Reklama

"Co jest grane, Davis?": SCENARIUSZ

Scenariusz braci Coen przedstawia postać Llewyna w roku 1961, kiedy to bohater, znajdujący się na rozdrożu życia i kariery, tuła się po nowojorskiej scenie folkowej. Zabierając się do pracy nad scenariuszem, bracia za punkt wyjściowy wybrali scenkę, w której muzyk folkowy zostaje pobity w ciemnej uliczce Greenwich Village, na tyłach folkowego klubu. Zadali sobie wtedy pytanie: jak ten człowiek się tam znalazł - jakie zdarzenia doprowadziły go do tego miejsca?

Reklama

Coenowie przyznają, że początkowo mieli jedynie bardzo ogólne pojęcie, o czym będzie opowiadać ta historia.

"Nigdy nie określamy z góry fabuły, ani biegu wydarzeń i tak też było w tym filmie", wyjaśnia Ethan. "Zaczynamy pisać pierwszą scenę i patrzymy, dokąd nas zaprowadzi. W tym przypadku, wiedzieliśmy jednak, na jakim finale nam zależy", mówi Joel.

Kiedy poznajemy Llewyna, próbuje on zaistnieć jako artysta solowy po śmierci swojego drugiego wokalisty, Mike'a Timlina. Co gorsza, nie ma dachu nad głową i ani grosza przy duszy, więc sypia na kanapach u znajomych w całym mieście, imając się każdej pracy.

Jak wielu piosenkarzy folkowych, Llewyn za wszelką cenę chce być autentyczny - nie sprzedać się. Z jednej strony pragnie, niemal desperacko, osiągnąć sukces, zarobić trochę pieniędzy, z drugiej zaś chce być wierny sobie. To prawdziwa ironia losu, że kiedy spotyka prowincjonalną wokalistkę z prawdziwego zdarzenia - którą Coenowie określają jako 'autentyk' - szydzi z niej, przez co zostaje pobity w ciemnej uliczce przez jej 'autentycznego' małomiasteczkowego męża.

Scenariusz zaczyna się i kończy sceną pobicia Llewyna przed Gaslight Café. Na ostatnich stronach scenariusza Llewyn znów wplątuje się w niebezpieczną sytuację, osobliwie przypominającą tę z pierwszych stron scenariusza.

"Jedno, czego byliśmy pewni od początku, to cykliczna struktura opowieści", ujawnia Joel. "Od początku, jeszcze zanim cała opowieść nabrała ostatecznego kształtu, miała się skończyć w miejscu, w którym się rozpoczęła. Wiedzieliśmy też, że rozegra się w ściśle ograniczonym czasie, maleńkim wycinku czasowym - powiedzmy w ciągu tygodnia. Inne pytanie, które nie opuszczało nas przez cały czas pisania scenariusza, to kiedy dokładnie zasygnalizujemy widowni, że historia powraca, że tak powiem, do teraźniejszości", mówi Ethan. "Kiedy widzowie zorientują się, że opowieść w pewnym sensie zatacza koło?".

Bracia wyjaśniają, że ostatnią scenę w Gaslight Café konstruowali bardzo starannie: "Dopiero w scenie na samym końcu, kiedy powracamy do Llewyna wykonującego 'Hang Me' w Gaslight - tak jak na początku filmu - umieściliśmy pewne elementy, które podpowiadają widzom, iż ci oglądają moment identyczny z wcześniejszym", podkreśla Joel. "Llewyn mógł śpiewać tę samą piosenkę podczas wielu różnych wieczorów - to część jego repertuaru. Musieliśmy więc precyzyjnie zilustrować, iż nie jest to Llewyn śpiewający po raz drugi ten sam utwór, ale że to ten sam występ, jaki oglądamy na początku filmu", mówi Ethan. Joel dodaje: "Zejście Llewyna ze sceny po występie nie jest pokazane tak samo jak na początku, ale w scenie powtarza się ten sam dialog, więc zdajesz sobie sprawę, że oglądasz to samo zdarzenie pod innym kątem".

To ujęcie pokazuje sytuację bardziej dokładnie. Llewyn śpiewa refren do 'Fare The Well' ('Dink's Song') po 'Hang Me'. Na tym jego występ się kończy i muzyk schodzi ze sceny. Historia zatoczyła pełne koło.

Jeśli chodzi o postaci, które występują w historii Llewyna - są mieszanką cech, jakie Coenowie przypisują określonym postaciom historycznym oraz tworów ich wyobraźni. Jean i Jim Berkey, na przykład, zwłaszcza pod względem estradowego stylu w towarzystwie przyjaciela, Troya Nelsona w Gaslight Café, przywodzą na myśl folkowe trio Peter, Pau and Mary. "Co więcej, w scenariuszu daliśmy im do zaśpiewania utwór Petera, Paul and Mary - '500 Miles'", ujawnia Joel. Ethan mówi, "Naprawdę istniał duet Jim and Jean, lecz w zasadzie wszystko, co sobie od nich zapożyczyliśmy - z ich estradowego wizerunku - to ich imiona. Nie mam pojęcia jakimi byli ludźmi. Jean i Jean, tak jak ich widzimy w filmie, to nasza wizja. Postrzegaliśmy ich jak bardziej elegancką wersję folkowych artystów".

"Jeśli chodzi o postać Rolanda Turnera, inspirowaliśmy się Nowym Orleanem, klasycznymi jazzmanami i Dr. Johnem", mówi Ethan. "Roland, z pozoru, jest mozaiką różnych osób. Natomiast Llewyn jest całkowicie oryginalnym, w pełni fikcyjnym bohaterem. "Co jest grane, Davis?" (ang. "Inside Llewyn Davis") to nawiązanie do albumu Dave'a Van Ronka z 1963 roku, 'Inside Dave Van Ronk' - tak naprawdę nie ma nic wspólnego z Van Ronkiem".

Llewyn dostaje w filmie cięgi nie tylko pod względem fizycznym, lecz też psychicznym. Jego burzliwy związek z Jean Berkey, żoną jego najlepszego przyjaciela, ciągnie się za Llewynem przez cały film. Jean idzie z nim do łóżka, po czym przypuszcza na niego atak, zarzucając mu brak ambicji i osiągnięć - jej zdaniem, wszystko, czego się podejmie kończy się porażką. Kiedy Llewynowi udaje się nagrać, jego zdaniem idiotyczną piosenkę o nowo wybranym prezydencie Kennedym, jakimś sposobem znów znajduje się na przegranej pozycji, kiedy piosenka zostaje przebojem. Płyta, którą nagrał na własny rachunek nie cieszy się popularnością, więc całe swoje nadzieje Llewyn zaczyna pokładać w podpisaniu kontraktu z Budem Grossmanem, producentem muzycznym z Chicago. Życiowa szansa, jaką jest przesłuchanie u legendarnego Grossmana, rodzi się niespodziewanie wraz z pojawieniem się dziwacznej pary - muzyka jazzowego Rolanda Turnera i jego partnera Johnny'ego Five. Podróżują oni po kraju i potrzebują dodatkowego pasażera, który dorzuci się do benzyny. Llewyn się zgadza.

Wyprawa Llewyna do Chicago była luźno inspirowana wydarzeniem z życia Van Ronka, kiedy to muzyk przeżył upokarzające przesłuchanie u znanego folkowego impresario, Ala Grossmana (prototypu filmowej postaci Buda Grossmana).

Ethan mówi: "We wspomnieniach Van Ronka podróż do Chicago nie jest wielkich wydarzeniem, ale uznaliśmy, że film jest tak mocno osadzony w Nowym Jorku, iż wycieczka do Chicago będzie dobrym objazdem - pomyśleliśmy, że będzie stanowić interesujący kontrast do Nowego Jorku".

Utrata przez Llewyna licencji Masters Mates and Pilots to kolejny szczegół, zapożyczony z życia Van Ronka (chociaż Van Ronk dwukrotnie wypływał w morze jako marynarz floty handlowej, nie powrócił już na służbę po stracie uprawnień marynarza), niemniej jednak odyseja Llewyna po Nowym Jorku - oraz spadające na niego nieszczęścia - to już w całości pomysł Coenów.

materiały dystrybutora

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Co jest grane, Davis?

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje