Reklama

Reklama

"Stażyści": GOOGLERZY, NOOGLERZY I GOOGLINESS

"Stażyści" to film dla wszystkich, którzy choć raz w życiu usłyszeli, że coś im się nie uda i nie dadzą rady, a mimo to nie przekreślili marzeń i walczyli o ich realizację. Billy i Nick nie mogą znaleźć pracy, bo świat zdominowały smartfony, tablety, media społecznościowe i prężnie rozwijający się Internet. Bohaterowie przez lata doskonalili swoje umiejętności sprzedaży, którą uważają za sztukę, ale dziś jest ona bardzo niedoceniana - należy do reliktów minionej epoki...

Żeby utrzymać się na rynku pracy trzeba pracować jeszcze ciężej, rozwijać się i opanowywać nowe umiejętności - a to wszystko w błyskawicznym tempie. Mimo powątpiewania najbliższych, Billy i Nick postanawiają iść na staż do Google'a. "Całe życie harowali i przykładali się do pracy, a jednak się nie dorobili. Teraz mają szansę spełnić marzenia, zrobić coś nowego i ekscytującego, a nie tylko ledwo wiązać koniec z końcem ." - mówi autor scenariusza, producent i odtwórca roli Billy'ego, Vince Vaughn. "Humor zawarty w filmie opiera się na realizmie. Wszyscy znamy takich ludzi jak Billy i Nick. Przechodzą przez to, z czym zmaga się wielu z nas." - dodaje Vaughn.

Reklama

Reżyser Shawn Levy zgadza się z opinią aktora : "Z tej historii bije autentyzm, zwłaszcza w dzisiejszych czasach. Na rynku pracy jest całe pokolenie, które z niego wypada, bo nie spełnia nowych kryteriów. Są można zrobić w takiej sytuacji? Jak się zmienić, żeby się dopasować? Takie rozterki ma wielu ludzi w średnim wieku, a z drugiej strony mamy młodych świeżo-upieczonych absolwentów uczelni, którzy też nie mogą znaleźć pracy. Kończą najlepsze szkoły, a potem muszą się bić o staże, nawet te bezpłatne. "

"Stażyści" poruszają ważny temat, ale robią to z humorem - film podnosi na duchu. "Przesłanie jest proste - mimo różnic pokoleniowych, wszyscy możemy się od siebie czegoś nauczyć. Nasza produkcja to nie tylko zabawna komedia - skłania do refleksji i daje nadzieję." - mówi Vaughn.

Billy McMahon to żywiołowy, bystry i elokwentny facet. Kiedy traci pracę, którą uważa za swoje powołanie, zaczyna się bać, że już nigdy nie znajdzie zatrudnienia. Wertuje setki ogłoszeń i w końcu znajduje rozwiązanie wszystkich problemów - Google'a. "Dochodzi do wniosku, że to firma otwierająca wiele drzwi i słynąca z komfortowych warunków pracy. Można tam uciąć sobie drzemkę, pograć w ping-ponga lub siatkówkę i zjeść lunch w dobrej stołówce." - mówi Vince Vaughn.

Billy wychodzi z założenia, że nie ma nic do stracenia - cel wydaje się mało-osiągalny, ale do odważnych świat należy. Czemu by nie spróbować znaleźć pracę w jednej z najlepszych firm na świecie, dającej wiele możliwości?

Billy i Nick wiedzieli, co robią. W styczniu 2013 roku magazyn "Forbes" ogłosił Google'a najlepszym miejscem pracy. Firma zdobyła ten tytuł po raz trzeci. Słynie z tego, że zapewnia świetne warunki i że pracownicy czują się tam jak w domu. "Kiedy nasi bohaterowie wkraczają do siedziby Google'a, czują się jak dzieci w fabryce czekolady." - śmieje się Vince Vaughn.

Film pokazuje, jak wygląda praca w Google'u - umożliwia nam zerknięcie za kulisy jednej z największych firm na świecie. "Nigdy nie zapomnę wizyty w tamtym miejscu. To przedsiębiorstwo branży internetowej, ale naprawdę zmienia świat na lepsze, choć brzmi to banalnie. Pracownicy to pasjonaci, którzy chcą, aby nam wszystkim żyło się lepiej." - przekonuje reżyser i dodaje : "Sama siedziba jest unikatowa. W firmie nie ma biur, za to są pokoje, w których można się zdrzemnąć albo skoczyć na masaż. Pracownicy tworzą zgraną ekipę, panuje naprawdę ciepła atmosfera. Czułem się tam jak w Szmaragdowym Grodzie czy innej bajkowej krainie. Nasz film to okazja, żeby zajrzeć do jednego z najpotężniejszych i najbardziej niezwykłych przedsiębiorstw na świecie."

Trudno nie dać się porwać magii Google'a. "Kręcąc zdjęcia w ich siedzibie byliśmy gotowi rzucić robotę i zatrudnić się tam, mimo że nasza praca też jest świetna. Po prostu w Google'u panuje niezwykła atmosfera, a pracownicy są bardzo kreatywni i aż zarażają entuzjazmem. Na każdym kroku widać, że to pasjonaci. Kierują się wartościami, które powinny przyświecać nam wszystkim." dodaje Shawn Levy.

Twórcom udało się uchwycić niezwykłego ducha Google'a i pokazać, co się składa na unikatowy klimat, z którego słynie firma. "Przeciętni stażyści parzą kawy i latają na posyłki, ale w Google'u jest inaczej. Od razu są rzucani na głęboką wodę i muszą zasuwać." - mówi Vince Vaughn.

Google bardzo się zaangażował w produkcję filmu. "Odwiedziłem szefostwo razem z Owenem Wilsonem. Nasza producentka, Sandra J. Smith, ma znajomości, które umożliwiły nam to spotkanie. Pomysł na film się spodobał." - wspomina Vaughn.

"Od początku postawiłem sprawę jasno : wyreżyseruję ten film tylko wtedy, gdy Google da nam zielone światło. Wielokrotnie spotykałem się z pracownikami firmy, którzy pomogli nam dopracować scenariusz, oprowadzili po siedzibie i opowiedzieli o tym, jak wygląda ich praca. Dzięki temu "Stażyści" to realistyczna historia." - mówi Levy i dodaje : "Zbudowaliśmy scenografię w oparciu o zdjęcia, jakie tam zrobiliśmy. Wszystko, łącznie z napisami na tablicach, zostało zaaprobowane przez googlerów. Wiedzieli, że nasz film to komedia na lato, ale i opowieść podnosząca na duchu i dająca motywację do działania. Uwielbiam robić takie kino i właśnie takie wychodzi mi najlepiej." - mówi Levy.

Vince Vaughn, który nie tylko zagrał jedną z głównych ról, ale i został jednym z producentów, zaproponował rolę Nicka swojemu przyjacielowi, Owenowi Wilsonowi. Podczas gdy Bill to przebojowy facet, Nicvk specjalizuje się w bardziej wyszukanych formach perswazji. Razem tworzą duet nie do pokonania.

"Nie wyobrażam sobie, by ktoś inny zagrał to lepiej niż Owen. Poza tym, naprawdę lubię z nim pracować." - mówi Vaughn.

Wilson nie tylko ma duży talent komediowy, ale i budzi ogromną sympatię - idealnie pasuje do roli Nicka. "To świetny aktor, któremu zawsze udaje się mnie rozbawić. Zawsze wczuwa się w rolę, dzięki czemu wierzymy w to, co widzimy na ekranie." - chwali kolegę Vaughan.

Wilson również ceni sobie pracę z Vaughnem. Z przyjemnością przyjął propozycję zagrania w "Stażystach" - spodobał mu się pomysł zrobienia filmu o sprzedawcach, próbujących się odnaleźć w świecie zdominowanym przez nowe technologie. "Od jakiego czasu szukaliśmy kolejnego wspólnego projektu Kiedy Vince opowiedział mi o " Stażystach" , od razu kupiłem tę koncepcję. Ujęła mnie opowieść o gościach, którzy nagle trafiają do zupełnie obcego środowiska, a jednak stawiają czoło trudnościom, żeby zdobyć wymarzoną pracę." - mówi Wilson.

Aktorzy przyznają, że przygotowując się do ról korzystali z własnych doświadczeń. "Muszę powiedzieć, że wcielenie się w Nicka przyszło mi z łatwością, bo kompletnie nie znam się na komputerach. Z kolei Vince bardzo długo się opierał, zanim kupił sobie telefon komórkowy. Znajomość nowinek technologicznych nie jest naszą mocną stroną." - mówi Wilson.

