Reklama

"Nic się nie stało": Gorąca debata po emisji w TVP dokumentu o pedofilach

Sylwester Latkowski i Michał Adamczyk w studiu TVP. Rozmowa po emisji dokumentu "Nic się nie stało"

W filmie Sylwestra Latkowskiego przytoczone są zeznania kilku nastolatek, które opowiadają, jak były gwałcone, wykorzystywane i zastraszane przez Krystiana W., m.in. tym, że wrzuci do internetu filmiki z aktami seksualnymi z ich udziałem.

Reklama

W filmie wypowiada się również m.in. prezydent Sopotu Jacek Karnowski, który przed kamera mówi wprost, że "Zatoka Sztuki stała się przykrywką do działań pedofilskich, stręczycielskich czy produkcji prostytutek".

Osią wydarzeń, przytoczonych w filmie "Nic się nie stało", jest historia 14-letniej Anaid z Gdańska, która rzuciła się pod pociąg. Według autorów dokumentu, dziewczynka popełniła samobójstwo dzień po tym, jak miała zostać zgwałcona przez "Krystka". O okolicznościach śmierci nastolatki w filmie opowiadają Izabela Leśniewska, ciotka nastolatki oraz mieszkająca obecnie w Częstochowie Joanna Skiba, matka Anaid.

Dopiero po śmierci Anaid i prywatnym śledztwie, które rozpoczęła jej matka, zatrzymano podejrzanych. W 2018 roku ruszył proces "Krystka" i "Turka". Okazało się, że poszkodowanych jest 35 dziewczyn, część z nich nie miało jeszcze 15 lat. Krystianowi W. postawiono 65 zarzutów, z czego większość dotyczy przestępstw seksualnych. Marcina T. został oskarżony o pięć przestępstw przeciwko wolności seksualnej niepełnoletnich dziewczyn. Proces wciąż się toczy.

Latkowski wskazuje, że w całą sprawę zamieszana jest policja oraz prokuratura z Trójmiasta, która stara się zamieść sprawę "pod dywan".

***Zobacz także***

Dowiedz się więcej na temat: Sylwester Latkowski | TVP | Nic się nie stało

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje