- Oparty na bestsellerowej powieści Willy’ego Vlautina film "Zawsze przychodzi noc" opowiada historię Lynette, kobiety, która ryzykuje wszystkim, aby zdobyć dom będący symbolem przyszłości jej rodziny. Podczas niebezpiecznej jednonocnej odysei Lynette jest zmuszona zmierzyć się ze swoją mroczną przeszłością, aby w końcu się od niej uwolnić.
- W roli głównej wystąpiła Vanessa Kirby. Partnerują jej m.in. Jennifer Jason Leigh, Stephan James, Julia Fox i inni.
- Film "Zawsze przychodzi noc" jest dostępny na Netfliksie.
Gwiazdorska obsada, klimat przywodzący na myśl filmy braci Safdie i historia obiecująca podjęcie ważnych tematów społecznych – wszystko to zapowiadało mocne kino. Gdyby nowość Netfliksa okazała się choć w połowie tak dobra, jak wyglądała na papierze, moglibyśmy mówić o udanym kinie społecznym z elementami kryminału. Tymczasem "Zawsze przychodzi noc" okazuje się kolejnym filmem sensacyjnym, niewyróżniającym się szczególnie na tle innych oryginalnych produkcji giganta streamingowego. Nie traktuję tego jako zarzutu, ale nie ukrywam, że liczyłam na coś lepszego – mocniejszego i bardziej intrygującego.
"Zawsze przychodzi noc": o czym jest nowość Netfliksa?
Los nie oszczędzał Lynette (Vanessa Kirby). Młoda kobieta mieszka w domu przypominającym raczej ruinę niż przytulne cztery ściany, dzieląc przestrzeń z niezrównoważoną matką (Jennifer Jason Leigh) i niepełnosprawnym bratem (Zack Gottsagen). Nad rodziną wisi widmo eksmisji – jeśli nie spłacą zaliczki na kredyt, stracą dach nad głową. Lynette robi wszystko, by ocalić dom, lecz odkrywa, że matka przeznaczyła zgromadzone pieniądze na nowy, całkowicie zbędny samochód. Zostaje jej zaledwie kilka godzin na zdobycie brakującej kwoty. Wyrusza więc w miasto, mierząc się z wieloma demonami z przeszłości. Rozpoczyna się wyścig z czasem, desperacka walka, w której od początku trudno dostrzec jakąkolwiek szansę na zwycięstwo.
Za kamerą "Zawsze przychodzi noc" stanął Benjamin Caron, znany przede wszystkim z pracy przy cenionych serialach, takich jak "The Crown". To jego pierwszy pełnometrażowy film fabularny i zarazem próba wejścia do świata dużego kina. W głównej roli obsadził Vanessę Kirby, aktorkę, która w ostatnich latach wypracowała sobie pozycję jednej z najciekawszych i najbardziej konsekwentnych w swoim pokoleniu. Kirby udowodniła już swoją wszechstronność zarówno na małym, jak i dużym ekranie: od "The Crown" przez "Cząstki kobiety", po udział w superbohaterskich produkcjach pokroju "Fantastycznej czwórki". W nowości Netfliksa pokazuje się w zupełnie nowym wydaniu i ponownie zachwyca. Stworzyła wielowymiarową postać kobiety poharatanej przez życie, która z desperacką determinacją walczy o przetrwanie rodziny. Jej misja od początku wydaje się skazana na klęskę, lecz bohaterka nie zważa na konsekwencje.

"Zawsze przychodzi noc": dobre kino sensacyjne
Jeśli chodzi o samą fabułę, momentami potrafi naprawdę wciągnąć. Lynette odbija się od drzwi do drzwi w poszukiwaniu pieniędzy i przez pewien czas kibicujemy jej z zapartym tchem. Problem zaczyna się wtedy, gdy uświadamiamy sobie, jak bezsensowne są jej działania. Od początku wiadomo, że nie uda jej się uzbierać potrzebnej kwoty. Z czasem bohaterka wikła się w coraz większe kłopoty, które jednak w finale nie znajdują żadnego wybrzmienia. Nie ponosi konsekwencji ani za kradzież samochodu, ani za włamanie do sejfu. Dochodzi jedynie do oczyszczającej rozmowy z matką, która pojawiła się tylko w pierwszych i ostatnich minutach filmu. Dość wygodnie i życzeniowo. Zakończenie zostawia więc spory niedosyt.

"Zawsze przychodzi noc" nie jest jednak filmem całkowicie nieudanym. Na plus należy zapisać gęsty, klaustrofobiczny klimat przywodzący na myśl "Nieoszlifowane diamenty" czy "Nigdy cię tu nie było". Tam napięcie eskalowało aż do granic możliwości, tutaj zaś kończy się nijak. Brakuje mu bardziej dopracowanego scenariusza i rozwinięcia wątków, które miały potencjał, a zostały potraktowane powierzchownie. Film mógł stać się komentarzem społecznym – chociażby do tego, jak łatwo w Stanach Zjednoczonych z dnia na dzień stracić dach nad głową – lecz reżyser tego tropu nie podjął. W efekcie otrzymujemy solidne, lecz nie wybitne kino sensacyjne, z finałem, który rozczarowuje.
6/10
"Zawsze przychodzi noc", reż. Benjamin Caron, Stany Zjednoczone. Data premiery na Netfliksie: 15 sierpnia 2025 r.
Czytaj więcej: Czas odświeżyć! "Duma i uprzedzenie" to najpiękniejszy romans ostatnich lat











