Reklama

Robert Górski: Potrzebna mi adrenalina

"Nie narzekam na brak energii. Wciąż mam nowe pomysły" - mówi Robert Górski

Czy to aby nie wypalenie?

Reklama

- Nic z tych rzeczy. Nie mam poczucia zmęczenia, a to, że pewne cele osiągnąłem w dojrzałym wieku, tylko mi sprzyja. Uważam, że mam przed sobą jeszcze co najmniej pół kanapki do zjedzenia. Dlatego ciągle przesuwam ten kuszący plasterek kiełbasy, który nie pozwala mi osiąść na laurach. (śmiech)

Czujesz się dojrzały?

- Dzięki temu, że niedawno ponownie zostałem ojcem, na pewne sprawy patrzę inaczej. Mam większy luz i dystans. Ale też większą odpowiedzialność. Nie kładę się już o piątej nad ranem, nie wstaję w południe, rzuciłem papierosy. Zmieniłem się. Można nawet powiedzieć, że wyszlachetniałem. Rozważam zapuszczenie wąsów i mówienie tylko bon motami.

Ciekaw jestem, czy uznajesz noworoczne postanowienia?

- Słyszałem, że coś takiego istnieje. Głównie od mojego szwagra, który zawsze na początku roku jest mocno wkurzony. Jako stały bywalec siłowni narzeka, że przez pierwsze dwa tygodnie stycznia jest w niej tak ciasno,  że nie ma gdzie szpilki włożyć. Na szczęście czas tych spontanicznych zrywów szybko mija, a on może znowu poćwiczyć w pozbawionych tłoku warunkach.

Zdradzisz na koniec, czy kiedykolwiek spotkałeś się z Prezesem?

- Niestety nie. Byłem kiedyś na spacerze pod jego domem na warszawskim Żoliborzu, ale nie widziałem go nawet z daleka. Pocieszam się, że może on mnie widział. (śmiech)

Rozmawiał Artur Krasicki

Tele Tydzień

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Robert Górski | ucho prezesa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje