Reklama

"Dzika noc": Masakra na 34. ulicy [recenzja]

David Harbour w filmie "Dzika noc" /Allen Fraser/Associated Press/East News /East News

Gdy do amerykańskich kin wszedł horror "Cicha noc, śmierci noc" z 1984 roku, krytycy zareagowali oburzeniem. Film był sam w sobie nie najlepszy. Czarę goryczy przelało przebranie psychopatycznego zabójcy w stój Świętego Mikołaja. Zaczęło się, że to symbol, że tak nie wolno, że zdziczenie obyczajów, że czasy okropne… Cieszę się, że "Dzika noc" nie weszła do kin w tym samym czasie. Jeśli zabójca z przeciętnego slashera oburzył recenzentów, to bohater filmu Tommy’ego Wirkoli przyprawiłby ich o zawał serca.

"Dzika noc": Nie na takiego Mikołaja dzieci czekają

Święty Mikołaj (znany z serialu "Stranger Things" David Harbour) już dawno nie czuje gwiazdkowej magii. Dzieciaki się zmieniły, stały się chciwe, wszystko się skomercjalizowało - pozostaje tylko wypić kilka piw i jak najszybciej odbębnić swoją robotę. Obowiązek dostarczenia podarków wiedzie go do położonej na odludziu willi obrzydliwie bogatej rodziny Lightstone’ów. Ich święta zakłóca pojawianie się uzbrojonych najemników, chcących dostać się do familijnego skarbca.

Reklama

Mikołaj nie zamierza się wtrącać, jednak wśród wziętych do niewoli znajduje się kilkuletnia Trudy - złote dziecko, które wciąż wierzy w magię świąt. Przestępcy są świetnie uzbrojeni i wyszkoleni, natomiast "Gwiazdor" jest sam, otyły i pijany. Istnieją jednak pewne fakty, o których najemnicy nie mają pojęcia. Na przykład ścieżka przemocy, którą kiedyś dumnie kroczył Mikołaj - i dla Trudy jest gotów na nią wrócić. Tej nocy niegrzeczni dorośli dostaną szpikulcem w oko i młotem w głowę.

"Dzika noc": Wszystko zostaje tutaj podlane przemocą

Stojący za kamerą "Dzikiej nocy" Wirkola swego czasu nakręcił dyptyk "Zombie SS" - ultrabrutalny horror o nieumarłych nazistach i nastolatkach, którzy mieli pecha pojawić się na ich drodze. Wywodzący się z Norwegii twórca łączył tam estetykę gore z czarnym humorem. Pierwsza próba przeszczepienia jego stylu na rynek amerykański - "Jaś i Małgosia: Łowcy czarownic" z 2013 roku - okazała się niewypałem. W wypadku "Dzikiej nocy" jest o wiele lepiej.

Wirkola zebrał tradycyjne wątki wigilijnych opowieści - siłę wiary w Mikołaja, próbę naprawienia relacji rodzinnych - i opakował je wybranymi interpretacjami z przeszłości. Tyle że zamiast "Cudu na 34. ulicy" sięgnął po "Szklaną pułapkę" i "Kevina samego w domu". Z przygód Johna McLane wziął motyw zakładników i samotnego wilka eliminującego kolejnych przestępców. Natomiast z serii o dziesięciolatku broniącym swój dom przed włamywaczami zapożyczyli efekciarski sposób, w jaki Mikołaj i Trudy rozprawiają się ze złoczyńcami. Tyle że twórcy "Kevina..." szli w slapstick, a Wirkola oscyluje bliżej kina gore. Spokojnie, film można oglądać bez obawy o mdłości. Nie zmienia to jednak faktu, że jest on o wiele brutalniejszy od np. "Johna Wicka".

Wszystko zostaje tutaj zresztą podlane przemocą. Makabryczne zabójstwo w samoobronie okazuje się bodźcem do odnowienia relacji z najbliższymi. Powtarzanie scen z ulubionego filmu przez niewinną Trudy kończy się pękniętymi czaszkami i otwartymi ranami kłutymi, z których sączy się gęsta, czerwona jak w dziełach wytwórni Hammer krew. Ogląda się to przez większość czasu świetnie, bo twórcy kreatywnie rozprawiają się ze złoczyńcami, a Mikołaj w wykonaniu Harboura okazuje się wdzięcznym protagonistą, który w odpowiednim momencie rzuci sucharem jak z lat osiemdziesiątych, z dzieciakiem pogada od serca, a potem pozabija grupę ludzi przy akompaniamencie świątecznych przebojów.

Oczywiście z czasem masakra robi się coraz bardziej żmudna, a świąteczne motywy zaczynają świadomie uderzać w parodystyczne nuty. Wirkola ani przez moment nie daje nam zapomnieć, że na szali jest życie okropnych bogaczy, wyjętych z serialu "Sukcesja" i podniesionych do potęgi. Dla małej Trudy finansowe przekręty jej rodziny, ból przestępców, którym robi psikusy w stylu Kevina, a nawet śmierć i destrukcja, jaką niesie swoim przeciwnikom Mikołaj (dobrze się przy tym bawiąc), nie mają znaczenia.

Liczy się magia tych świąt. Można dać się jej porwać, ale moralna wątpliwość przedstawionych wydarzeń kładzie się cieniem na czerpanej z rozwałki rozrywce. Ostatecznie "Dzika noc" jest jak ostatni kawałek serniczka przy wigilijnym stole - pyszna, ale później ciąży na żołądku.

6/10

"Dzika noc" (Violent Night), reż. Tommy Wirkola, USA 2022, dystrybucja: United International Pictures, premiera kinowa: 2 grudnia 2022 roku.

Zobacz również:

"W. E. Królewski romans": David Harbour zagrał w filmie Madonny, bo uznała go za seksownego  

David Harbour: Gwiazdor "Stranger Things" w ekranizacji popularnej gry

David Harbour: Po roli w "Stranger Things" zapragnął mieć dzieci

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Dzika noc | David Harbour

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy