Reklama

"Sala samobójców. Hejter": ​Fataliści [recenzja]

Maciej Musiałowski w filmie "Sala samobójców. Hejter" /Jarosław Sosiński/Naima Film /materiały prasowe

W "Sali samobójców. Hejterze" reżyser Jan Komasa i scenarzysta Mateusz Pacewicz nie oszczędzają widzów. Ponura projekcja naszej rzeczywistości wymieszana z porcją politycznych odniesień wycelowanych zarówno w jedną, jak i drugą stronę barykady, nie pozostawi nikogo obojętnym. Zamiast jednak dzielić publiczność na zwolenników i przeciwników, raczej nimi potrząśnie. "Hejter" to film, jakiego w Polsce jeszcze nie było.

Reklama

O tym, jakim reżyserem jest Jan Komasa, niech świadczy fakt, że doskonale odrobił lekcję po swoim debiucie fabularnym sprzed dziewięciu lat. Oryginalnej "Sali samobójców" zarzucano przede wszystkim oderwanie od realiów i infantylizm głównego bohatera. Z kolei bohater kontynuacji - Tomek (Maciej Musiałowski) to całkowite przeciwieństwo rozpuszczonego nastolatka, a swój (demoniczny) plan wciela w życie z zegarmistrzowską precyzją i konsekwencją. Komasa z "Sali samobójców" wyciągnął jedynie to, co najbardziej w niej uderzało: smutną diagnozę dzisiejszego świata, w którym nad empatią góruje egoizm.

Wśród garstki odniesień do fabuły pierwszej części są: słynna gra komputerowa, która w "Hejterze" pojawia się dosłownie na moment, oraz postać Beaty Santorskiej, matki tragicznie zmarłego Dominika, granej przez Agatę Kuleszę. To chłodna i bezczelna Santorska jest jedną z inicjatorek dramatycznych wydarzeń, zatrudniając w swojej agencji PR-owej Tomka, zagubionego młodego sierotę, który przez plagiat stracił właśnie status studenta prawa. Granice moralne Tomka wydają się mocno przesunięte, a nowa praca sprzyja ich dalszemu wypaczaniu, zmuszając nastolatka do coraz większych oszustw i zakłamań. Równocześnie Tomek układa plan zemsty na zamożnych Krasuckich (Danuta Stenka i Jacek Koman), swoich dobroczyńcach, którzy odmówili mu pomocy po wyrzuceniu ze studiów. Jego realizacja prowadzi przez kampanię polityczną kandydata na prezydenta stolicy Pawła Rudnickiego (Maciej Stuhr) i szybko obiera niespodziewane tory.

W przeciwieństwie do oryginału, gdzie ukazana była autodestrukcja jednostki, "Hejter" pokazuje, jak w wirtualnym świecie jednostka może niszczyć innych. Choć Komasa kreuje Tomka z dużą wrażliwością i unika oceny jego zachowania, film uświadamia, jakie mogą być konsekwencje internetowego hejtu, w finale nawiązując bezpośrednio do szokującego zabójstwa prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza podczas Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy z 2019 roku. Ten komentarz jest trafny, okrutny i do bólu prawdziwy - zwłaszcza, że rzeczywistość wyprzedziła filmowe wydarzenia.

Reklama

Opowiadając o społecznym wyrzutku, Komasa zbliża się narracyjnie do oscarowych tytułów: "Jokera" i "Parasite", pozostając jednak blisko naszych, polskich realiów. W "Hejterze" znajdziemy znane nam doskonale brudne ulice, ciasne wnętrza, podniszczone akademiki i polityczne cwaniactwo nasączone aurą fatalizmu i polskiej zawiści. Nie ma tu miejsca na radosne uniesienia i żarty. Jest za to gęsta atmosfera i pulsujący rytm. W tej filmowej ciemności rewelacyjnie odnajdują się aktorzy: od najwybitniejszych, jak Agata Kulesza czy Maciej Stuhr, po najmłodszych, zasługujących na szczególne wyróżnienie. Niezależnie, czy oglądamy głównego bohatera kreowanego przez Macieja Musiałowskiego, czy drugoplanowych - jak nieszczęśliwa miłość Tomka Gabi (Vanessa Aleksander) czy młody YouTuber Stefan (Adam Gradowski), mamy do czynienia z portretem kompletnym i złożonym.

Oczywiście, to duża zasługa reżysera oraz jego scenarzysty - Mateusza Pacewicza. Duet, który pracował wspólnie już przy "Bożym Ciele", choć tym razem nie prowadzi fabuły w równie gładki i niezachwiany sposób, udowadnia "Hejterem", że nominacja do Oscara nie była przypadkiem, a raczej początkiem pewnej drogi. "Hejterowi" można zarzucić kilka niepotrzebnie rozbudowanych wątków i przeciągniętych scen, ale nie sposób odmówić mu ważności i twórczej świadomości. To dlatego finałową część filmu obserwuje się z gulą w gardle, a po seansie na długo zastyga w milczeniu. Jeśli tak ma się kończyć każda współpraca duetu Pacewicz - Komasa, pozostaje nam jedynie wstać z miejsc.

7,5/10

"Sala samobójców. Hejter", reż. Jan Komasa, Polska 2020, dystrybutor: Kino Świat, premiera kinowa: 6 marca 2020 roku.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Sala samobójców. Hejter

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje