Reklama

Reklama

"Big Brother": Wybuch Łukasza. Widzowie oburzeni

Łukasz Darłak jako jedyny z uczestników nowej edycji "Big Brothera" do domu Wielkiego Brata wszedł aż dwa razy. Po tym, jak głosami widzów został wyeliminowany z programu, dostał kolejną szansę po odejściu Justyny Żak i Pawła Grigoruka. Kiedy wrócił do domu Wielkiego Brata, wydawało się, że przeszedł dużą przemianę wewnętrzną. Jednak widzowie twierdzą, że była to jedynie gra. Na dowód przywołują sytuację, która miała miejsce w ostatni wtorek.

Łukasz Darłak wrócił do domu Wielkiego Brata po tym, jak z udziału w "Big Brotherze" zrezygnowali Justyna Żak i jej chłopak Paweł Grigoruk. Uczestnik, który został wyeliminowany głosami widzów, otrzymał wyjątkową szansę, by dalej móc walczyć o finał "Big Brothera".

Łukasz, wracając do grona mieszkańców domu Wielkiego Brata, zapowiadał, że zmienił się i będzie chciał zaprezentować się z lepszej strony. Ale nie wszyscy w jego przemianę uwierzyli. Odkąd znowu pojawił się w programie, pojawiały się i głosy, że jego wewnętrzna zmiana jest jedynie grą.

Reklama

We wtorek w Gołkowie, gdzie mieszkają uczestnicy "Big Brothera", doszło do sytuacji, która zwolenników tej teorii utwierdziła tylko w ich przekonaniu. Widzowie twierdzą, że Łukasz w końcu pokazał swoją prawdziwą twarz.

Sytuacja, którą przywołują widzowie "Big Brothera", miała miejsce we wtorek tuż przed północą. Łukasz pełnił wówczas z Madzią wartę na molo, co wynikało z zadania tygodniowego od Wielkiego Brata.

Darłak nie był zadowolony z zasad, jakie w związku z tym ustalono w grupie. Już wcześniej mówił, że nie podoba mu się, że Igor został wybrany wodzem plemienia - choć sam wysunął jego kandydaturę. We wtorek wieczorem w Łukaszu w końcu coś pękło.

"Oni o**********ą, k***a, ustalają sobie sami jakieś zasady z*****e z d**y, tylko po to, żeby było jak najbardziej trudno, i się sami nawzajem nakręcają. I, k***a, Igor i Oleh to są w tej kwestii mistrzowie. Igor dlatego bo, nie wiem, ma coś z*****e" - powiedział Łukasz. 

Po tych słowach jego mikrofon został wyłączony i oglądający transmisję na żywo nie mogli dowiedzieć się, co działo się później. Kiedy ponownie włączono mikroport Łukasza, ten kontynuował: "Uważam, że to wymyślił Igor, bo jest j******y".

Tak wulgarnych słów z ust Łukasza widzowie się nie spodziewali. Swoje zaskoczenie i dezaprobatę dla zaistniałej sytuacji szybko zaczęli wyrażać w mediach społecznościowych. Mnóstwo komentarzy opisujących tę sytuację pojawiło się m. in. na oficjalnym profilu "Big Brothera". Internauci nie kryją, że są zszokowani zachowaniem Darłaka. Wiele osób twierdzi, że w ten sposób pokazał właśnie swoją "prawdziwą twarz".

"Macie "przemianę" Łukasza, dzisiaj pokazał po raz kolejny prawdziwą twarz. Jeszcze nikt nie wyklinał nikogo w programie tak, jak on zrobił to dzisiaj. Takiego patologicznego języka wobec innych jeszcze nie było. Gra aktorska i wielka przemiana runęła jak mur w pobliżu Winterfell",

"Ten rynsztokowy słowotok Łukasza mnie zaszokował. To, że jest złośliwy pokazał dawno, ale dzisiaj dał tak obrzydliwy popis, że go wyciszyli",

"Wczoraj wrócił prawdziwy Łukasz!",

"A dzisiaj będzie pokazany, jaki on to biedny (aktorzyna)",

"Dlaczego jak ktoś powie coś złego na Łukasza, jest homofobem, ale jak Łukasz nazwie Igora z****m, to znaczy, że mówi prawdę? Oczywiście nie powiedział mu tego w twarz, tylko obgadali z Madzią na molo",

"Koronnym argumentem hejterów było to, jak to on się zmienił, nikomu krzywdy nie robi, biedny, poszkodowany Łukanio, inni się bezpodstawnie go czepiają. No to wczoraj pokazał ponownie swoją prawdziwą twarz, wyzywając do Madzi w obelżywych, patologicznych słowach innych mieszkańców. Maska opadła, a aktorski płacz pod publiczkę i pod głosy, już chyba tylko działa na trolli i najwytrwalszych fanów. Granie, fałsz i wyzywanie, cały Łukasz",

"Może pokażecie jutro w odcinku rozmowę Madzi z Łukaszem na molo? Czy to zepsułoby wizerunek wrażliwego, odrzuconego chłopca?" - to tylko niektóre z komentarzy, które zamieścili w mediach społecznościowych wstrząśnięci zachowaniem uczestnika widzowie.

Negatywne emocje w Łukaszu wydawały się narastać już od pewnego czasu. Wcześniej, jeszcze tego samego dnia, pomiędzy Darłakiem a Igorem Jakubowskim doszło do bezpośredniego starcia. Jego wieczorny wybuch był niejako pokłosiem tej sytuacji. 

Już wcześniej Łukasz swoim zachowaniem zaznaczał, że nie chce dostosowywać się do wprowadzanych przez wodza reguł i kwestionował jego polecenia. Nie dowierzał w to, że Wielki Brat zakazał uczestnikom leżenia, nie spodobało mu się także zadanie polegające na zbieraniu liści.

"Skoro wybraliście mnie na wodza, to gramy w teamie" - mówił Igor, kiedy Łukasz krytykował wymyślone przez niego zadanie. "Wybraliśmy cię na wodza, bo myśleliśmy, że będziesz się kierował rozumem, a zalecanie komuś zebrania stu liści z drzewa to jest wyraz głupoty, a nie rozumu" - ocenił Darłak. 

"To jakie jeszcze zadanie wymyślisz?" - zapytał go wówczas Oleh. "No po prostu żadne, po co sobie szukać na siłę zadań?" - usłyszał w odpowiedzi.

Igor starał się wtedy wyjaśnić Łukaszowi, że polecenie wymyślania kolejnych zadań dla grupy otrzymał od Wielkiego Brata. I jemu puściły wtedy nerwy. "Nie rozumiesz tego? Jesteś aż tak głupi? Aż tak pusty jesteś? Mam alfabetem Braille’a do ciebie mówić, żebyś zrozumiał? Nie bądź tłumokiem, tylko bądź rozumnym człowiekiem" - zwrócił się do Łukasza. 

Ten nie odezwał się potem ani słowem, ale już wtedy można było się spodziewać, że coś wisi w powietrzu.

Autor: Maria Staroń


RMF
Dowiedz się więcej na temat: Big Brother | Łukasz Darłak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL