Reklama

"A oni dalej grzeszą, dobry Boże!": Powtórka z rozrywki [recenzja]

Kadr z filmu "A oni dalej grzeszą, dobry Boże!" /materiały prasowe

Trzecia odsłona przebojowego cyklu komediowego o rodzinie Verneuil niczym specjalnie nie zaskakuje, zgodnie z zasadami sequela przywołuje i pomnaża stare sprawdzone dowcipy. Niby nadal bawią, ale już nie tak jak kiedyś.

Każda córka poślubiła mężczyznę innej religii i o innym kolorze skóry

W kosmopolitycznej z przymusu i porywów serc córek rodzinie Verneuil życie toczy się po staremu. Claude i Marie, owszem, zaakceptowali matrymonialne wybory dziewcząt, z których każda wyszła za mąż za mężczyznę z innej religii i o innym kolorze skóry. Nie oznacza to jednak, że międzykulturowe i obyczajowe antagonizmy i złośliwości zniknęły.

Schowały się raczej za udawanym uśmiechem. Gdy tylko znika osoba, do której jest kierowany, przemienia się on w kąśliwe uwagi. Czasem spór nabiera charakteru otwartej wojny, zwłaszcza gdy na zadbany zieleniec spada jabłko szwagra-sąsiada, i w ruch idzie piła mechaniczna. Bez ofiar, na szczęście - tych bliżej jest może, gdy na stole ląduje cukinia zamiast wołu. W trzeciej części przebojowego cyklu pretekstem dla próby sił i charakterów są szmaragdowe gody państwa Verneuil. Ich córki chcą im wyprawić godne 40 lat wspólnego życia obchody. Do Francji sprowadzają rodziców swoich mężów...

Reklama

Pierwsze części za nic miały poprawność polityczną

Rodzina Verneuil po raz pierwszy pojawiła się na ekranie w 2014 roku i od razu zaskarbiła sobie serca milionów widzów - w samej tylko Francji, jedynie w kinach - około 12 milionów. Niemal czterech w Niemczech i ponad miliona w Hiszpanii.

W 2019 roku perypetie francuskich bogaczy, których snobizm i klasizm skonfrontowane zostają z wieloreligijną i wieloetniczną gromadką zięciów, znowu ściągnęły tłumy. Realizacja sequela była tylko kwestią czasu. Tylko dlaczego autorzy - reżyser Philippe de Chauveron, który napisał scenariusz we współpracy z Guyem Laurentem - nie zauważyli, że świat przez ostatnie dwa lata trochę się zmienił?

Siłą pierwszych dwóch części - "Za jakie grzechy, dobry Boże?" i "I znowu zgrzeszyliśmy, dobry Boże!" - była satyra połączona z odrobiną slapsticku. Philippe de Chauveron i jego znamienici aktorzy na czele z Christianem Clavier i Chantal Lauby (wracają w glorii i w trzeciej części, tu bez obaw, tu bez uwag!) za nic mieli poprawność polityczną. Nie bali się śmiać z fałszywej "tolerancji na pokaz", wszelkich snobizmów i egoizmów, przywar i stereotypów obecnych w codziennym życiu nie tylko elit, nie tylko francuskich. Reagowali na rzeczywistość, przez humor krytykując jej bolączki.

To wszystko miało swój ciężar społeczny, a zarazem lekkość komedii. Świetnie zagrane, z ciętym dialogiem, w dobrym rytmie znakomicie działało, wywołując spontaniczne wybuchy śmiechu i chęć powrotu na seans. Wiele z tych elementów w "A oni dalej grzeszą, dobry Boże!" powraca, a jednak śmiech wypiera wrażenie kalkulacji. Nie ma tu rzeczywistości, jest już tylko mocno lukrowana bajka.

"A oni dalej grzeszą, dobry Boże!": Co stało się z odwagą poprzednich części?

Postacie wchodzą w identyczne sprzeczki i spory. Świat wygląda tak samo, jak w roku 2014. Tylko w jednej scenie, w jednym zdaniu bardzo nieśmiało przywołane zostają strajki żółtych kamizelek i pandemicznych lockdownów. Ewidentnie nikogo z rodziny one nie dotknęły. Nikt nie chorował, nikt nie stracił pracy, oszczędności, nikomu przestoje nie zaszkodziły (nawet aktorowi - jakby teatry cały czas działały...). Gosposia w schludnym fartuszku z uśmiechem na twarzy w ekskluzywnej willi serwuje kolejne kieliszki szampana.

A co stało się z odwagą i buntem poprzednich części? Gdzie podziało się zwierciadło świata? Gdzie uciekły spontaniczność i jakaś szczerość, żywiołowość? Została wierzchnia warstwa.

"A oni dalej grzeszą, dobry Boże!" to oczywiście perfekcyjnie zrealizowany i zagrany, sfotografowany i poprowadzony reżysersko film. Mogło być więcej, jest miły, eskapistyczny seans, raczej dla widzów, którzy znają poprzednie części. Film pozostający daleko w tyle za swoimi poprzednikami. Choć kto wie, może u bogaczy naprawdę nic się w ostatnich latach nie zmieniło?

6/10

"A oni dalej grzeszą, dobry Boże!" (Qu'est-ce qu'on a tous fait au Bon Dieu?), reż. Philippe De Chauveron, Francja 2021, dystrybutor: Gutek Film, premiera kinowa: 22 lipca 2022 roku.

Zobacz też:

"Zbrodnie przyszłości": Nuda zamiast skandalu [recenzja]

"Perswazje": Skonsumować i zapomnieć [recenzja]

"Powodzenia, Leo Grande": Kino, które łamie seksualne tabu [recenzja]

Więcej newsów o filmach, gwiazdach i programach telewizyjnych, ekskluzywne wywiady i kulisy najgorętszych premier znajdziecie na naszym Facebooku Interia Film.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: A oni dalej grzeszą dobry Boże!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL