Julie Walters: Billy Elliot, Harry Potter i rak
O Julie Walters mówi się jako o „żywym skarbie narodowym”, co nie jest z pewnością opinią przesadzoną. Jest ona jedną z nielicznych artystek, które naturalność i humor zachowują zarówno na scenie, czy też ekranie, jak i w życiu prywatnym. Postaci grane przez Walters zawsze wywołują uśmiech, są bezpretensjonalne i bliskie widzowi.
Z okazji przypadających 22 lutego 2020 70. urodzin aktorki przypominamy jej najważniejsze ekranowe wcielenia.
Julie Walters: Billy Elliot, Harry Potter i rak 7
zobacz zdjęcia
Julie Walters: Billy Elliot, Harry Potter i rak
O Julie Walters mówi się jako o „żywym skarbie narodowym”, co nie jest z pewnością opinią przesadzoną. Jest ona jedną z nielicznych artystek, które naturalność i humor zachowują zarówno na scenie, czy też ekranie, jak i w życiu prywatnym. Postaci grane przez Walters zawsze wywołują uśmiech, są bezpretensjonalne i bliskie widzowi.
Z okazji przypadających 22 lutego 2020 70. urodzin aktorki przypominamy jej najważniejsze ekranowe wcielenia.
1 / 7
Julie Walters zyskała rozgłos w 1983 roku dzięki tytułowej roli w filmie "Edukacja Rity". Była to adaptacja sztuki Willy'ego Russella, opartej na wątku z "Pigmaliona" G.B. Shawa, w której aktorka występowała wcześniej na West Endzie.
Bohaterką filmu była młoda żona, która postanawia kontynuować przerwaną naukę i zdać zaległe egzaminy. W szkole spotyka profesora (Michael Caine), który uczy ją, jak żyć i cenić własne przekonania. Jej pewność siebie zaczyna jednak przeszkadzać mężowi, co wywołuje liczne nieporozumienia.
Za rolę w "Edukacji Rity" Walters otrzymała prestiżowe nagrody: BAFTA, Złoty Glob. Mimo nominacji nie udało się jednak aktorce zdobyć Oscara, musiała uznać wyższość Shirley MacLaine ("Czułe słówka").
Źródło: Getty Images
Autor: Tim Roney/Radio Times
2 / 7
Drugą nominację do Oscara Walters otrzymała za drugoplanową rolę ekscentrycznej pani Wilkinson - nauczycielki tańca tytułowego bohatera w filmie "Billy Elliot".
"Moja rodzina chciała, abym została pielęgniarką. 'Zawód aktorki! Co to za zajęcie, musisz mieć taki zawód, który zapewni ci emeryturę' - słyszałam ciągle. W podobnym tonie rodzina Billy'ego odnosi się do chłopca, widząc dla niego 'karierę' w kopalni. W dodatku, nie tylko chce on się wyłamać z tradycji rodzinnej, ale na domiar złego marzy o zostaniu tancerzem baletowym!” - Walters wyjaśniała, że osobiste doświadczenia pomogły jej zrozumieć bohatera filmu.
Swoją postać doceniła zaś za wielowymiarowość. "Ta kobieta naprawdę zdobyła moją sympatię, jest przecież tak prawdziwa w tym co robi. Nie jest z pewnością święta: jest czasem złą, rozczarowaną i rozgoryczoną osobą. Ale czyż to właśnie nie ciemna strona charakteru sprawia, że ludzie wydają się bardziej ciekawi?" - podsumowała aktorka.
Źródło: East News
Autor: Universal/Courtesy Everett Collection
3 / 7
W latach 80. XX wieku Julie Walters stworzyła telewizyjny duet z komiczką Victorią Wood. Panie wystąpiły w szeregu popularnych produkcji, m.in. "Wood and Walters", "Victoria Wood as Seen on TV" czy "Pat and Margaret".
