Reklama

Reklama

Piotr Gąsowski znika z Instagrama. Ma dość wyzwisk

"Fala bezmyślnej, nienawistnej retoryki mnie pokonała, przynajmniej na razie. Okazało się, że myliłem się bardzo - zło jest jednak bardziej w cenie niż dobro. I ja do tego więcej ręki nie chcę przykładać" - powiedział Piotr Gąsowski w filmiku, który opublikował w niedzielny wieczór na Instagramie. Tym "mówionym" postem aktor żegna się tymi, którzy obserwowali jego profil, bo rezygnuje z prowadzenia go.

Piotr Gąsowski

Pożegnalny filmik zaczyna się niepozornie - "Gąs" siada przy pianinie i gra fragment "Pieśni pożegnalnej". A potem zaczyna swoje - jak się okazuje gorzkie - oświadczenie. "Mam już po dziurki w nosie pochylania się nad słabszymi, nad ludzkimi ułomnościami. Mam też po dziurki w nosie pisania o tym, że jesteśmy dobrzy, tylko że dobro jest mniej transparentne. Jestem zmęczony udowadnianiem, że podziały międzyludzkie można obchodzić i próbować znaleźć inne płaszczyzny porozumienia. Nie, nie obrażam się, ale dzisiaj mi się po prostu ulało. Ile można wytrzymywać chamskie prostackie ataki na mnie, odpowiadać na nie cierpliwie, z szacunkiem i próbować się porozumieć" - mówi.

Reklama

Piotr Gąsowski kończy z Instagramem

Potem aktor przechodzi do sedna i wyjaśnia, co skłoniło go do zawieszenia działalności na Instagramie. "Od ponad roku starałem się prowadzić mój profil z serdeczną atencją dla wszystkich odwiedzających osób. Wydawało mi się, naiwnie trochę, że stworzyłem jakąś szanującą się i szanującą mnie społeczność - mówi Gąsowski, po czym przypomina o swoich "lajfach", organizowanych przez niego zbiórkach pieniędzy na potrzebujących, transmitowanych na jego profilu imprezach urodzinowych, czytaniu jego książki, wpisach, w których dzielił się swoimi radościami i smutkami, odpisywaniu na komentarze fanów. "Nigdy, przenigdy nikogo nie obraziłem" - zaznacza. To zdanie jest ważne, bo potem aktor stwierdza, że on sam był wielokrotnie obrażany.

"Fala bezmyślnej, nienawistnej retoryki mnie pokonała, przynajmniej na razie. Okazało się, że myliłem się bardzo - zło jest jednak bardziej w cenie niż dobro. I ja do tego więcej ręki nie chcę przykładać" - mówi Gąsowski. I wyjaśnia, że ma dość tego, że jego wpisy są przekręcane, że wkłada się mu w usta coś, czego nie powiedział, a on musi się tłumaczyć z poglądów, których nie głosił. "Podsycane to jest przez podłe plotkarskie bezwartościowe portale, na których jestem wyzywany od śmieciów, wieprzów, żydów (na dodatek przez małe ż), idiotów, ch..., pier... celebrytów, debili i temu podobnych monstrów" - wylicza.

Piotr Gąsowski w obronie Beaty Kozidrak

Obelgi pod jego adresem padały od dawna, ale - jak sugeruje sam aktor - wyjątkowa fala hejtu spłynęła na niego po jego poprzednim wpisie, który poświęcił Beacie Kozidrak. Nie usprawiedliwiał jej w swoim poście, apelował tylko o to, by dać jej prawo do spokojnego odpokutowania i naprawienia swojego złego czynu. Część ludzi uznała to jednak za obronę złapanej na jeździe po pijanemu piosenkarki. "Czytając te wpisy, można by pomyśleć, że naprawdę jestem nikomu niepotrzebnym, bezwartościowym, niewrażliwym cymbałem i sku.... Ale nie, nie jestem" - podsumowuje dyskusję, jaką wywołał jego post Gąsowski.

Po czym dodaje, że nie zamierza się więcej tłumaczyć ze swoich słów, ani przepraszać za to, że ma zawód, wykształcenie, dobrze zarabia i stać go na dobry samochód. Nie zamierza też przepraszać za to, że ma dobre relacje ze swoimi dziećmi, byłymi partnerkami i wysłuchiwać, że się pcha na salony, że jest złym ojcem albo - przeciwnie - że załatwia pracę swoim dzieciom.

W dalszej części aktor podziękował tym, którzy odwiedzali jego profil i stworzyli - jak to nazwał - "społeczność Gąsersów". Dzięki nim, jak zaznaczył, lepiej zniósł pandemię i izolację. Po czym powiedział wprost, że znika z Instagrama, bo musi złapać dystans.

PAP life
Dowiedz się więcej na temat: Piotr Gąsowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje