Studniówka, konflikty, złamane serca i AI
"Trójka" jest domknięciem poprzedniego filmu, w którym opowiedziano wszystkie najciekawsze aspekty dojrzewania licealnej ferajny Dantego (Hugo Tarres). Tyle, że jest to domknięcie dosyć powierzchowne i naskórkowe. "Studniówka, konflikty, złamane serca i AI zamiast lektur. W trzeciej części kultowej serii klasa maturalna dostaje w kość - od siebie nawzajem, od nauczycieli i od życia" - czytamy w materiałach prasowych.
W "Piep*zyć Mickiewicza 3" w kość dostaje tylko Jan Sienkiewicz (Ogrodnik), który zaniedbał zdrowie i trafia do szpitala, ale reszta maturzystów specjalnie konfliktów nie doświadcza. Mam wrażenie, że twórcy (scenarzysta Kacper Szymański i reżyserka Sara Bustamantek-Drozde) odhaczają każdy z wymienionych w zwiastunie tematów, ale robią to na kolanie.
Problem korzystania z AI w szkole jest skwitowany jednym zdaniem, gdy wychowawca łapie Dantego na oszustwie w wypracowaniu. Rozterki o niepewnej przyszłości po maturze zamykają się w jednym lapidarnym wywodzie Cegły (Igor Pawłowski), natomiast wątek społeczno-klasowy jest przebrany w szaty baśniowej przypowieści o bogatym księciu w limuzynie Adamie (Aleksander Idzi), który pojawia się niczym banan ex machina (o bananowe dziecię mi chodzi) w nowej szkole i chce Dantemu zabrać dziewczynę Nel (Wiktoria Koprowska). Tak, na końcu jest nawet pojedynek na pięści, bo chłopaki się znają z przeszłości i mają rachunki do wyrównania. Najmocniej w całym filmie przejęły mnie (ponownie) losy będącego w spektrum autyzmu Korka (Karol Rot), który koresponduje na czacie z nieznajomą. Czy to podły żart dziewczyn, mający ośmieszyć tego "innego" w szkole? Poprzedni film pokazywał walkę jego mamy (Anna Szymańczyk) o miejsce dla syna w grupie rówieśników. Teraz zasygnalizowana jest kwestia układania relacji miłosnych. Dobrze, że popularne kino te tematy drąży.
"Piep*zyć Mickiewicza 3": poprzednia część zwiastowała wielki finał. Szkoda, że nie wyszło
Chwaląc poprzednią część (pierwszą dosyć mocno skrytykowałem) napisałem, że mam wrażenie, że jest ona dopiero zapowiedzią wielkiego finału, w którym wszystkie wątki zostaną odpowiednio pozamykane. Zostały pozamykane, ale w mało intrygujący sposób. Ani nie widać tutaj stawki w konfliktach między bohaterami, ani też nie zostają podjęte tematy, które by mówiły nam cokolwiek interesującego o problemach dzisiejszych maturzystów. Nie dlatego, że twórcy są boomersko odklejeni od realnego świata nastolatków, jak w pierwszym filmie, gdzie nie potrafili złapać rytmu polskiego high school movie, ale dlatego, że chyba nie mieli ambicji pójść dalej i głębiej. Szkoda, bo poprzedni film zwiastował, że tak się stanie.
Nikt tu więc już nie buntuje się przeciwko nauczycielom i nikt nie mówi, że trzeba Mickiewicza piep*zyć. Trzeba bezpiecznie dojść do matury i ją zdać, więc licealiści grają wyłącznie bezpiecznymi kartami. Tak, jak twórcy filmu. Trzeba bezpiecznie zarobić na biletach, skoro poprzedni film sprzedał się tak świetnie, nieprawdaż?
Jak to zrobić? Ano dając w scenariuszu wszystkiego po trochu z poprzednich odsłon. Trochę luzackiej mądrości belfra Ogrodnika, trochę zrzędzenia wicedyrektora Bobika (Jarosław Gruda) i trochę rozdarcia Dantego, który nie wie czy chce mieć swoją myjnię samochodową czy studiować literaturę w Dublinie. Ostatecznie wszystko będzie dobrze. Jak to w baśniach. Ba, nawet Ogrodnik nie rapuje, bo tym razem rozpuszcza włosy i wsiada z ukochaną (nie mająca absolutnie nic do zagrania Weronika Książkiewicz) do kampera. Klawe jest życie polskich licealistów i nauczycieli.

"Piep*zyć Mickiewicza 3": wierzyłem, że stać twórców na więcej
Skoro to koniec ich przygód, to pozwolę sobie wystawić szkolne oceny całej wiekopomnej trylogii z polonistą Sienkiewiczem i jego "młodymi gniewnymi".
Pierwsza część była zdumiewająco nieudana, ale jej bezczelność mnie rozbawiła. Mocna dwója z plusem. W odsłonie drugiej okazało się, że twórcy wyciągają wnioski ze swoich błędów. Zasłużyli na solidną czwórę, bo nawet gdzieś tam się tlił mistrz John Hughes od "Klubu winowajców". Trochę na zachętę ta czwórka, bo naprawdę wierzyłem, że stać twórców na więcej. Tyle, że ogarnęło ich lenistwo (jak wielu zdolnych uczniów) i w części trzeciej ostatecznie zadowolili się trójczyną. Dobrze, że nie na szynach. To dlatego, że w finale wszyscy się uśmiechają, więc źle się w tym świecie nie czułem. Dobre i to.
5/10
"Piep*zyć Mickiewicza 3", reż. Sara Bustamante-Drozdek, POlska 2026, dystrybutor: Next Film, premiera kinowa: 13 lutego 2026 roku.












