwiedzanie Ciechanowa. Widać było, że czują się bardzo swobodnie w swoim towarzystwie. Uśmiechy, żarty i anegdotki - ich nie brakowało podczas spaceru po rodzinnym mieście pani młodej.

Tata Julii był zachwycony Tomaszem. Co krok mówił, jaki to mąż córki jest wspaniały, i że lepszego zięcia sobie nie mógł wymarzyć. Można byłoby się pokusić o stwierdzenie, że jest w niego bardziej zapatrzony niż panna młoda.

Julia przeszła małe załamanie. Nie wiedziała co dalej robić ze swoją relacją z Tomaszem. Wyznała, że eksperyment małżeński, a także teraz to rozstanie po podróży poślubnej jest dla niej bardzo trudnym przeżyciem.

Julia zdradziła również, że czuje blokadę emocjonalną względem swojego męża. Nie jest w stanie otworzyć się na niego, w taki sposób, jaki on to zrobił w stosunku do niej. Bliskość, której szuka Tomasz, jest dla Julii bardzo niekomfortowym doświadczeniem. 

Panna młoda nadal nie czuje się komfortowo na myśl o jego dotyku. Nadszedł ten dzień, w którym Julia przyjechała do Tomasza, by zamieszkać u niego w Łodzi. Pan młody specjalnie przyjechał po swoją żonę na dworzec i podarował jej róże. Tomek wyznał, że bardzo był ucieszony myślą, że będzie mógł znowu spędzać czas z Julią. Panna młoda natomiast przyznała, że przerwa od związku dobrze jej zrobiła.

Zobacz również: 

"Ślub od pierwszego wejrzenia" [ODCINEK 6]: Co się działo? 

"Ślub od pierwszego wejrzenia": Potwierdzili związek! Jest wspólne nagranie 

"Ślub od pierwszego wejrzenia": Tego widzowie się nie spodziewali!

Więcej newsów o filmach, gwiazdach i programach telewizyjnych, ekskluzywne wywiady i kulisy najgorętszych premier znajdziecie na naszym Facebooku Interia Film.

RMF/INTERIA
Dowiedz się więcej na temat: Ślub od pierwszego wejrzenia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje