Zaskakujące fakty o śmierci Gene’a Hackmana
Minął już ponad miesiąc od tragicznej śmierci legendarnego hollywoodzkiego aktora Gene’a Hackmana, który został znaleziony martwy wraz z żoną i psem w swojej posiadłości w Santa Fe. Szeryf hrabstwa nadal bada okoliczności ich nagłego odejścia, a kolejne doniesienia tylko pogłębiają tajemnicę wokół sprawy.
Oficjalne postępowanie jest wciąż w toku, a dotychczasowe doniesienia sugerują, że Hackman mógł umrzeć z powodu choroby serca, natomiast jego żona cierpiała na rzadkie schorzenie utrudniające oddychanie. Z kolei według nieoficjalnych ustaleń istnieje prawdopodobieństwo, że w śmierć gwiazdora mogły być zamieszane osoby trzecie, choć śledczy do tej pory stanowczo zaprzeczali takiemu scenariuszowi. Córki aktora, zmęczone ciągłym czekaniem, postanowiły wziąć sprawy w swoje ręce.
Zaskakujące fakty o śmierci Gene’a Hackmana. Córki wynajmują detektywa
Według informacji przekazanych mediom przez Roba Shutera, córki aktora są niezadowolone z działań szeryfa i podejrzewają, że nie ujawnia im całej prawdy. Są przekonane, że niektóre informacje są przed nimi ukrywane.
"Córki Gene'a nie spoczną, dopóki prawda nie wyjdzie na jaw. Wzięły sprawy w swoje ręce i wynajęły prywatnego detektywa" - ujawnił Rob Shuter, cytowany przez Radar Online.
Co więcej, dowiedziały się, że żona Hackmana miała "fana", który niedługo przed jej śmiercią miał się jej naprzykrzać. Podejrzewają, że tajemnicza osoba mogła mieć złe zamiary i być zamieszana w tragedię. To właśnie z tego powodu postanowiły wynająć prywatnego detektywa, który niezależnie od policji ma ustalić prawdziwe okoliczności śmierci ich ojca.
"Nie przestaną drążyć, dopóki nie dowiedzą się, kim dokładnie był i dlaczego ich obserwował" - przekazał informator Roba Shutera.
Niejasne jest także miejsce, w którym Hackman zostanie pochowany. Aktor mieszkał wraz z żoną w Nowym Meksyku. Z kolei troje jego dzieci osiadło w Kalifornii. Może to generować dodatkowe komplikacje w sprawie pogrzebu.
ZOBACZ TEŻ: To on zagra Stanisława Wokulskiego w nowej "Lalce". Zaskoczeni?









