"Chcę więcej": finansowy przekręt, którego ofiarą padło blisko 2 miliony Polaków
Zanurzenie w odmętach przestępczego światka zaczyna się dla Marcina (Maciej Musiałowski) zupełnie niewinnie. Choć na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie pewnego siebie i szczęśliwie zakochanego, to ułuda, którą przyćmiewają: rodzinne kłopoty, brak zawodowych perspektyw i głębokie rozczarowanie własnym jestestwem. Jakby tego było mało, ojciec jego dziewczyny Hani (Julia Wieniawa) słyszy szokującą diagnozę: jeśli natychmiast nie rozpocznie kuracji lekiem wartym aż sześć milionów złotych, SMA (rdzeniowy zanik mięśni) odbierze mu życie w ciągu kilku lat.
Niepotrafiący odnaleźć swojego miejsca w świecie, który nomen omen właśnie się rozpada, Marcin inicjuje iście desperacki proceder. Aby uratować zdrowie Zbyszka (Przemysław Bluszcz) z grupą przyjaciół włamuje się na konta setek, a z czasem i tysięcy Polaków, podszywa się pod ich bliskich i wyłudza coraz wyższe kwoty. Etycznie wątpliwe intencje w zatrważającym tempie przeradzają się w hedonistyczną żądzę pieniędzy i władzy, która - choć wplątany w sidła uzależnienia chłopak tego nie dostrzega - prowadzi go do nieuchronnego upadku.
Finansowa potęga, nonszalancki i beztroski sposób na życie to metaforyczne otwarcie drzwi do zupełnie nowego świata - z pozoru pełnego uciech, pod powierzchnią kryjącego jedne z największych lęków współczesności: samotność, ucieczkę, utratę bliskich na rzecz pustych, często ulotnych obietnic wirtualnej rzeczywistości.
Matyasik w swoim pełnometrażowym debiucie subtelnie łączy elementy łatwego w percepcji i bliskiego szczególnie młodemu odbiorcy przedstawiciela gatunku new adult z dynamiką charakterystyczną dla amerykańskiego kina dla nastolatków, okraszając to wymownym społecznym komentarzem, poddającym motywacje Marcina i jego przyjaciół moralnej ocenie.
Rozwiązaniem egzystencjalnego dylematu wydaje się wyłącznie wielkoskalowe oszustwo, a wszystko to, czego całe życie bohater starał się unikać - zatracenie marzeń w nałogu i pójście ścieżką wytyczoną przez ojca kryminalistę - w mgnieniu oka staje się jego nowym, wspaniałym światem.
"Chcę więcej": za dużo w tym dosłowności, ale aktorzy ratują film
Za dużo w tym jednak dosłowności i traktowania widza jako ograniczonego w zdolnościach dedukcji. Matyasik, który jednocześnie stanął za kamerą, zmontował i napisał dialogi do "Chcę więcej", nakreślił sylwetki swoich bohaterów na kanwie setek, jeśli nie tysięcy podobnych im postaci. Momentami drętwe i na wskroś przewidywalne kwestie ratują jednak ekranowa lekkość i magnetyzm Macieja Musiałowskiego, który nie zwalnia tempa i po raz kolejny udowadnia, że jest jednym z najzdolniejszych przedstawicieli młodego pokolenia aktorów.
Charyzmą i warsztatem dorównuje mu nominowany w tym roku do Nagrody im. Zbyszka Cybulskiego Sebastian Dela ("Innego końca nie będzie"), który pozostając na drugim planie, zagarnia dla siebie każdą scenę. Pozytywnym zaskoczeniem jest również kreacja Julii Wieniawy ("W lesie dziś nie zaśnie nikt") - grana przez nią Hania musi zmierzyć się nie tylko z tykającym zegarem życia i zdrowia ojca, ale przede wszystkim z nieustępliwym nałogiem partnera, z czym młoda aktorka radzi sobie naprawdę przyzwoicie.
Obłędna elektroniczna ścieżka dźwiękowa Macieja Zielińskiego
Osobnym bohaterem całej historii jest tu również obłędna elektroniczna ścieżka dźwiękowa skomponowana przez - ponownie - debiutującego w tego rodzaju muzyce Macieja Zielińskiego ("Kryminalni", "Dlaczego nie!"). Pulsujący w rytm cyberprzestępczej gry soundtrack dopełnia tę dogłębnie smutną opowieść o zepsuciu i ekstatycznej pogoni za materialną definicją szczęścia.
Film nie zaskakuje fabułą i momentami wyjątkowo przeciętnym scenariuszem, jednak z pełną intencjonalnością i świadomością niektórych patetycznych zabiegów, w końcowym akcie łapie widza za gardło. Dramatyczny, choć przewidywalny mniej więcej od połowy seansu finał, zwłaszcza młodszą widownię, zostawi z kilkoma kluczowymi refleksjami: czy odpowiedzi na pytanie "kim jestem" naprawdę możemy szukać wyłącznie w internecie? I jak duże konsekwencje pociągnie za sobą raz powzięta ryzykowna decyzja?
"Chcę więcej" to rzeczywiście tytuł, po którym swego rodzaju niedosyt jest gwarantowany. To jednak całkiem obiecujący, mocny pierwszy krok w karierze debiutującego reżysera i kolejny udany warsztatowo projekt młodych polskich artystów.
5/10
"Chcę więcej", reż. Damian Matyasik, Polska 2026, dystrybutor: Kino Świat, premiera kinowa: 30 stycznia 2026 roku.
Autorka: Maria Kosiarz











