Wkład Brooksa, którego filmowa kariera rozpoczęła się w 1967 roku (miał wówczas 41 lat) od nagrodzonego Oscarem obrazu "Producenci", w historię filmowej komedii porównać można chyba wyłącznie do spuścizny Charliego Chaplina. Obaj nie tylko na dekady zdefiniowali ramy gatunku, wytyczyli kierunki jego rozwoju i stworzyli żelazny filmowy kanon, ale również udowodnili, że humor może być doskonałym orężem w walce z rasizmem, ksenofobią czy faszyzmem. Zaś chaplinowski "Dyktator" znalazł swoje odbicie w przywoływanych przez Brooksa kolejnych ekranowych wcieleniach przywódcy III Rzeszy - od musicalowej "Wiosny Hitlera" w "Producentach" po rapującego Adolfa w "Być albo nie być".
"Mel Brooks: 99-latek!": próba odpowiedzi na pytanie, na czym polega fenomen słynnego komika
Zrealizowany przez Judda Apatowa (we współpracy z Michaelem Bonfiglio) blisko czterogodzinny dokument "Mel Brooks: 99-latek!" to ambitna próba przedstawienia życia i kariery słynnego komika i opisania jego fenomenu.
"Próbując go przybliżyć mojej córce powiedziałem, że w latach 70. był popularny jak Beyonce" - mówi w pewnym momencie w filmie Apatow.
Dla urodzonego w 1926 roku ubogiego syna żydowskich emigrantów z Polski kino było w dzieciństwie odskocznią od rzeczywistości Wielkiego Kryzysu i sposobem na radzenie sobie z traumą po śmierci ojca. Gdy, po frontowych doświadczeniach II wojny światowej w Europie, w 1946 roku wrócił do Stanów, po kilku latach dorywczych prac, znalazł zatrudnienie jako autor tekstów u boku popularnego komika Sida Caesara. To dzięki niemu trafił do telewizji, gdzie współtworzył program "Your Show of Shows" i zaprzyjaźnił się z Carlem Reinerem. Znajomość ta na początku lat 60. zaowocowała ikonicznym skeczem o dwutysięcznoletnim mężczyźnie, który był świadkiem ukrzyżowania Chrystusa. A po latach nagrodą Grammy za płytę "The 2000 Year Old Man in the Year 2000", która zapewniła Brooksowi miejsce w elitarnym "klubie" EGOT - liście zaledwie 27 laureatów wszystkich czterech najważniejszych wyróżnień amerykańskiej kultury: Emmy, Grammy, Oscarów oraz Tony.

Mel Brooks ukształtował pokolenia twórców
Produkcja HBO wpisuje się w popularny ostatnio trend biograficznych dokumentów, takich jak: "STEVE! (martin): dokument w 2 częściach" Morgana Neville'a, "John Candy: Lubię siebie" Colina Hanksa czy monumentalny "Pan Scorsese" Rebecki Miller.
Przewodnikiem po świecie Mela Brooksa jest on sam, w rozmowie z Juddem Apatowem ze swadą udowadniający, że mimo wieku nie stracił nic ze swojego wigoru i poczucia humoru. Współczesna narracja przeplatana jest zaś fragmentami filmów, telewizyjnymi skeczami, wyimkami z wywiadów i popularnych talk-show, w których Brooks nieustająco zaskakiwał swoich rozmówców niespodziewanymi woltami i żartami "po bandzie".
Appatow oddaje głos dzieciom i wnukom reżysera, a także pokoleniom twórców ukształtowanym przez kino Mela Brooksa, takim jak: Ben Stiller, Adam Sandler, Sarah Silverman, Cary Elwes, Matthew Broderick, Nathan Lane, nieżyjący już, syn Carla Reinera, Rob czy zawdzięczający mu początek swojej kariery David Lynch (Brooks był producentem "Człowieka Słonia"). Nie brak tu archiwalnych wypowiedzi nieżyjących współpracowników - Marty'ego Feldmana, Gene'a Wildera czy wreszcie drugiej żony Brooksa, wybitnej aktorki Anne Bancroft, która dla niego nauczyła się nawet śpiewać... po polsku.
"Gdy człowiek szybko żyje, to starość za nim nie nadąża"
I choć przez większość rozmowy z Apatowem Brooks stara się czarować widzów swoim dobrym samopoczuciem, przy wspomnieniach o żonie oraz Carlu Rainerze przebija się głęboko ukryte poczucie straty i osamotnienia, które towarzyszy dobiegającemu setki artyście. Receptą na nie jest zawodowa aktywność. Brooks, który w 2023 roku oddał w ręce widzów serial "Historia świata: część 2", wciąż jest aktywny zarówno jako reżyser, scenarzysta, jak i aktor dubbingowy udowadniając słuszność powiedzenia: "gdy człowiek szybko żyje, to starość za nim nie nadąża" i zapowiadając na 2027 rok premierę drugiej części "Kosmicznych jaj".
Będący filmowym hołdem dokument "Mel Brooks: 99-latek!" to dla fanów twórczości reżysera pozycja obowiązkowa. Ci, którzy znają ją słabo, powinni wcześniej spróbować wejść w jego filmowy świat. Z tym jednak może być problem, bo zarówno w ofercie HBO Max, jak i innych serwisów streamingowych nie sposób znaleźć "Producentów", "Młodego Frankensteina" czy "Być albo nie być", zaś kilka innych tytułów da się wyłącznie wypożyczyć poza ofertą abonamentową.
Przydałoby się, by przypadające na czerwiec 100. urodziny Brooksa można było uczcić maratonem jego największych dzieł. A może, na fali mody na klasykę, jakiś dystrybutor skusi się o specjalne pokazy w kinach? W końcu zarówno komedia jako gatunek, jak i Mel Brooks, wydają się być nieśmiertelni.
7,5/10
"Mel Brooks: 99-latek!" (Mel Brooks: The 99 Year Old Man!), reż. Judd Apatow i Michael Bonfiglio, USA 2026, dwuczęściowy dokument dostępny na platformie HBO Max.











