Tytułowy Krąg jest korporacją, którą kieruje Eamon Bailey (Tom Hanks), wzorowany na Stevie Jobsie guru cyfrowej ery, łączący charyzmę showmana z dobrodusznością księdza. Najnowszym produktem Kręgu jest miniaturowa kamera SeeChange, zdolna transmitować na żywo obraz z dowolnego miejsca na Ziemi. Bailey twierdzi, że jej powszechne użycie zagwarantuje światu zbawienną transparentność: umożliwi błyskawiczne niesienie pomocy i swobodną wymianę doświadczeń. Jego utopia jest jednak tak naprawdę globalnym Domem Wielkiego Brata, kolejnym wcieleniem totalitaryzmu.
Krąg poznajemy razem z młodą Mae (Emma Watson), świeżo upieczoną pracownicą, dla której etat w tak wielkiej i szanowanej firmie stanowi coś - jak sama do znudzenia powtarza - nieprawdopodobnie ekscytującego. Zabawnym pomysłem jest obsadzenie w jej roli tej samej aktorki, która przedtem grała Hermionę w serii o Harry'em Potterze: niegdyś będąca prymuską w szkole dla czarodziejów, teraz jest wzorowym korpoludkiem. Mae z czasem staje się fanatyczną wyznawczynią idei Baileya i postanawia jako pierwsza osoba w historii prowadzić życie pod czujnym spojrzeniem kamery SeeChange. Cześć i chwała pionierom!
Forma filmu stara się odzwierciedlać korporacyjno-zdigitalizowany świat, w jakim przez większość czasu egzystuje Mae. Kadry są czyste i jasne, kamera porusza się płynnie i energicznie, w tle gra elektroniczna muzyka, która niesie ze sobą aurę postępu, skupienia i entuzjazmu. W powietrzu wykwitają neonowe komentarze internautów, a rzeczywistość ulega zwielokrotnieniu na licznych ekranach.
Nie są to bynajmniej oryginalne chwyty - wszystkie pochodzą z wypracowanego przez innych twórców arsenału służącego do opowiadania o współczesności - ale Ponsoldt używa ich na rzadko spotykaną skalę. "Krąg" jest z premedytacją sztuczny i odpychający. Seansowi zdaje się towarzyszyć zapach nagrzanego plastiku.
Przez pewien czas "Krąg" wygląda na dobry, być może nawet świetny film, ale niestety wraz z rozwojem akcji coraz bardziej karleje, zmienia się w dość miałką przypowiastkę. Główny konflikt rozgrywa się tutaj pomiędzy ambitną i postępową protagonistką a jej przyjacielem Mercerem (Ellar Coltrane, dorosły już chłopiec z "Boyhood"), prostaczkiem trzymającym się z daleka od elektronicznego zgiełku; ta nachalna symetria staje się źródłem melodramatycznego kiczu. Ponadto puenta jest zabójczo banalna w swojej przewrotności. Jest w tym coś ironicznego, że film o zagrożeniach transparentności kończy się w najbardziej spodziewany sposób.
5/10
"The Circle. Krąg" ("The Circle"), reż. James Ponsoldt, USA 2017, dystrybutor: Kino Świat, premiera kinowa: 19 maja 2017 roku.