Billy i Nick załapują się jakimś cudem na staż w Google'u. Nick boi się, że nie dadzą sobie rady i pyta kolegi, w jaki sposób dotrzymają kroku dwudziestoletnim komputerowym geniuszom. Billy odpowiada, że mimo rozwoju technologii, nadal liczą się umiejętność sprzedaży i nawiązywania kontaktu z klientami - a to są ich mocne strony.

Niestety okazuje się, że brak wiedzy i doświadczenia stanowi poważny problem, a dogadanie się z młodymi absolwentami elitarnych uczelnie nie przychodzi z łatwością... "Zwłaszcza, że Nick i Billy skończyli studia przez Internet, więc nie tylko różnice pokoleniowe wchodzą w grę..." - mówi Owen Wilson, a Vince Vaughn dodaje : "Nie można im odmówić mądrości życiowej i doświadczenia, natomiast wiedza techniczna, inżynieria, komputery - o tych sprawach nie mają pojęcia. Z kolei dzieciaki obcykane z technologią mają problem z nawiązywaniem kontaktu z ludźmi, bo dorastali w dobie Internetu, kiedy to tradycyjne formy komunikacji odeszły w kąt."

Billy i Nick są przekonani, że oczarują szefów osobowością, elokwencją i umiejętnością, dzięki czemu natychmiast dostanę pracę w Google'u. Niestety dość szybko tracą nadzieję... Okazuje się, że ich umiejętność zagadania klienta w dużej mierze opiera się na wciskaniu mu kitu. "Niestety takie numery nie przejdą wśród ludzi, którzy tworzą największą wyszukiwarkę internetową na świecie, a znalezienie odpowiedzi na nurtujące pytanie zajmuję chwilę - wystarczy wpisać hasło i kliknąć." - tłumaczy Vince Vaughn.

Billy i Nick sporo się uczą od młodszych kolegów - zmieniają patrzenie na świat i uświadamiają sobie, jak wiele się zmieniło. "Jednocześnie przekazują im swoją mądrość życiową i pokazują jak nawiązywać kontakty z ludźmi twarzą w twarz, a nie przez Internet." - mówi aktor.

Grupie stażystów udaje się stworzyć zgrany zespół i zacząć rozwijać skrzydła w Google'u. Mimo początkowych trudności udaje im się stawić czoło wyzwaniom i pokazać, co potrafią. Wszystko dzięki odrobinie googliness. Jak mówi Owen Wilson : "Chodzi o odwagę, podejmowanie ryzyka, nieszablonowe myślenie i otwartość. Wykazując się takim zestawem cech, ma się ogromne szanse na sukces."

Googliness to słowo stworzone przez pracowników firmy - oznacza niezwykłą atmosferę, jaka w niej panuje. "Mówiąc w skrócie, definicja zawiera w sobie etykę pracy, kreatywność, sumienność i przebojowość." - tłumaczy reżyser.

Kiedy Billy i Nick wreszcie znajdują wspólny język z dużo młodszymi kolegami, zaczynają realizować swoje marzenia. Są nooglerami, który pragną stać się googlerami i nie tracić googliness.

Vince Vaughn nie miał wątpliwości co do tego, że Shawn Levy idealnie się sprawdzi za kamerą. "Jego filmy są zabawne, ciepłe, optymistyczne. Tchnął w naszą historię ducha i świetnie się z nim pracowało."

Levy przyznaje, że nie przepuściłby szansy współpracy z duetem Vaughn-Wilson. "Pamiętam, że kiedy obejrzałem " Polowanie na druhny." , od razu pomyślałem, że między Vincem a Owenem wręcz iskrzy na ekranie. Są zupełnie różni i dlatego tworzą niesamowity duet. Owen jest małomówny i opanowany, a Vince to energiczny gaduła." - opowiada reżyser.

Do pozostałych ról zaangażowano aktorów, którzy wspaniale pokazują oblicze współczesnych młodych ludzi. Świetnie się spisali i dotrzymywali kroku komediowym weteranom - Wilsonowi i Vaughnowi.

"Ten film opowiada o zderzeniu dwóch pokoleń. Postaci drugoplanowe są równie ważne, jak główni bohaterowie." - przekonuje Vince Vaughn.

Googlerzy

Przydomek nadawany stałym pracownikom firmy Google.

Rose Byrn wcieliła się w Daną Sims - bizneswoman skoncentrowaną na karierze zawodowej. "Poświęciła życie osobiste, żeby zdobyć dobrą pracę i spełniać się w niej. Wiele kobiet musi łączyć pracę ze związkiem czy rodziną, co nie jest łatwe." - mówi aktorka.

Dana od razu wpada Nickowi w oko. Podstarzały stażysta próbuje ją oczarować, ale ona się nie daje. "Ma jego numer i to wystarczy. Dana nie chce, żeby to właśnie Nick załapał się do Google'a." - tłumaczy Byrne.

Lyle Spaulding to pracoholik, hipster i lider ekipy, do której należą Bill, Nicky oraz nooglerzy Neyha, Stewart i Yo-Yo. "Zadanie Lyle'a to wybranie grupy najlepszych stażystów. Pracuje nad kilkunastoma projektami naraz, bo nie potrafi odmówić przyjęcia zlecenia." - mówi aktor Josh Brener.

Nick i Billy dużo się uczą od Lyle'a, a on od nich. "Chłopak poszerza ich wiedzę o najnowszych technologiach, a oni pomagają mu uwierzyć w siebie i przekonują, że zawsze należy być sobą." - mówi Vince Vaughn.

Ważnym bohaterem jest "koleś w słuchawkach", w którego wcielił się Josh Gad. "To mentor pozostający w cieniu. Nie lubi przebywać pośród ludzi i chowa się za słuchawkami, ale kiedy już coś powie, zawsze ma to sens." - mówi aktor.

Postać wzorowano na pracownikach Google'a, których poznał Shawn Levy. "Kiedy nagle zjawia się któryś z inżynieryjnych mózgów, zapada cisza i wszyscy się rozstępują. Ci google'owi bogowie to goście w słuchawkach, noszący skarpety do sandałów." - mówi reżyser.

Nooglerzy

Słowo opisujące stażystów - połączenie "new" (nowy) i Google.

Wszyscy kochamy czarne charaktery. W "Stażystach" ta rola przypadła Grahamowi - zarozumiałemu egoiście, któremu wydaje się, że pozjadał wszystkie rozumy. Tak bardzo działa pozostałym kolegom z ekipy na nerwy, że ledwo się powstrzymują, żeby go nie sprać. Ich głównym celem jest pokonanie go, ale to trudno, biorąc pod uwagę, że zazwyczaj to on bije ich na na łeb na szyję...

"To wredny stażysta, który robi wszystko, żeby pokrzyżować Billy'emu i Nickowi plany. Uwielbia rywalizować, a przede wszystkim wygrywać." - mówi Max Minghella, który wciela się w Grahama.

Reżyser przyznaje, że niełatwo było obsadzić tę rolę. "Trudno zmierzyć się aktorsko z Owenem Wilsonem i Vincem Vaughnem. Bradley Cooper dokonał tego w " Polowaniu na druhny" - musiałem zatrudnić kogoś, kto będzie równie zabawny i zapadający widzom w pamięć. Max wysłał nam taśmę z próbką swoich możliwości - był świetny. Od razu zobaczyłem w nim Grahama." - zapewnia Shawn Levy.

Młody aktor ma na swoim koncie wiele ról, ale marzył o zagraniu w komedii. "Wreszcie się udało. Gdy przeczytałem scenariusz, od razu pomyślałem, że to właśnie szansa, na którą czekałem." - opowiada Minghella.

W filmie zobaczymy też Neyhę Patel, w którą wcieliła się Tiya Sircar. "To skryta dziewczyna o nieprzeciętnej inteligencji. Jest też dziwna - często mówi rzeczy, które wywołują zdziwienie na twarzach osób, które je usłyszały." - mówi aktorka.

Neyha i pozostali członkowie ekipy nie są zadowoleni z tego, że muszą się użerać z dwoma facetami w średnim wieku, nie mającymi pojęcia o nowych technologiach. "Na początku wszyscy uważamy, że Billy i Nick to kule u nogi." - mówi aktorka.

Ostatnim członkiem ekipy jest Stewart - cyniczny luzak, któremu się wydaje, że jest ponadto. "Sarkazm to jego broń główna. Żyje w swoim świecie i nie chce mieć nic wspólnego z otaczającą go rzeczywistością." - mówi wcielający się w Stewarta Dylan O'Brien.

W końcu Stewart otwiera się na Billy'ego i Nicka i przechodzi przemianę. "Początkowo interesują go tylko wynalazki i nowe technologie, ale po jakimś czasie zaczyna poznawać ludzi wokół siebie." - dodaje aktor.

materiały dystrybutora

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Stażyści

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje