"Młodzi gniewni" Johna N. Smitha byli adaptacją autobiograficznej książki LouAnne Johnson "My Posse Don't Do Homework" z 1992 roku. Kobieta, kiedyś służąca w marynarce wojennej Stanów Zjednoczonych, zaczęła w 1989 roku pracę w liceum w Belmont w Kalifornii. Trafiła do klasy, której uczniowie wywodzili się z mniejszości oraz trudnych rodzin. Wielu było też związanych z lokalnymi gangami. Mimo dzielących ich różnić kobieta stara znaleźć się z nimi wspólny język i przekonać ich do nauki.
"Młodzi gniewni". Sukces zawdzięczali piosence
Film przedstawiał udramatyzowaną wersję jej historii. Jak wspominał producent Jerry Bruckheimer w rozmowie z "Deadline" z 2024 roku, postprodukcja była bardzo długa. Wszystko przez pierwszy pokaz testowy, który okazał się katastrofą. "Mówię ci, pod koniec na sali zostało z dziesięć osób. Przerabialiśmy to przez cały rok, zanim odniosło prawdziwy sukces" – zdradził. Wycięto między innymi wątek romansowy między LouAnne i bohaterem granym przez Andy’ego Garcię. Jaka była według producenta tajemnica popularności filmu? Piosenka "Gangsta Paradise" autorstwa rapera Coolio.
Utwór, oparty na "Pastime Paradise" Stevie’ego Wondera, okazał się ogromnym hitem na całym świecie. Przez tygodnie zajmował pierwsze miejsce na listach przebojów, między innymi w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Francji, Niemczech, Australii i Nowej Zelandii. Teledysk do niego otrzymał w 1996 roku dwie MTV Video Music Awards. Samą piosenkę doceniono w 1997 roku statuetką Grammy. "Gangsta Paradise" szybko stało się częścią popkultury i doczekało się wielu parodii, między innymi "Amish Paradise" autorstwa Weird Ala Yankovica. Według komika Coolio nigdy nie zaaprobował przeróbki swojego utworu. Nie narzekał jednak, gdy otrzymywał tantiemy z niej.
"Młodzi gniewni". Krytycy nie znosili tego filmu
"Gangsta Paradise" ukazało się kilka dni przed premierą "Młodych gniewnych". Film, podobnie jak piosenka, odniósł ogromny sukces finansowy. Przy budżecie 23 milionów dolarów zarobił prawie 180 milionów. Recenzje krytyków były jednak w ogromnej większości negatywne.
Dziennikarze zarzucali "Młodym gniewnym", że są kolejną odsłoną opowieści o białym zbawcy, który przybywa, by dać szansę młodzieży z mniejszości. W dodatku opartą na stereotypach, które kłuły w oczy już w latach 90. XX wieku. "To jest tak przewidywalne i uproszczone, że aż nic nieznaczące" – pisano w "The Los Angeles Times". "Sentymentalne i pozbawione wiarygodności" – zdecydowało "Variety". "Kolejna z tych opowieści, w których oddany nauczyciel staje naprzeciw klasy pełnej zbuntowanych nastolatków i pozyskuje ich dzięki niekonwencjonalnemu podejściu" – narzekał Roger Ebert, nestor amerykańskiej krytyki filmowej.

"Młodzi gniewni". Granie kwestiami rasowymi było tanie
Także osoby związane z "Młodymi gniewnymi" zdawały sobie sprawę, że film wpisuje się w wyeksploatowaną do granic opowieść, a granie kwestiami rasowymi jest często tanie. Bruklin Harris, która zagrała uczennicę Callie, spytała kiedyś przebywającą na planie Johnson, dlaczego w takich produkcjach to zawsze biali ratują biedne, bezbronne mniejszości. Kobieta odpowiedziała jej, że skoro jest biała, aktorka, która ją gra, także musi taka być. Zdawała sobie jednak sprawę, że coś jest na rzeczy. "W tamtym czasie Hollywood nie było zainteresowane historiami o silnych afroamerykańskich kobietach" – przyznała.
W jednej ze scen grana przez Michelle Pfeiffer nauczycielka jest obrażana przez babcię jednego ze swoich uczniów, ponieważ jest biała. Jak wspominała Johnson, taka sytuacja nigdy nie miała miejsca. Według niej utrzymywała dobre stosunki z opiekunami większości swoich uczniów. "Spytałam, dlaczego napisali taką scenę. Scenarzyści odpowiedzieli, że są pewni, iż niektóre z czarnych lub latynoskich rodzin miało mi za złe mój kolor skóry" – mówiła, przytaczana przez serwis "Slate". Według niej poza jednym przypadkiem nigdy nie doznała żadnych nieprzyjemności ze strony uczniów lub ich opiekunów z powodu swej rasy.
Jak przyznał scenarzysta Ronald Bass, gotowy film w niewielkim stopniu przypominał opracowaną przez niego fabułę. "Moje nazwisko widnieje w napisach końcowych, ponieważ Elaine May, która przepisała większość tekstu, nie chciała, żeby ją podpisano. Poprosiła, żeby to mnie tam umieścili" – wspominał dla "Slate".

"Młodzi gniewni". Historia Emilia potoczyła się inaczej
Jedną z młodych gwiazd "Młodych gniewnych" okazał się Wade Domingez. Wcielił się w Emilia, ucznia, który przysparza LouAnne najwięcej kłopotów. W momencie premiery filmu aktor miał 29 lat. Zmarł trzy lata później z powodu choroby układu oddechowego, będącej następstwem AIDS. Gdy był w szpitalu, aktorka Elizabeth Barkley przyniosła mu na kasecie pierwszą wersję montażową "Poborcy", jego ostatniego filmu. Domingez zalał się łzami, bo był tak zadowolony ze swojego występu. Zmarł 26 sierpnia 1998 roku w wieku zaledwie 32 lat.
Wątek Emilia okazuje się kluczowy w finale filmu, gdy ginie on z ręki innego ucznia, uzależnionego od zakazanych substancji. Jego śmierć sprawia, że LouAnne chce zrezygnować z nauczania. Nie robi tego jednak po prośbach swoich uczniów. Finał także został opracowany na potrzeby filmu. W rzeczywistości Emilio nie zginął. Po ukończeniu liceum wstąpił do marynarki wojennej, a po czterech latach służby założył rodzinę.
"Młodzi gniewni". LouAnne Johnson nie żałuje powstania filmu
W rozmowie ze "Slate", która odbyła się przy okazji 20. rocznicy premiery "Młodych gniewnych", Johnson przyznała, że film manipuluje emocjami widzów w dosyć prosty sposób. "Niemniej… Wiele osób zostało nauczycielami po obejrzeniu go. I setki dzieciaków pisało do mnie, że ukończą szkołę, bo tym w filmie się udało" – wyznała.










