Reklama

Zagraniczna ofensywa Agnieszki Grochowskiej

Kariera Agnieszki Grochowskiej biegnie dwutorowo. Gra zarówno w Polsce - do kin weszła właśnie komedia "Miłość jest wszystkim" z jej udziałem, jak i za granicą - na premierę czekają film i serial, w których aktorka partneruje takim sławom, jak Elle Fanning i Matthew Modine.

Agnieszka Grochowska na premierze komedii "Miłość jest wszystkim"

Gdy zaoferowano ci rolę w "Miłość jest wszystkim", czy dopadły cię wątpliwości w rodzaju: aktorka dramatyczna nie powinna grać w komediach?

Reklama

Agnieszka Grochowska: - Mnie po prostu zaciekawił scenariusz. Jestem już w takim wieku i zgromadziłam już takie doświadczenie zawodowe, że przestałam się bać, co ktoś może o mnie pomyśleć czy powiedzieć. Po prostu chcę robić różne rzeczy. Podejmowanie nowych wyzwań, generuje świetną energię.

Co mogłabyś zdradzić na temat swojej bohaterki, Krysi?

- Krysia jest osobą zrozpaczoną. Na początku filmu przytrafia się jej wiele bardzo ostatecznych rzeczy, z którymi nie umie sobie poradzić. Mam wrażenie, że jest bardzo zagoniona, właściwie nie ma czasu na nic, a jednocześnie próbuje wszystko kontrolować, więc jest potwornie nerwową osobą. Na szczęście scenarzyści wymyślili, że przytrafi się w jej życiu coś, czego ona zupełnie nie będzie w stanie skontrolować, co spadnie na nią niespodziewanie. Tym gromem jest spotkanie z bohaterem, którego gra Maciej Musiał.

Mówiąc wprost, Krysia wdaje się w romans z dużo młodszym Danielem.

- Tak. Ten epizod w życiu Krysi trwa bardzo krótko. Robi coś niesamowitego, może nieodpowiedzialnego i dzięki temu uświadamia sobie, kim jest, docenia to, co ma. Wydaje mi się to interesujące w kontekście świątecznego filmu.

Nie można powiedzieć, że cały film kręci się wokół Krysi, bo jest tam co najmniej kilku równie ważnych bohaterów.

- Polubiłam scenariusz "Miłość jest wszystkim", bo jest w nim dużo prawdziwych, żywych postaci, są zabawne i wzruszające. Co więcej, każdy z wątków niesie jakiś sens, jakąś prawdę.

Czy podczas pracy nad scenami z Maćkiem panowały między wami relacje mistrz-uczeń?

- Nie umiałabym odnaleźć się w takim układzie. Miałabym problem, żeby kogokolwiek czegokolwiek nauczyć. Chętnie sama bym się czegoś nauczyła, np. od Maćka. Maciek, o ile pamiętam, na samym początku odnosił się do mnie z bardzo dużym szacunkiem, należnym jakiemuś nestorowi rodu, ale szybko wybiłam mu to z głowy (śmiech). Zaproponowałam, żebyśmy przeszli na bardziej bezpośrednią formę kontaktu.

Możemy cię teraz oglądać nie tylko w komedii "Miłość jest wszystkim", ale też w serialu szpiegowskim "Nielegalni". Czy po tym, jak w 2016 roku urodziłaś drugie dziecko, twoja kariera aktorska znów nabiera rozpędu?

- Wydaje mi się, że od czerwca 2017 r. pracuję właściwie bez przerwy, tylko że nie pracuję w Polsce. W związku z tym, mało kto wie o moich działaniach. Nawet sobie to chwalę. Mam jednak nadzieję, że filmy i seriale, w których wystąpiłam za granicą, będą pokazywane w naszym kraju.

W czym zagrałaś ostatnio?

- Jestem teraz po trzech miesiącach pobytu w Rzymie i Alpach Włoskich. Z producentami, którzy mają na swoim koncie całą serię "Millennium", zrobiłam szwedzki serial "Sanctuary", o ciekawym zakładzie psychiatrycznym w Alpach Włoskich. Miałam niezwykłą przyjemność spędzić dwa miesiące z tej klasy aktorem, co Matthew Modine. Serial będzie mieć premierę wiosną. Z kolei na początku roku światło dziennie ujrzy amerykański film "Teen spirit". To kameralny obraz, ale ze świetną obsadą. Co ciekawe, jest to film producenta "La La land", Freda Bergera. Zdradzę też, że w "Teen spirit" gram polską matkę.

Rozmawiał Andrzej Grabarczuk (PAP Life)


PAP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Agnieszka Grochowska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje