W błyskotliwym dokumencie Erwin Wagenhofer przygląda się funkcjonowaniu światowego systemu finansowego. "Najlepiej kupować, gdy krew jest na ulicach" - tłumaczy Mark Mobius, guru inwestorów, obecnie rezydujący w Singapurze - "wtedy zarabia się najwięcej". Zamknięte środowisko doradców finansowych i bankierów na naszych oczach tworzy rzeczywistość dynamicznego wzrostu i błyskawicznych profitów. Przykładem może być Costa del Sol, gdzie w ciągu kilkunastu lat postawiono ponad milion domów - zbyt drogich, żeby je sprzedać. Inwestycje budowlane to jednak ciągle dochodowa gałąź rynku, dlatego w Hiszpanii rosną kolejne osiedla widma.
Austriacki filmowiec zderza poglądy beneficjentów liberalnego kapitalizmu z punktem widzenia jego ofiar, stara się prześledzić i odtworzyć mechanizmy nowoczesnego rynku bez granic. Rozmawia z przedsiębiorcami i lobbystami. Przepytuje ekonomistów i akademików. Odwiedza raje podatkowe i indyjskie ulice nędzy. Przeraża brakiem skrupułów jednych i beznadziejnym położeniem drugich. W Burkina Faso każde dziecko rodzi się dzisiaj zadłużone. Wszystko przez politykę Banku Światowego - komentuje afrykański producent bawełny. Świat, jaki pokazuje reżyser, wydaje się postawiony na głowie. Kto posprząta ten bałagan?
"Zaróbmy jeszcze więcej", podobnie jak "Koszmar Darwina" Huberta Saupera (2004), "Korporacja" Jennifer Abbot i Marka Achbara (2004), czy "Śmierć człowieka pracy" Michaela Glawoggera (2005), to głos protestu przeciwko nieludzkim i często zupełnie bezsensownym regułom rządzącym dystrybucją dóbr na świecie.