Do historii brytyjskiej telewizji Walters przeszła zaś jako czterokrotna laureatka telewizyjnych nagród BAFTA; żadnej innej aktorce nie udał się ten wyczyn.
Źródło: East News
Autor: ITV/REX/Shutterstock
4 / 7
W filmie "Dziewczyny z kalendarza" Julie Walters, wspólnie z innymi wielkimi damami brytyjskiego teatru - Helen Mirren, Penelope Wilton, Annette Crosbie, Celią Imrie i Geraldine James - wcieliły się w szacowne gospodynie domowe pozujące do "rozbieranego" kalendarza.
"Zapytano mnie, czy nie zgodziłabym się pozować nago dla pisma 'GQ'. Była to najzabawniejsza rzecz, jaką w życiu słyszałam. Taka propozycja oczywiście bardzo mi pochlebiła, jednak lepiej będzie, jeśli podobne pomysły pozostawię osobom w rodzaju Anny Kurnikowej albo Britney Spears" - Julie Walters ujawniła ofertę magazynu dla panów.
"Ja już nigdy więcej się nie rozbiorę. Coś takiego odciąga całą uwagę widza od granej roli, a także od samego filmu" - dodała gwiazda.
Źródło: Agencja FORUM
Autor: NG Collection / Interfoto
5 / 7
Największą popularność wśród kinowej widowni Walters zyskała dzięki roli Molly Weasley, matki postaci granej przez Ruperta Grinta w serii filmów o Harrym Potterze.
"Moja postać całkowicie dominuje nad rodziną Weasleyów, jest to jednak bardzo ciepła i życzliwa osoba – mówiła aktorka. – Harry i ona przyciągają się wzajemnie. Ona czuje w stosunku do niego uczucia macierzyńskie, wie, że jest sierotą, i że jego rodzice zginęli w straszny sposób. Bierze Harry’ego pod swoją opiekę i to dzięki niej młody czarownik staje się częścią rodziny Weasleyów" - tak Walters opisywała swą bohaterkę.
Źródło: East News
Autor: Warner Bros. Picture/Everett Collection
6 / 7
W 2008 roku Walters odebrała z rąk brytyjskiej królowej tytuł Komandorki Orderu Imperium Brytyjskiego. Mimo że odznaczenie pod tak znamienitymi auspicjami powinno jego odbiorcę przykładnie wypełnić dumą i pokorą, to Walters ostatnio powiedziała, że o wiele większym dla niej przeżyciem było jej pierwsze spotkanie z Meryl Streep. Aktorki wystąpiły razem w filmie "Mamma Mia!".
"Czułam się jakbym miała poznać królową. W zasadzie to poznałam królową wcześniej... i prawdę powiedziawszy spotkanie ze Streep było o wiele bardziej stresujące. Dla mnie Streep jest gwiazdą tego samego formatu co Bette Davis, czy Katharine Hepburn " - przyznała Walters.
Źródło: Getty Images
Autor: Dave Hogan
7 / 7
Kilka dni przed 70. urodzinami Julie Walters ujawniła, że w 2018 roku zdiagnozowano u niej raka jelita grubego w trzecim stopniu zaawansowania. Przez 18 miesięcy aktorka ukrywała ten fakt przed opinią publiczną, zdecydowała się jednak opowiedzieć o chorobie po zakończonej sukcesem chemioterapii.
Walters wyznała, że walka z nowotworem całkowicie zmieniła jej nastawienie do życia oraz zawodu aktorki. "Czuję, jakby osoba przed operacją była kimś innym, niż jestem teraz" - przyznała Walters, dodając, że zbliża się czas jej aktorskiej emerytury.
"Nie mówię, że już nigdy nic nie zagram" - zastrzegła Walters. Szybko jednak uściśliła, że nie wyobraża już sobie, by miała spędzić na planie 14 godzin dziennie przez parę tygodni.
Źródło: Getty Images
Autor: Samir Hussein/WireImage