Reklama

Izabela Trojanowska: Rozpoczęła "Klan"

Monikę gra w "Klanie" od początku, czyli od 1997 roku. Nic więc dziwnego, że była wzruszona podczas jubileuszu z okazji emisji 2500. odcinka serialu. Jednak pierwszą miłością Izabeli Trojanowskiej jest muzyka. Gwiazdę zobaczymy w tym roku na gali sylwestrowej w Dwójce.

Który z odcinków "Klanu" szczególnie zapadł pani w pamięć?

Reklama

Izabela Trojanowska: - Pierwszy i pierwsze ujęcie, a było to zbliżenie mojego buta i nogi. Monika wysiadała z auta na Sadybie i szła do domu Lubiczów. Moja bohaterka była skłócona z rodzicami, a przyjechała po długoletniej niebytności, by odszukać swój pamiętnik. Był to dzień urodzin mamy, ale nawet nie złożyła jej życzeń.

Jakie to były buty?

- Czarne szpileczki na bardzo wysokich obcasach. Właśnie w nich prowadziłam auto i wjeżdżałam w bramę. Zrobiliśmy z 15 dubli.

Przez lata Monika miała sporo perypetii, była uzależniona od alkoholu i hazardu, została właścicielką butiku, a potem restauratorką.

- Wiele wątków odzwierciedlało to, co działo się ze mną w prawdziwym życiu, było przefiltrowanych przeze mnie, dlatego ta postać jest mi bardzo bliska. Była też rodzajem terapii.

Miała pani restaurację?

- Byłam współwłaścicielką lokalu w Berlinie. A ostatnio zostałam projektantką mody, podobnie jak kiedyś moja bohaterka. Z Moniką Natorą stworzyłyśmy jesienno-zimową kolekcję. Premiera miała miejsce latem na deptaku w Sopocie, a ubiory sprzedajemy przez Internet. Jesteśmy przeciwne zabijaniu zwierząt dla ich skór i futer, dlatego w naszych strojach wykorzystujemy ich ekologiczne imitacje.

Pani bohaterka w pewnym momencie chwyciła za broń, walcząc z psychopatą...

- I w tym kierunku mam jakiś talent (śmiech). Przeszłam specjalne szkolenie z bronią, ale posiadam też pewne doświadczenie z dzieciństwa.

Mała dziewczynka i broń? To brzmi groźnie...

- Byłam w Przesiece niedaleko Jeleniej Góry na koloniach letnich. Akurat polskie wojska ruszały z 'pomocą' do Czechosłowacji i przechodziły przez wieś. Mieszkańcy w panice kupowali workami mąkę, bo mówiło się, że będzie wojna. Wtedy przeszkolono nas w strzelaniu.Trzymałam KBKS, a że sporo ważył, został podparty workiem z piaskiem. Jako jedyna z grupy oddałam celne strzały i dostałam odznakę.

Zostawmy na chwilę "Klan" i porozmawiajmy o pani największej pasji, czyli śpiewaniu.

- Bez muzyki i śpiewania nie wyobrażam sobie życia i domu. W czasie przedświątecznym często jestem zapraszana do wykonywania kolęd. A w tym roku swoje największe przeboje z lat 80. zaprezentuję na rynku we Wrocławiu w sylwestrowy wieczór w Dwójce.

To wielkie hity, które śpiewała pani z Budką Suflera. A którą piosenkę wspomina pani najmilej?

- 'Tyle samo prawd, ile kłamstw' - ta piosenka wygrała najważniejsze plebiscyty muzyczne i utorowała mi drogę do Opola. Na festiwalu zaśpiewałam jeszcze utwór 'Wszystko, czego dziś chcę' i wywalczyłam nagrodę za interpretację oraz zostałam Miss Obiektywu. Zarówno muzyka Romulada Lipko, jak i teksty Andrzeja Mogielnickiego wytrzymały próbę czasu.

W 2011 roku, po 15 latach przerwy, ukazała się Pani nowa płyta "Życia zawsze mało". Fani musieli długo czekać.

- Koncertowałam, ale rzeczywiście na płytę nie było czasu. Zajmowałam się wychowaniem córki, która dziś jest już dorosła i studiuje w Wiedniu. Roxana to bardzo zdolna dziewczyna, pięknie śpiewa, gra na pianinie i na gitarze.

I ostatnie pytanie, co pani robi, że tak świetnie wygląda?

- Zdyscyplinowałam się. Dzień zaczynam od 10-minutowej gimnastyki, chodzę na fitness, przestrzegam diet, wszędzie, gdzie mogę, dojeżdżam rowerem. Mieszkam w okolicach Wilanowa, więc mam ścieżki rowerowe. Namawiam wszystkich: warto o siebie zadbać, bo to naprawdę procentuje.

Rozmawiała Ewa Modrzejewska.

Najlepsze programy, najatrakcyjniejsze gwiazdy - arkana telewizji w jednym miejscu!

Nie przegap swoich ulubionych filmów i seriali! Kliknij i sprawdź nasz nowy program telewizyjny!

Kurier TV

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: „Klan”

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje