Reklama

Tom Cullen nie tylko o serialu "Templariusze": Intrygujące, dobrze napisane historie

O drugim sezonie "Templariuszy", współpracy z Markiem Hamillem, "Orphan Black", filmie "Pink Wall" i Tatianie Maslany rozmawiamy z odtwórcą roli Landriego, Tomem Cullenem.

Tom Cullen

Katarzyna Ulman, Interia: Co zaciekawiło cię w postaci Landriego i skłoniło do przyjęcia roli w "Templariuszach"?

Reklama

Tom Cullen: Landry jest znakomitym, niejednoznacznym bohaterem. Landry nie jest typem klasycznego bohatera, który zawsze postępuje właściwie. Popełnia błędy, ma wady, cały czas wątpi... w swoje człowieczeństwo, w swoją wiarę... To podbudowa do dobrego materiału na serial telewizyjny (śmiech). W "Templariuszach" spodobała mi się również skala produkcji. Jak byłem mały zawsze marzyłem o byciu rycerzem i chciałem brać udział w epickich bitwach.

- Nigdy wcześniej nie miałem takiej możliwości. Jestem wielkim fanem "Wikingów" oraz "Gry o tron", więc nie mogłem przepuścić okazji do zagrania w podobnym serialu.

W "Templariuszach" możemy zobaczyć świetnie zrealizowane i epickie bitwy. Jaka jest twój ulubiony moment/twoja ulubiona scena z najnowszego sezonu?

- W piątym odcinku drugiego sezonu miałem szansę zagrać w o wielu więcej scenach akcji niż dotychczas. Podczas drugiego dnia zdjęć do nowego sezonu, w momencie kiedy kręciliśmy jedną z bardziej skomplikowanych scen, złamałem oba duże palce u nóg. Przez dwa miesiące grałem więc kontuzjowany, co było dość ciężkie, ale to właśnie specyfika serialu telewizyjnego. Nie możesz się zatrzymać, musisz grać dalej.

- Staram się brać udział w scenach kaskaderskich za każdym razem i o ile pozwoli mi na to ubezpieczyciel (śmiech). W trzecim odcinku najnowszej serii jest scena, w której leżę na ziemi i w jednym momencie muszę skoczyć na galopującego konia i zrzucić z siodła innego aktora. Kiedy dowiedziałem się, że mam to zrobić w pierwszej chwili pomyślałem, że ktoś oszalał. Jednak po paru godzinach przygotowań dałem radę, a tę scenę udało się nakręcić w jeden dzień.

W swojej karierze wielokrotnie występowałeś w dramatach historycznych ("Templariusze", "Spisek prochowy", "Downton Abbey"). Preferujesz seriale tego typu, czy to jednak szczęśliwy przypadek?

- To raczej przypadek. Od zawsze interesowały mnie intrygujące, dobrze napisane historie oraz postaci. Dramaty historyczne uwielbiam z kolei jako widz, ponieważ mogą nas wiele nauczyć. Kiedy oglądamy takie produkcje uczymy się sporo o nas samych; to nie nasze czasy, ani nasz świat, więc prościej nam zauważyć pewne rzeczy. Tak jak w przypadku seriali i filmów science fiction dramat historyczny może posłużyć jako metafora.

swiatseriali.pl

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Tom Cullen

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje