Reklama

Reklama

"I tak po prostu":​ Serial zniszczył reputację producenta sprzętu sportowego

Długo wyczekiwany serial "I tak po prostu..." zbiera niezbyt przychylne recenzje, widzowie narzekają, że brakuje mu energii, jaką miał "Seks w wielkim mieście". Fanami tej produkcji o dalszych losach Carrie, Mirandy i Charlotte na pewno nie zostaną właściciele firmy Peleton, która produkuje sprzęt do ćwiczeń. Po emisji pierwszego stracili zaufanie klientów.

Chris Noth w pierwszym odcinku "I tak po prostu..."

Choć wśród fanów "Seksu w wielkim mieście" przeważa rozczarowanie tym, co zobaczyli w pierwszym odcinku kontynuacji tej kultowej producji, to jedna scena zwaliła wszystkich z nóg. Otóż pod koniec pierwszej odsłony serialu "I tak po prostu..." umiera Mr. Big, czyli ukochany Carrie Bradshaw. Jego śmierć jest następstwem wyczerpującego treningu na rowerze stacjonarnym. Mr.Big po intensywnej "przejażdżce" schodzi z maszyny, po czym upada i umiera na atak serca.

"I tak po prostu...": Serial zniszczy firmę sportową?

Konsekwencją tej sceny jest nie tylko złość fanów, którzy mają do scenarzystów pretensje o "uśmiercenie" jednej z kluczowych postaci "Seksu w wielkim mieście". Znacznie bardziej bolesne skutki pomysłu scenarzystów odczuli właściciele firmy Peleton. To na rowerze tej marki trenował Mr. Big w serialu. Widzowie najwyraźniej uznali, że sprzęt tego producenta jest zabójczy, bo - jak donosi "Daily Mail" - ceny akcji marki spadły o 11 proc.

Reklama

Przedstawiciele firma Peleton natychmiast zareagowała na ten niezawiniony kryzys wizerunkowy. "Nie posądzajcie nas o jego śmierć" - zaapelowali na łamach "Washington Post". Jej rzeczniczka Denise Kelly w oświadczeniu opublikowanym przez BuzzFeed wyjaśniła, że choć marka wiedziała, że jej sprzęt zostanie wykorzystany w serialu, to nie znała jednak szczegółów. "Ze względu na poufność, HBO nie ujawniło z szerszego kontekstu, w jakim nasz produkt zostanie użyty" - napisała.

Głos w tej sprawie zabrała też kardiolog dr Suzanne Steinbaum, która jest członkiem Rady Doradczej ds. Zdrowia i Wellness w firmie Peloton. I zaapelowała o to, by ludzie nie bali się aktywności fizycznej, wbrew skojarzeniom, jakie mogła wzbudzić ta niefortunna scena. "Jestem pewna, że fani 'Seksu w wielkim mieście', tacy jak ja, są zasmuceni wiadomością, że Mr. Big umiera na atak serca. Ale pamiętajmy, że prowadził on ekstrawagancki styl życia - drinki, cygara, duże steki - no i przecież w 6. sezonie miał epizod zdrowotny związany z sercem" - stwierdziła. I zapewniła, że gdyby nie aktywność fizyczna, ukochany Carrie zapewne umarłby wcześniej. "Ponad 80 proc. wszystkich zgonów związanych z sercem można zapobiec poprzez zmianę stylu życia, diety i ćwiczeń" - powiedziała dr Steinbaum.

Zobacz również:

Znana aktorka zginęła w pożarze. "Pomoc przyszła za późno"

Najsłynniejszy tatuaż w historii kina? Nie dało się go przeoczyć!

Polska koprodukcja najlepszym filmem roku!

Więcej newsów o filmach, gwiazdach i programach telewizyjnych, ekskluzywne wywiady i kulisy najgorętszych premier znajdziecie na naszym Facebooku Interia Film.

PAP/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: I tak po prostu

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje