Jennifer Lawrence. Błyskawiczna kariera 20-letniej aktorki
Wielka kariera Lawrence rozpoczęła się w 2010 roku, gdy zachwyciła wszystkich swą rolą w "Do szpiku kości" Debry Granik. Rola dziewczyny, która poszukuje zaginionego ojca, przyniosła jej pierwszą nominację do Oscara. Chwilę później odniosła komercyjny sukces za sprawą "X-Men: Pierwszej klasy"' i, przede wszystkim, serii "Igrzyska śmierci". Równolegle zachwyciła krytyków dojrzałą rolą wdowy w "Poradniku pozytywnego myślenia" Davida O. Russella. Przyniosła jej ona szereg nagród, w tym Oscara. Gdy aktorka odbierała statuetkę, nie miała skończonych 23 lat.
Publiczność pokochała Lawrence także za jej zachowanie podczas gal rozdania nagród i wywiadów. Bezpośrednia i nieco nieokrzesana sprawiała wrażenie dobrej kumpeli, dziewczyny z sąsiedztwa, która w niczym nie przypominała ówczesnych gwiazd ekranu. Aktorka była także bohaterką wielu gaf, z któych zawsze wychodziła z wdziękiem. Szybko zjednała sobie widzów i wciąż zachwycała swoimi rolami. Występy w "American Hustler" i "Joy" przyniosły jej kolejne nominacje do Oscara.
W 2014 roku Lawrence i wiele innych aktorek stało się ofiarą włamania hakerskiego, w wyniku którego w sieci pojawiły się ich prywatne zdjęcia. Aktorka po raz pierwszy skomentowała tę sprawę w rozmowie z "Vanity Fair". "Jestem osobą publiczną, aktorką, ale to nie znaczy, że zgadzam się na takie traktowanie. Jedno nie wynika z drugiego. To moje ciało i to powinien być mój wybór. Fakt, że stało się to bez mojej woli, jest odrażający" – stwierdziła.
Jennifer Lawrence do wszystkich, którzy oglądali jej prywatne zdjęcia. "Wstydźcie się"
Gdy Lawrence dowiedziała się o upublicznieniu jej zdjęć, nie wiedziała, jak zareagować. Na początku próbowała napisać oświadczenie. "Każde słowo sprawiało, że byłam wściekła lub płakałam. Zaczęłam pisać przeprosiny, ale przecież nie miałam za co przepraszać". Wyjaśniła, że zdjęcia zostały wykonane dla jej ówczesnego partnera. "Przez cztery lata byłam w zdrowym i pełnym miłości związku. Dzielił nas spory dystans. Albo mój chłopak oglądałby strony dla dorosłych, albo mnie" – kontynuowała.
"To nie był skandal. To było przestępstwo. […] Prawo powinno być zmienione. Winne są strony internetowe [które opublikowały wykradzione zdjęcia]. Z tego powodu, że kogoś spotkała krzywda, a ich pierwszą myślą było zarobienie na tym. Nie rozumiem tego. Nie mogłabym być tak ślepa na ludzkie uczucia. Nie wyobrażam sobie zachowania tak bezmyślnego, beztroskiego i pustego" – oświadczyła.
Na koniec dodała, że winne są także osoby, które oglądały jej zdjęcia w sieci. "Każdy, kto oglądał te zdjęcia, popełnił przestępstwo. Powinien się wstydzić. Nawet ludzie, których znam i kocham, mówili mi: ‘och, tak, widziałem te zdjęcia’. Nie chciałam się wściekać. A jednocześnie myślałam sobie: nie pozwoliłam ci oglądać mojego ciała".
Jennifer Lawrence zmagała się z następstwami ataku hakerskiego przez lata
Aktorka wróciła do tematu w rozmowie dla "The Hollywood Reporter" w listopadzie 2017 roku. "Wykradzenie moich zdjęć było tak wielkim naruszeniem, że trudno to ubrać w słowa. Wciąż dochodzę po nim do siebie" - przyznała. Porównała całą sytuację do ataku ze strony wszystkich osób na Ziemi. "Nie ma ani jednej osoby, która nie mogłaby zobaczyć moich intymnych zdjęć. Możesz pójść na grilla i ktoś pokaże ci je na telefonie".
Lawrence rozważała pozwanie firmy Apple. Zrezygnowała z tego pomysłu, ponieważ zdawała sobie sprawę, że jej zdjęcia nie znikną dzięki temu z sieci. "Takie działanie nie zwróciłoby mi ani spokoju, ani nie oddałoby mojego ciała mnie i osobie, dla której te zdjęcia były przeznaczone" – skwitowała smutno.

"Czerwona jaskółka". Jennifer Lawrence zaskoczyła widzów
Lawrence skonfrontowała się z traumą w swoich kolejnych rolach. Do 2017 roku unikała scen nagości. Przy okazji "Czerwonej jaskółki" podjęła jednak inną decyzję. "Ten film mnie przerażał z powodu tych scen. Chciałam nakręcić go bez nich, ale to nie byłoby w porządku wobec mojej postaci" – tłumaczyła dla "Vanity Fair".
Na początku obawiała się, jak te sceny zostaną odczytane w kontekście kradzieży jej zdjęć. "Ludzie mogli powiedzieć: jak możesz narzekać na atak hakerski, skoro sama występujesz nago? Przede wszystkim, w tym wypadku to mój wybór. Coś mi odebrano, a teraz to odzyskałam" – wyjaśniła.
Wspomniana scena nie ma charakteru seksualnego. Przez swoją nagość postać Lawrence wzbudza dyskomfort u swego rówieśnika, który wcześniej traktował ją przedmiotowo. Wydaje się, że igrając z nim, gwiazda przemawiała także do wszystkich, którzy oceniali ją przez pryzmat wykradzionych zdjęć.

"Bez urazy". Jennifer Lawrence nie chciała pomocy dublerki
Z kolei w komedii "Bez urazy" z 2023 roku Lawrence wcieliła się w 32-letnią bezrobotną, która zostaje wynajęta przez rodziców zamkniętego w sobie 19-latka, by wprowadzić go w dorosłe życie. W jednej z najzabawniejszych scen filmu bohaterowie idą popływać bez ubrań w oceanie. Gdy wychodzą na brzeg, okazuje się, że ktoś ukradł im odzienie. Bohaterka Lawrence szybko lokalizuje winnych i rozpoczyna z nimi bójkę. Nie zważa na to, że wciąż jest nago.
"Wszyscy w moim życiu pytali mnie, czy na pewno chcę to zrobić. Na sto procent? Jesteś pewna? A ja nigdy nie myślałam o odmowie. To wydało mi się przezabawne" – wspominała Lawrence w rozmowie z "Variety".
Oko kamery nie ukrywa niczego przed widzami, ale scena ma wyłącznie charakter komiczny. Lawrence wyznała, że nie korzystała podczas jej realizacji z pomocy dublerki. Każde ujęcie wymagało także wielu powtórek. Niemniej aktorka i partnerujący jej Andrew Barth Feldman przez cały czas czuli się bezpiecznie i komfortowo.
Jennifer Lawrence. Dzięki tym scenom poczuła się wyzwolona
Aktorka postanowiła zaatakować osoby, które piętnowały ją i komentowały po ataku hakerskim ich własną bronią. Nie boi się nagości, a jednocześnie ukazuje ją w różnych charakterze — niezręcznym, onieśmielającym, komediowym. Jak przyznała w rozmowie z Ellen DeGeneres, po traumie, która zniszczyła jej prywatność, było to wyzwalające.
W listopadzie do amerykańskich kin wejdzie "Die, My Love" Lynne Ramsay, w którym Lawrence wcieliła się w kobietę cierpiącą na depresję poporodową. Krytycy, którzy widzieli film w Cannes, chwalą aktorkę za kolejną chwytającą za gardło kreację, być może najlepszą w jej karierze od ponad dekady. Czas pokaże, czy przyniesie jej ona kolejne nagrody.










